Setki kilogramów śmieci i innych odpadów w ciągu zaledwie czterech godzin zebrali uczniowie dwóch klas Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego nr 1 w Przemyślu podczas sprzątania brzegów Sanu. Cenna inicjatywa przeprowadzona została w ramach akcji zorganizowanej przez komendanta przemyskiego oddziału Społecznej Straży Rybackiej Andrzeja Bartnickiego.
Akcja zorganizowana została z okazji Tygodnia Czystości Wód i Międzynarodowego Dnia Ziemi. Panu Andrzejowi pomogli uczniowie dwóch klas (drugiej i trzeciej) Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego nr 1 przy ulicy Dworskiego w Przemyślu pod opieką nauczycieli Ewy Mazur i Grzegorza Golatowskiego. Łącznie 28 osób. – Niedawno jako przemyski okręg Polskiego Związku Wędkarskiego podpisaliśmy z wójtem gminy Przemyśl umowę na dzierżawę dwóch zbiorników, zobowiązując się do utrzymywania ich w czystości. Sprzątaliśmy brzegi akwenów wodnych zakładu eksploatacji kruszywa w Ostrowie pod Przemyślem. Akcję rozpoczęliśmy o godzinie 9 i trwała cztery godziny. Z przykrością muszę stwierdzić, że część naszych wędkarzy to brudasy. Nie potrafią się zachować nad wodą. Nie rozumiem tego, bo w regulaminie i rejestrze połowów widnieje wyraźny zapis, który mówi: co przyniosłeś nad wodę, zabierz ze sobą – tłumaczy A. Bartnicki[paywall].
Jego zdaniem, świadomość części wędkarzy jest bliska zeru. Wydaje się im, że jak wyrzucą, ktoś przyjedzie i pozbiera za nich za darmo. – Tak nie jest. Za każdą taką akcję trzeba zapłacić. Za te pieniądze moglibyśmy choćby trochę zarybić zbiorniki – zapewnił. Korzystając z okazji, A. Bartnicki dziękuje dyrekcji, nauczycielom i uczniom CKZiU nr 1 w Przemyślu za okazaną pomoc.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Nie brudasy tylko prostactwo i parszywe lenie, które wędkowanie traktują jako sposób pozyskania relatywnie taniego żarcia a przy okazji niejednokrotnie nachlania się alkoholu w towarzystwie podobnych prymitywów. Taki syf jaki zostawiają nad wodą wędkarze nie zostawia chyba nikt inny (no może poza bezkarną młodocianą gawiedzią oblegającą od maja do października brzegi Sanu w centrum Przemyśla).
Dużo większa część, jakieś 98%. No i dochodzi aspekt etyczny całego zagadnienia...
'' Wędkarstwo jest najbardziej okrutnym, pozbawionym uczuć i najgłupszym pseudosportem'' - GEORGE BYRON
Mamusie od małego uczą swoje bachory że jak dostanie cukierka ,czy loda to papierek sru na chodnik czy w krzaki a potem to procentuje. Zwróćcie kiedyś uwagę takiej paniusi jak szczyla wychowuje to Wam oczy wydrapie. Potem taki odrostek już od pieluch kosze na śmieci kopie bo mu mamusia pozwoliła . A wtedy w pysk paniusię , tylko uderzysz dziada a będziesz odpowiadał za człowieka !
"Cenna inicjatywa przeprowadzona została w ramach akcji zorganizowanej przez komendanta przemyskiego oddziału Społecznej Straży Rybackiej Andrzeja Bartnickiego"Panie Komendancie, Pan powinien taką akcje przeprowadzać przynajmniej raz na tydzień, nie mówiąc już o nadzorowaniu tych śmieciarzy codziennie. Sama przebywam nad wodą sporo czasu i ilość śmieci jakie sprzątam za tymi rybolami - przekracza Pana wyobrażenia. Jakim prawem udostępnia się im akweny wodne skoro nie szanują niczego wokół?!Mało tego, że taki osobnik nie powinien śmiecić, to według waszego regulaminu powinien przede wszystkim przed połowem sprzątnąć stanowisko swego urzędowania. A są to przede wszystkim przynęty, zanęty, kukurydza, żyłki rybackie, które mogą się stać niebezpieczne dla zwierząt!! ptactwa! Ale takiemu się nie chce i nie widzi tego, bo po co ma za kimś sprzątać? Nie powinno zacząć się karać takiego delikwenta? Co z tego, że raz do roku pan komendant pokaże, że cokolwiek zostało posprzątane? Ja przechadzając się dziś, wczoraj i przedwczoraj nadal wiedze kupę syfu, po tym wsprzątaniu, którego nikt nie ruszy przez stulecia, o ile sama tego nie ruszę. To jest zwykłe lekceważenie tego, z czego się korzysta. To jest środowisko w którym spędzamy wszyscy czas i wszyscy powinni szanować możliwość aktywności takiej czy innej. Polacy to brudasy i tyle. A do wędkarzy nie mam niestety po tym co widzę, krzty szacunku.
Nie brudasy tylko prostactwo i parszywe lenie, które wędkowanie traktują jako sposób pozyskania relatywnie taniego żarcia a przy okazji niejednokrotnie nachlania się alkoholu w towarzystwie podobnych prymitywów. Taki syf jaki zostawiają nad wodą wędkarze nie zostawia chyba nikt inny (no może poza bezkarną młodocianą gawiedzią oblegającą od maja do października brzegi Sanu w centrum Przemyśla).
Dużo większa część, jakieś 98%. No i dochodzi aspekt etyczny całego zagadnienia...
'' Wędkarstwo jest najbardziej okrutnym, pozbawionym uczuć i najgłupszym pseudosportem'' - GEORGE BYRON