Dzisiaj coraz mniej ludzi pamięta, że w latach 1975 – 1998 istniał taki twór administracyjny, jak województwo przemyskie. 1 czerwca minie 40 lat od daty jego powstania. W tym dniu weszła w życie reforma administracyjna Polski. W miejsce dotychczasowych 17 województw i pięciu miast wydzielonych wprowadzono 49 województw.
Utworzone w 1975 r. województwo przemyskie było w pewnym sensie spełnieniem aspiracji mieszkańców Przemyśla i regionu. W opinii wielu osób Rzeszów po 1944 r. wyraźnie był faworyzowany kosztem innych części województwa. Faktycznie gros środków przeznaczano na rozwój stolicy województwa, stąd w Przemyślu utrwaliło się dość powszechne powiedzenie, że „w Rzeszowie, gdyby mogli, to nawet by San zabrali”. Podobne opinie dominowały też w innych miastach. W Krośnie stolicę województwa nazywano „Kruczkową Wolą”, nawiązując tym samym do silnej pozycji tamtejszego I sekretarza KW PZPR Władysława Kruczka. Aspiracje do bycia stolicą województwa w połowie lat 70. przejawiali też mieszkańcy Jarosławia, miasta centralnie położonego, w przeciwieństwie do przygranicznego Przemyśla. Stało się jednak inaczej, co wzbudzało poczucie nieskrywanej zazdrości u części mieszkańców Jarosławia. Województwo przemyskie objęło powierzchnię 4437 km kw. W 1975 r. zamieszkane było przez 374.300 osób.
Trzeba pamiętać, że w ówczesnych uwarunkowaniach politycznych to właśnie w KW znajdowało się wojewódzkie centrum decyzyjne. Funkcję I sekretarza w latach 1975 – 1981 pełnił Zdzisław Drewniowski (1929 – 2007), płk LWP w st. spocz., były zastępca dowódcy ds. politycznych 12. Dywizji Zmechanizowanej Pomorskiego Okręgu Wojskowego, tej samej, która brała udział w tłumieniu protestów robotniczych w 1970 r. Józef Tejchma, ówczesny członek Biura Politycznego KC, wicepremier i minister kultury w rozmowie ze mną nie miał dobrego zdania o Drewniowskim, twierdząc, że w Przemyślu mieli „kompleks bp. Tokarczuka”: „Zraziłem się trochę do niego – powiedział. – Jemu się wydawało, że powinienem być szczęśliwy i zadowolony, bo wydał na moją cześć wielkie przyjęcie w takim ośrodku partyjnym, gdzieś tam w lesie, ale to nie był Arłamów. Zapytałem wówczas o pieniądze na takie przyjęcie i usłyszałem odpowiedź, zdaje się, że gospodarka leśna to sfinansowała. Mnie to zraziło, że oni czuli się wielkimi panami, chowając się na skraju Polski w lesie i urządzali sobie kosztowne, za nie swoje pieniądze, lekkie przygody towarzyskie”. Prawdopodobnie przyjęcie odbyło się w tzw. Bacówce, będącej w dyspozycji KW (dolina Hołubli).
Według danych partyjnych z 1977 r. pod szczególnym nadzorem KW PZPR w Przemyślu znajdowało się 30 inwestycji. Wśród największych znalazły się m.in.: Szpital w Przeworsku, Zakład Prefabrykacji Betonów w Przemyślu, rozbudowa i modernizacja Zakładów „Mera-Polna” i Fabryka Domów w Przemyślu. Ta ostatnia miała istotne znaczenie dla zwiększenia potencjału mieszkaniowego w województwie przemyskim. Ponadto realizowano budowy przedszkoli, przystąpiono do budowy Hotelu „Orbis” w Przemyślu, który, jak wiemy, w tamtej epoce nie został zrealizowany. Do ciekawostek należy zaliczyć pomysł wybudowania wielkiej huty w okolicach Przemyśla, „gdzieś koło Medyki”, co potwierdził w wywiadzie-rzece Edward Gierek, dodając jednak, że „koszt budowy tam właśnie byłby kilkadziesiąt procent wyższy, nie mówiąc już o niezmiernie kosztownej migracji wielu tysięcy hutników”. Jak wiadomo jednak, koncepcja wzniesienia huty pod Przemyślem została zarzucona. Przez okres drugiej pięciolatki gierkowskiej, jak też w późniejszym okresie nie podjęto już w Przemyślu żadnych innych inwestycji przemysłowych (nie licząc budowy mleczarni, której zresztą nigdy nie ukończono). Kryzys gospodarczy w drugiej połowie lat osiemdziesiątych i postępująca degradacja regionu po wprowadzeniu stanu wojennego sprawiły, że w wielu opiniach fakt istnienia województwa przemyskiego nie został należycie wykorzystany.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.W tym czasie lub tuż przed powstały następujące zakłady , dające wiele miejsc pracy , w miarę godziwe Umowy o Pracę z zachowaniem najogólniej mówiąc tzw. socjalu , co zatem idzie , gwarancję niezłej przyszłości. Oto one:" Sanwil ", " Ponar -Plasomat" / ul . Konopnickiej/. Rozbudowa Zakładów Płyt Pilśniowych , Zakładów Chemii Gospodarczej "Astra", PKP, MPK / nowa zajezdnia przy ul. Lwowskiej w 1975r/. Nowe osiedla mieszkaniowe / Kazanów , Rycerskie , bloki przy ul. 3-go Maja, Grunwaldzkiej - pierwsze 10-cio piętrowe w mieście, Lelewela , w rejonie ulic ; Borelowskiego , Rogozińskiego . I prawdopodobnie to nie wszystko. Czy wspomniane miejsca pracy jeszcze istnieją ? Czy nadal rozwijane jest budownictwo w mieście na taką skalę?
Większa część tych inwestycji, powstała za rządów wzorcowego gospodarza, wojewody Zdzisława Cichockiego. Nigdy po nim, nie mieliśmy szczęścia mieć kogoś podobnego do Niego. A szkoda....
W tym czasie lub tuż przed powstały następujące zakłady , dające wiele miejsc pracy , w miarę godziwe Umowy o Pracę z zachowaniem najogólniej mówiąc tzw. socjalu , co zatem idzie , gwarancję niezłej przyszłości. Oto one:" Sanwil ", " Ponar -Plasomat" / ul . Konopnickiej/. Rozbudowa Zakładów Płyt Pilśniowych , Zakładów Chemii Gospodarczej "Astra", PKP, MPK / nowa zajezdnia przy ul. Lwowskiej w 1975r/. Nowe osiedla mieszkaniowe / Kazanów , Rycerskie , bloki przy ul. 3-go Maja, Grunwaldzkiej - pierwsze 10-cio piętrowe w mieście, Lelewela , w rejonie ulic ; Borelowskiego , Rogozińskiego . I prawdopodobnie to nie wszystko. Czy wspomniane miejsca pracy jeszcze istnieją ? Czy nadal rozwijane jest budownictwo w mieście na taką skalę?
Większa część tych inwestycji, powstała za rządów wzorcowego gospodarza, wojewody Zdzisława Cichockiego. Nigdy po nim, nie mieliśmy szczęścia mieć kogoś podobnego do Niego. A szkoda....