Będzie trochę o zabobonach. Adwent w tradycji ludowej Podkarpacia to czas, gdy chrześcijańskie praktyki przeplatały się z pozostałościami pogańskich wierzeń. Przed wielu laty wieczorami naprzemiennie ludzie czytali żywoty świętych i opowiadali tajemnicze historie o diabłach i czarownicach.
W tym roku adwent rozpoczął się w niedzielę, 29 listopada. Zakończy się 24 grudnia, w Wigilię Bożego Narodzenia. To radosny okres oczekiwania na nadejście Chrystusa, obfitujący w wiele zwyczajów i symboli, o których wszyscy doskonale wiemy. Ale co kraj, to obyczaj... Czy wiemy, jak było dawniej? Czy znamy podkarpackie tradycje?[paywall]
Czas oczekiwania wyznaczała i nadal wyznacza liturgia w Kościele. Adwent rozpoczynał się od pierwszych nieszporów czwartej z kolei niedzieli poprzedzającej Boże Narodzenie, a kończył o zmierzchu, 24 grudnia. Podkreśleniem tego wyczekiwania i wyciszenia się przed narodzinami Syna Bożego miał być kolor dominujący w liturgii – fioletowy, który symbolizuje pokutę i właściwe przygotowanie się do świąt. Początek tego okresu w niektórych regionach Polski ogłaszał dźwięk ligawek (trombit) – długich drewnianych trąb, wszystkie inne instrumenty natomiast musiały zamilknąć na ten szczególny czas.
Tradycją Kościoła katolickiego są odprawiane o świcie przez cały adwent msze nazywane roratami. To msze ku czci Maryi Panny, na pamiątkę przyjęcia przez nią nowiny archanioła Gabriela, który zwiastował narodziny Syna Bożego. Śpiewano również pieśni adwentowe, czytano lub opowiadano żywoty świętych. Najpopularniejsze – według podkarpackich etnografów – były żywoty tych świętych, których dni przypadały właśnie w tym okresie: św. Katarzyny, Andrzeja, Barbary i Mikołaja.
W liturgii adwent dzieli się na dwa okresy: od momentu jego rozpoczęcia aż do 16 grudnia, w którym szczególnie oczekuje się narodzin Jezusa oraz czas od 17 grudnia do Wigilii, który ostatecznie przygotowuje do świąt Bożego Narodzenia.
Bez dwóch dni adwent to okres przypadający na jesień (początek astronomicznej zimy to 22 grudnia). A jesień, czyli czas przesilenia, uważany był w tradycji ludowej – zwłaszcza Podkarpacia (z naszego regionu m.in. ziemi lubaczowskiej) – za czas szczególnej aktywności złych mocy, czarownic i upiorów, które straszyły ludzi. W tym czasie na ziemię mieli powracać zmarli, a wiara w ich powrót przyczyniała się do powstawania zabobonów i zwyczajów.
– Historie związane z żywotami świętych opowiadano zwłaszcza w długie, adwentowe wieczory, gdy kobiety gromadziły się w domach na skubanie pierza lub przędzenie lnu. Jednak chrześcijańskie zwyczaje oczekiwania na Boże Narodzenie nie przeszkadzały w jednoczesnym praktykowaniu pogańskich wierzeń w czarownice. Zarówno światełka naftowych lamp i świec, którymi oświetlano drogę na roratnie nabożeństwa, jak i świece oświetlające izby wieczorami, poruszały ludzką wyobraźnię i zachęcały do snucia niesamowitych opowieści o wiedźmach i diabłach, którymi się wzajemnie straszono – powiedziała pani Maria Karakuszka z przysiółka Dąbrowy nieopodal Lubaczowa.
Dniem szczególnej aktywności czarownic miała być noc z 12 na 13 grudnia, kiedy – według ludowych wierzeń – przypadało ich święto. Czarownice zlatywały się wówczas na drewnianych łopatach do chleba na sabaty, organizowane w miejscach położonych daleko od domostw, na „łysych górach”, czyli pagórkach, na których znajdowały się nieużytki. Nawet tak częste i naturalne zjawiska pogodowe jak zadymka śnieżna były interpretowane jako skutek bójek i kłótni wiedźm.
Jak wspomina pani Maria, w związku z wiarą w te wszystkie „niebezpieczne” dla człowieka odwiedziny, w ciągu dnia zamykano np. drzwi i nie wpuszczano do domów żadnych kobiet, zwłaszcza obcych, nawet sąsiadek i małych dziewczynek. Wierzono bowiem, że czarownice mogą przybierać każdą postać i przychodzić do domów i zagród, żeby okraść gospodarza, odebrać krowom mleko, czyli jedno z podstawowych pożywień na wsi. Bo z niego przecież robiono masło, ser, śmietanę. W wielu miejscowościach stosowano też praktykę okadzania bydła święconym zielem, które neutralizowało szkodliwą działalność czarownic i odczyniało uroki.
Obecnie, ze względu na trwającą epidemię, o tym, co dawniej wyczyniano na wsiach, można zapomnieć. Tuż przed rozpoczęciem adwentu bowiem odbywały się huczne zabawy, mające wiele wspólnego z tymi organizowanymi z okazji zakończenia karnawału. Jednak przez cały okres adwentowy mieszkańcy wsi zachowywali post, który przypadał na środy, piątki i soboty. Starano się wtedy unikać wszelkich używek, takich jak alkohol i tytoń, nie noszono kolorowych ubrań i ozdób. W tym okresie zakazane były również śluby, wesela i inne zabawy.
– Dawniej wszystkie ozdoby choinkowe przygotowywano podczas adwentu samodzielnie, robiły to przede wszystkim małe dzieci. Nie tak jak dzisiaj. Idziemy do sklepu i wszystko możemy kupić. Wykorzystywano do tego bibuły i kawałki słomy, orzechy, jabłka i sreberka z cukierków, które zbierano celowo przez cały rok. Kobiety przędły nici, cerowały koszule, skubały pióra, rozmawiając przy tym. W adwencie osoby, które zajmowały się kolędowaniem, robiły próby do przedstawień kolędniczych. Przygotowywano stroje i akcesoria do tych wystąpień. Mężczyźni zaś na przykład naprawiali buty czy strugali w drewnie – podsumowała pani Maria.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze