Kobiety w ciąży są największą grupą osób, które korzystają ze zwolnień chorobowych. Również one muszą się liczyć z kontrolami ze strony Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. –Czy ZUS nie wierzy w zaświadczenia lekarskie i to, że ktoś jest w ciąży? – pytają zdziwione panie.
Wprawdzie ciąża to nie choroba, ale w wielu przypadkach kobieta ciężarna nie jest w stanie pracować lub jest narażona na różne rodzaje ryzyka w miejscu pracy. Stąd zdziwienie pań, które dostają wezwanie do stawienia się u lekarza orzecznika. Mieszkanki naszego subregionu muszą się na taką wizytę udać do Przeworska, a to wiąże się z kosztami. ZUS zwraca wprawdzie równowartość kosztów przejazdu najtańszym środkiem komunikacji publicznej. Często jednak kobieta nie może podróżować autobusem albo musi jechać z osobą towarzyszącą, która z kolei musi wziąć urlop w pracy. Wtedy koszty są wyższe i zwrot nie pokrywa ich w całości.
Takie kontrole nie są wcale rzadkością ani nowością. Z czego wynikają? – Każdy chory [paywall]musi się liczyć z kontrolami przeprowadzanymi przez ZUS czy pracodawcę. Poddawane są im również chorujące kobiety w ciąży – zauważa Wojciech Dyląg, regionalny rzecznik prasowy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w województwie podkarpackim.
ZUS przeprowadza kontrole zwolnień lekarskich z własnej inicjatywy lub na wniosek pracodawcy. Rzecznik wylicza kilkanaście szczególnych powodów do takich inspekcji. Są to m.in.: powtarzające się kolejne okresy zasiłkowe; jednorazowe zaświadczenie lekarskie na długi okres; zaświadczenia na kolejne okresy od różnych lekarzy; krótkie okresy wykonywania pracy między okresami pobierania zasiłków; orzeczony okres niezdolności do pracy przypada pod koniec okresu ubezpieczenia chorobowego albo po ustaniu tytułu ubezpieczenia chorobowego.
Na baczności powinny się mieć także osoby, które posiadają szczególnie wysoką podstawę wymiaru zasiłku; z krótkim stażem pracy, u których wcześniejsze zwolnienie zostało cofnięte lub które otrzymały zwolnienie od „podejrzanego” lekarza.
– Ciąża to nie choroba. W czasie ciąży panie mogą mieć katar, chore kolano, czy miewać migreny. Ważne, jak wykorzystują zwolnienie lekarskie i czy rzeczywiście są niezdolne do pracy – podkreśla W. Dyląg.
Są dwa rodzaje kontroli. Pierwszy polega na kontroli przez lekarza orzecznika ZUS, czy osoba faktycznie jest niezdolna do pracy. Na ogół wiąże się to z koniecznością stawienia na wezwanie, ale czasem orzecznik kontroluje tylko dokumentację medyczną u lekarza leczącego. – Jeśli lekarz orzecznik uzna, że osoba przebywająca na zwolnieniu nie jest chora, wystawia ZLA/K, które skraca okres niezdolności do pracy, a dzień badania jest ostatnim dniem zwolnienia – wyjaśnia W. Dyląg.
Drugim sposobem jest kontrola wykorzystywania zwolnienia, którą może przeprowadzić ZUS lub pracodawca (jeśli jest uprawniony do wypłaty zasiłków). Sprawdzają oni, co robimy w czasie chorobowego i czy w tym okresie np. nie wykonujemy innej pracy zarobkowej.
– Kontrolować można również osoby, które korzystają z zasiłku opiekuńczego i świadczenia rehabilitacyjnego. Jeśli kontrola stwierdzi niewłaściwe wykorzystywanie zwolnienia albo wykonywanie pracy zarobkowej, pracownik traci prawo do zasiłku za cały okres, na który zwolnienie było wystawione. Taka sytuacja ma miejsce na przykład, kiedy pracownik w czasie zwolnienia lekarskiego zatrudnił się na umowę-zlecenie i ją wykonywał albo w czasie zasiłku chorobowego wyjechał na wczasy lub budował swój dom – mówi rzecznik ZUS-u.
Istotne jest również to, że kontrola u lekarza orzecznika nie wyklucza kontroli w domu.
– Oczywiście w czasie ciąży kobiety pracujące są szczególnie chronione. To do pracodawcy należy zagwarantowanie takiej pracownicy odpowiednich warunków wykonywania pracy – podkreśla W. Dyląg.
W skali całego kraju najczęściej występującymi grupami chorobowymi powodującymi absencję była ciąża, poród i połóg – 18,7 proc. Gdyby zrobić podział na płeć, opieka położnicza była przyczyną zwolnień chorobowych 25,4 proc. kobiet.
Niestety podkarpacki ZUS nie dysponuje danymi o kontrolach kobiet w ciąży. Wiemy, że ogółem w pierwszym kwartale br. sprawdził 2593 zwolnień lekarskich. W konsekwencji –199 osobom cofnięto zasiłki chorobowe, a 321 osób uznano za zdolne do pracy. Łącznie cofnięto zasiłki na kwotę 387,7 tys. zł.
Zarówno przy kontroli orzekania, jak i przy kontroli wykorzystywania okresu niezdolności do pracy, ZUS i pracodawca będą szukać chorego pod adresem widniejącym na zwolnieniu lekarskim. Ma to być nie tyle adres zameldowania czy zamieszkania, ale adres pobytu podczas orzeczonej niezdolności. Dlatego przy każdym zwolnieniu musimy zwracać uwagę na adres, który wstawił lekarz na zwolnieniu, a w przypadku zmiany tego adresu (np. przenosimy się do mamy na okres choroby) musimy w ciągu 3 dni powiadomić o tym fakcie i pracodawcę, i ZUS. Jeśli ZUS lub pracodawca nie zastanie nas pod adresem wskazanym na ZLA, może nam nie wypłacić zasiłku za cały okres widniejący na blankiecie zwolnienia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Teraz panuje taki wirus 500+ a żeby je wyciągnąć to trzeba najpierw włożyć...
Teraz panuje taki wirus 500+ a żeby je wyciągnąć to trzeba najpierw włożyć...