Reklama

Aleksandra Sołga: Nie było trudno rozruszać Przemyśl!

Szkoła Tańca „A – Z” powstała w Przemyślu w 1995 roku. Jej założycielką była Aleksandra Sołga. Miała fach w ręku i propozycję wyjazdu zagranicznego do Kanady w charakterze instruktora. Nie zdecydowała się. Chciała rozkręcić coś swojego. Podjęła próbę i się udało. Szkoła działa już prawie 23 lata, a 10 lat temu powstała także Przemyska Fundacja Rozwoju Tańca.

Skąd u pani zainteresowanie tańcem?

– Interesował mnie od wczesnych lat szkolnych. Mając siedem lat, zapisałam się na rytmikę w rodzinnym Zamościu. Być może zainteresowanie tańcem odziedziczyłam, bo brat taty był tancerzem, choreografem w Zespole Pieśni i Tańca „Mazowsze”.  Pewnie przejawiałam też jakieś talenty. Problemem był przed laty fakt, że praktycznie nie było szkół tańca. Funkcjonowały tylko zespoły tańca ludowego czy estradowego, więc zapisałam się do zespołu o nazwie „Orion”. Kiedy pojawił się taniec towarzyski, z miejsca skorzystałam z okazji. Byłam w szkole średniej, kiedy zapisałam się do Klubu Tańca Towarzyskiego „Kontra” w Zamościu[paywall]. Porwało mnie to zupełnie. Pracowałam po pięć godzin dziennie: w piątki, soboty i niedziele. W tygodniu się nie dało, bo trener przyjeżdżał z Lublina. Po trzech miesiącach pojechałam na swój pierwszy turniej i razem z partnerem na 24 startujące pary w klasie E zajęliśmy 6. miejsce. Potem były turnieje w całej Polsce, awansowałam o kolejne klasy – D, C, B. Zmieniałam partnerów tanecznych, bo niektórzy rezygnowali. W swojej tanecznej karierze miałam ich pięciu. Startowałam także solo i w grupie. Tańczyłam piętnaście lat. Pod koniec zaczęłam kurs trenerski. Przez trzy lata jeździłam do Lublina. Zdobyłam uprawnienia.

Reklama

Założyła pani w Zamościu jakąś szkołę?

– Nie. Ukończyłam prawo administracyjne i pracowałam w zawodzie, między innymi w ognisku muzycznym, towarzystwie przyjaciół nauk czy urzędzie wojewódzkim. Zatrudniona byłam także jako instruktor tańca i dojeżdżałam na zajęcia w młodzieżą do Biłgoraja, Tomaszowa Lubelskiego, Lublina czy Chełma. W 1993 roku założyłam działalność gospodarczą. Rok później przyjechałam do Przemyśla. Najpierw pracowałam w szkole, jako kierownik administracyjny, ale ciężko mi było pogodzić taniec z pracą zawodową. Postawiłam na to pierwsze.

Reklama

Skąd nazwa szkoły?

–Były dwa źródła. Pochodzi od moich inicjałów.  Moje nazwisko panieńskie to Zapała. Jednak przede wszystkim od tego, że chciałam propagować różne formy tańca. Taniec od A do Z. Zaczęłam od towarzyskiego, potem był taniec nowoczesny, teraz na topie są gorące rytmy: tańce latynoamerykańskie, salsa, bachata i tak dalej.


fot.ze zbiorów Szkoły Tańca A – Z
27 kwietnia br. na Zamku Kazimierzowskim odbyła się taneczna impreza z okazji 10-lecia Przemyskiej Fundacji Rozwoju Tańca.

Trudno było rozruszać tanecznie Przemyśl?

– Może zaskoczę, ale było łatwo! Wcześniej było spore zainteresowanie tańcem. Organizowałam kursy w szkołach, zaczynając od czternastki. Potem była szesnastka i piętnastka. Do tej pory jestem niezmiernie wdzięczna tej ostatniej podstawówce i ówczesnemu dyrektorowi Mirosławowi Barowi. Był niezwykle życzliwy i gościnny. Przez kilka lat właśnie tam mieliśmy swoją siedzibę. Tam mieściła się również siedziba Przemyskiego Stowarzyszenia Tanecznego „Bon Ton”, które wspierało nasze działania.

Reklama

W tym roku mija 10 lat od założenia Przemyskiej Fundacji Rozwoju Tańca. 27 kwietnia na Zamku Kazimierzowskim odbył się mały jubileusz.

– Zgadza się. Założyłam fundację, której prezesem jest Robert Sarnowski. To może nieliczna, ale wspaniała ekipa społeczników, którzy nam pomagają. Wspólnie organizujemy wiele turniejów tańca, warsztatów, pokazów, szkoleń dla dzieci i młodzieży. Gdyby nie ci ludzie, sama nic bym nie zrobiła. Podkreślam to na każdym kroku!

Jest pani w stanie powiedzieć, ilu tancerzy przewinęło się przez pani szkołę?

Reklama

– Pewnie liczba ta przekroczyła tysiąc. Nigdy tego nie liczyłam. Byli tacy, którzy odnosili i nadal odnoszą sukcesy, ale byli i są również tacy, którzy przychodzą się tylko poruszać. To osoby w różnym wieku.

Przez ponad dwadzieścia lat odnieśliście jako szkoła wiele sukcesów. Gdyby miała pani wymienić jeden, który utkwił najbardziej w pamięci, byłby to...

– Chyba ten pierwszy, czyli srebrny medal w 2009 roku formacji tańca towarzyskiego na mistrzostwach Polski w Elblągu. Była tak ogromna radość i duma. Dzięki temu pojechaliśmy na mistrzostwa świata do niemieckiej Bremy.

Reklama

Jakie ma pani marzenia na przyszłość?

– Cały czas marzę, aby to kręciło się tak fajnie jak do tej pory. Aby spotykali się tutaj codziennie dorośli, dzieci i młodzież i dobrze się przy tym bawili.
KiB
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    m - niezalogowany 2017-05-08 14:07:55

    Super

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama