14 stycznia br. na cmentarzu w Nowym Bruśnie odbył się pogrzeb Mieczysława Zaborniaka, człowieka, który przez wielu określany był „ostatnim kamieniarzem bruśnieńskim”.
M. Zaborniak przez lata całe mieszkał w Polance Horynieckiej, w cieniu Góry Brusno, która ma związek z ludowym kamieniarstwem artystycznym, uważanym za jedną z największych atrakcji turystycznych ziemi lubaczowskiej. Jak wiadomo, przed wojną w Starym Bruśnie prężnie rozwijało się kamieniarstwo, rzeźbą w kamieniu zajmowało się wiele rodzin z tej wsi. Niestety, po akcji „Wisła” w 1947 r., kiedy wywieziono wszystkich mieszkańców Starego Brusna, rzemiosło to odeszło do lamusa[paywall].
M. Zaborniak zajął się po wojnie kamieniarką z dwóch powodów. Po pierwsze miał do tego predyspozycje, po drugie: po wojnie czasy były ciężkie i trzeba było jakoś zarabiać. Nie skończył żadnej szkoły, był samoukiem. Jak poinformował portal horyniec.info, to jest właśnie istota kamieniarki bruśnieńskiej nurtu ludowego. Samouk tworzy coś oryginalnego, nieopartego na kanonie i szablonie szkolnym. To właśnie powoduje, że kamieniarka bruśnieńska nabiera całkowicie innego wyrazu i staje się rzemiosłem ludowym. W okolicach Horyńca-Zdroju nie ma zachowanych jakichś szczególnych elementów rzemiosła ludowego, folkloru, wzornictwa czy nawet kuchni regionalnej. Dlatego kamieniarstwo bruśnieńskie jest bardzo ważnym elementem, którym można się szczycić. Według niektórych kamienne krzyże przydrożne czy cmentarne to symbol Roztocza Wschodniego.
Mieczysław Zaborniak był ostatnim kamieniarzem, który urodził się przed wojną i miał styczność z kamieniarzami bruśnieńskimi. W podeszłym wieku kontuzja ręki uniemożliwiła mu kontynuowanie pracy, organizowanie warsztatów i – co za tym idzie – kształcenie następców. Bezpośrednia linia tradycji kamieniarstwa bruśnieńskiego właśnie wygasła...Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze