Reklama

Znowu trwa wojna o amantadynę

Mocne zarzuty przemyskiemu pediatrze Włodzimierzowi Bodnarowi postawił dziennikarz radia TOK FM oraz Gazety Wyborczej w związku z leczeniem przez niego COVID-19 amantadyną. Wśród nich taki, że wcześniej leczone przez niego tym lekiem 15-miesięcznie dziecko trafiło do przemyskiego szpitala w stanie ciężkim tuż przed świętami wielkanocnymi. – Wielokrotnie powtarzałem, że amantadyna nie jest lekiem na wszystko, w tym na powikłania na COVID-19. Na pierwszym etapie jest w zupełności wystarczająca, ale w kolejnych jest jednym z elementów. A maluch jest już zdrowy. Miał problemy kardiologiczne. To mój pacjent – ripostuje dr W. Bodnar.

W zaprezentowanym materiale, zarówno na radiowej antenie, jak i we wspomnianym  dzienniku, Michał Janczura prezentuje wyniki przeprowadzonego przez siebie dziennikarskiego śledztwa, dotyczącego leczenia przez przemyskiego pediatrę W. Bodnara COVID-19 amantadyną.

Dziennikarz TOK FM podał, że spośród 1518 osób, które wyszły z gabinetu W. Bodnara w przemyskiej przychodni „Optima” z receptą na amantadynę, tylko 806 miało wykonany test na COVID-19, a tylko w przypadku 608 z nich test dał wynik pozytywny.

712 osób, które otrzymały receptę na amantadynę, nigdy nie miało wykonanego testu na koronawirusa SARS-CoV-2 – ani PCR, ani antygenowego. Według danych systemu NFZ – do których  dotarł M. Janczura – 17 osób, którym lekarz W. Bodnar przepisał amantadynę i które zrealizowały recepty, zmarło[paywall]. Przypadki były różne. Niektórzy pacjenci otrzymywali receptę na długo przed chorobą, inni realizowali ją w dniu zgonu.

Materiał ów podchwycił profesor nauk medycznych Krzysztof J. Filipak, były prorektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, były przewodniczący Rady Dyscypliny Nauk Medycznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, były prezes Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego.

Odbył staże naukowe i praktyki kliniczne w ośrodkach uniwersyteckich: Amsterdamu, Utrechtu, Rio de Janeiro, Mediolanu, Sofii i Genewy, posiada tytuł visiting professor uniwersytetu w serbskim Niszu.

Reklama

W swoich wypowiedziach , zaprezentowanych na jednym z portali społecznościowych, stwierdził, że po tym materiale kończy się dyskusja na temat leczenia COVID-19 amantadyną.

„(...) Lekarz Włodzimierz Bodnar twierdzi, że potrafi wyleczyć COVID-19 tanim lekiem. Ale większość pacjentów, którym wypisał receptę, nie miała nawet testów na obecność koronawirusa. 17 osób, które doktor leczył amantadyną, zmarło” – przytoczył.

„W ostatnich tygodniach lekarz Bodnar twierdził, że przeleczył amantadyną już trzy tysiące chorych z COVID-19 i wyniki są rewelacyjne. Prawda jest jednak taka, że od marca 2020 roku do kwietnia 2021 roku lekarz Bodnar wypisał dokładnie 1518 recept na amantadynę. Te dane pochodzą z rejestrów Narodowego Funduszu Zdrowia. Poprawność tych liczb potwierdza ministerstwo (...)” – wypunktował prof. n. med. K. Filipiak.

Reklama

Zlecał amantadynę dzieciom?

W swoim poście prof. Filipak stwierdził także:

„(...) Lekarz Bodnar z Przemyśla już ponad rok temu przekazał Ministerstwu Zdrowia swoje obserwacje, sugerując, że amantadyną skutecznie leczy COVID-19. Podobne wiadomości wysyłał potem do różnych specjalistów w kraju i za granicą. Nie wiadomo na jakiej podstawie, na tak wczesnym etapie pandemii, wyciągnął wnioski o skuteczności amantadyny.

(...) Lekarz Bodnar zalecał amantadynę również dzieciom. Do szpitala w Przemyślu na oddział pediatryczny trafiło dziecko leczone wcześniej amantadyną. Rzecznik szpitala wojewódzkiego potwierdza, że 15-miesięcznie dziecko przyjęto na oddział tuż przed świętami wielkanocnymi. Dziecko trafiło tam w stanie ciężkim. Lekarz Bodnar przyznaje, że była taka sytuacja, ale wynikała z niezachowania przez dziecko odpowiedniego „reżimu ruchowego”. Tłumaczy, że maluch zbyt dużo biegał i pojawiły się problemy z sercem...

(...). Lekarz Bodnar potwierdza, że stosował już wcześniej amantadynę niezgodnie z obowiązującymi wskazaniami rejestracyjnymi (nie można podawać jej dzieciom poniżej 5 lat), także w leczeniu grypy (...). Lekarz Bodnar przyznaje: „Stosowałem amantadynę u dzieci z grypą powyżej dwóch lat. Były pojedyncze przypadki, że amantadynę przepisywałem dzieciom w związku z leczeniem COVID-19. Nie pamiętam, w jakim wieku były te dzieci, ale były to pojedyncze przypadki” – czytamy w wywodzie prof. Filipiaka.

Na koniec podsumował on, że obserwacje lekarza Bodnara nigdzie nie zostały opublikowane.

„(...) Lekarz twierdzi, że swoje obserwacje i dokonania chciał opublikować w fachowych czasopismach. Jednak coś poszło nie tak: „Mój artykuł się nie ukazał. Był bardzo dawno napisany, ale ciągle były problemy. Zabrakło dobrej woli, żeby go wydać”.

Tylko na podstawie wiarygodnych, opublikowanych badań można zmieniać wytyczne leczenia. Dramatyczna jest odpowiedź lekarza Bodnara na pytanie co, jeżeli okaże się, że amantadyna nie potwierdzi swojego działania w toczących się badaniach klinicznych.


Lekarz odpowiada: „Dla mnie lek jest skuteczny i będę leczył, nawet jeśli badania kliniczne nie potwierdzą jego skuteczności. Chyba, że dostanę zakaz”.

Reklama

W. Bodnar odpiera zarzuty

Ministerstwo Zdrowia 16 grudnia 2020 r. wydało komunikat, że amantadyna może być stosowana poza wskazaniami przez lekarzy. A lekarz stosuje ją zgodnie z prawem, ze swoim doświadczeniem i przekonaniem.

– Niestety, wydźwięk artykułu jest odmienny. Dziennikarz ma kłopoty z prostym rachunkiem matematycznym. Uważa, że wyleczyłem mniej osób niż twierdziłem, bo wypisałem mniej leku. Wypisałem na tyle recept, że leku wystarczyłoby przynajmniej dla 4 tysięcy osób. Nie wiem, na jakiej podstawie pan redaktor uzyskał  szczegółowe dane medyczne pacjentów, ich wieku, daty wizyt, realizacji recept i ich zgonu. Czy uzyskał zgodę tych osób? Zastanawiam się, od kiedy to dziennikarze kwestionują rozpoznanie choroby przez lekarzy? Na jakiej podstawie twierdzi, że nie było choroby. Bo nie było testu? Wiele razy pisałem, że w przypadku objawów typowych należy jak najszybciej wdrożyć leczenie. Wystarczyło wczytać się w moje artykuły – tłumaczy dr W. Bodnar.

– Ta choroba nie czeka, a testy można wykonać później. Jeśli w rodzinie mąż ma wynik dodatni, a żona ma objawy typowe dla choroby COVID-19, to w takim razie powinniśmy się spodziewać rzeżączki, a może świnki? Albo gdy ktoś z domowników jest na kwarantannie, a test wyjdzie ujemny i ma typowe objawy COVID-19, to nie powinniśmy go leczyć? Każdy test ma rozbieżność i określoną dokładność. W zależności od etapu choroby i sposobu pobrania próbki testy RT-PCR wykazują nawet 20 procent fałszywie ujemnych lub dodatnich – stwierdził.

Amantadyna nie jest lekiem na całe zło

Dodał, że wielokrotnie powtarzał, iż amantadyna nie jest lekiem na wszystko, w tym na powikłania na COVID-19. Na pierwszym etapie jest w zupełności wystarczająca, ale w kolejnych jest jednym z elementów.

– Stosuję wówczas szereg leków. Można sprawdzić te recepty. Nie interesowało tego pana w naszej rozmowie, że jest nowa mutacja, która jest znacznie bardziej zjadliwa i wpływa na skuteczność leczenia. I obecnie 30 procent przypadków w zaawansowanej chorobie i okresie powikłań trudniej się leczy w stosunku do tamtego roku. Wydaje się, że w przypadku tych pacjentów amantadyna jest mniej skuteczna. Ale przy zastosowaniu wielu dodatkowych leków ci pacjenci finalnie przeżywają. Jako pierwszy w Polsce apelowałem o to, by nie brać leku samodzielnie. Pisałem, aby pacjenci byli badani przez lekarzy. Bo COVID-19 to podstępna i niebezpieczna choroba i że warto wykonać badania kliniczne. Nigdy nie powiedziałem, że nikt nigdy nie umarł w mojej praktyce lekarskiej. Zawsze jednak powtarzam, że nikt w mojej praktyce nie umarł przez amantadynę. Jednocześnie zaprezentowanie 17 zgonów i sugerowanie związku między realizacją recepty a zgonem jest kłamliwe i szkodliwe. Nie ma nawet żadnej dokumentacji medycznej to sugerującej. Zgadzam się, było kilka zgonów, gdzie pacjent nie wyrażał woli na leczenie szpitalne, zmarł po 12 godzinach od wizyty, bo nie udało się go uratować. Jeśli kogoś zawiodłem, to przepraszam. Nie jestem cudotwórcą. Żonglowanie zgonami i danymi pacjentów publicznie jest wielce nieetyczne, a domena publiczna nie jest miejscem, aby się dowartościowywać czyimś nieszczęściem – stwierdził przemyski pediatra, podsumowując:

– Rzeczywiście, trafiło do mnie to prawie półtoraroczne dziecko. Trafiło do mnie do kontroli, bo to mój pacjent. Zaczęło lekko sinieć. Miało problemy kardiologiczne, w żadnym wypadku niewywołane leczeniem amantadyną. Owszem, wcześniej otrzymywało ten lek. To ja wysłałem je na oddział dziecięcy przemyskiego szpitala. Jestem z rodzicami w stałym kontakcie, dziecko jest monitorowane. Wyzdrowiało. W tej rodzinie wszyscy byli chorzy na COVID-19 i wszyscy są zdrowi. Nikt nie ma żadnych powikłań.

Reklama


fot.www.wikipedia.pl
„(...) Lekarz Włodzimierz Bodnar twierdzi, że potrafi wyleczyć COVID-19 tanim lekiem. Ale większość pacjentów, którym wypisał receptę, nie miała nawet testów na obecność koronawirusa. 17 osób, które doktor leczył amantadyną, zmarło (...)” – napisał m.in. profesor nauk medycznych Krzysztof J. Filipak, były prorektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    y - niezalogowany 2021-05-05 20:16:54

    Panie Bodnar rób Pan swoje a szczekającymi kundlami się nie przejmuj...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2021-05-05 20:42:15

    W takiej Warszawie profesorów medycyny jak nasrał.Czyli "wiedza" tych uczonych powinna byc widoczna w walce z koronowirusem na każdym kroku.A rzeczywistośc bardziej niż ponura .Umieralnośc taka sama jak w naszym regionie gdzie profesora ze świecą nie uświadczysz a lokalny lekarz okazuje się w leczeniu koronowirusa nie tylko skuteczny ale też jego sposób leczenia dyskutowany jest na uniwersytetach niemieckich czy też brytyjskich gdzie nikt absolutnie nikt nie wypowiedział się krytycznie o leczeniu Pana Bodnara.Nie wspominają natomiast o naszym specjaliście nijakim profesorze Filipaku,którego w aż nadto w forach społecznościowych

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    r n - niezalogowany 2021-05-05 20:55:48

    Idźcie w pis-du z tom Amantadyną itp. badziewiem !!! Lekarstwo i remedium  jest tylko jedyne, oczywiste, pewne i skuteczne !!!WAŻNE! DR VERON COLEMAN RAPORT CDC: PO SZCZEPIENIACH COVID-19 187 MILIONÓW LUDZI NIE BĘDZIE W STANIE PRACOWAĆ WYKONYWAĆ NORMALNYCH CODZIENNYCH CZYNNOŚCI - NOWEATENY.PLNASTĘPNE FALE BĘDĄ POSZCZEPIENNE OSTRZEŻENIE SZCZEPIONKOWEGO BADACZA - ODKRYWAMYZAKRYTE.COMZABÓJCZY ZASTRZYK HISTORIA SZCZEPIEŃ - CDA.PL

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama