Jak pokazuje przykład pani Renaty z Rozborza, budowa chodnika w rodzinnej miejscowości nie zawsze jest powodem do zadowolenia. By poprowadzić chodnik, odpowiedzialny za inwestycję przeworski Powiatowy Zarząd Dróg chce ściąć skarpę, na której stoi jej dom. Mimo że PZD zapewnia, że zastosowana technologia nie stworzy zagrożeń, pani Renata obawia się, że proponowane rozwiązanie zagrozi konstrukcji domostwa, w którym mieszka wraz z rodzicami.
Budowa chodnika na odcinku drogi powiatowej w Rozborzu, przy którym stoi dom pani Renaty, ruszy z kopyta lada chwila. Teren budowy przekazany został już wykonawcy. Jest dość trudny, wspomniana droga meandruje w ciasnej zabudowie, a z jednej strony ograniczają ją bliższe lub dalsze skarpy. Na jednej z takich skarp stoi wielopokoleniowy dom rodziny pani Renaty. Zgodnie planami, by powstał chodnik, konieczne jest jej ścięcie. Ten pomysł budzi autentyczną trwogę w mieszkańcach gospodarstwa. – W 1999 roku przeprowadzono inwestycję mającą na celu pogłębianie rowu w miejscowości Rozbórz. Objęło to również teren przygraniczny mojej działki, skutkiem czego – zamiast rowu przydrożnego – wykopany został rów głębokości około 2 metrów. Efektem tych[paywall] prac było naruszenie struktury działki i budynku mieszkalnego – przypomina sobie pani Renata. Wtedy skończyło się to źle. Skarpa zaczęła „pracować”, a ściany domu pękać. Dalszym szkodom zapobiegła szybka reakcja: rowy zasypano, zastępując je ciągnącym się wzdłuż posesji przepustem, skarpę umocniono płytami, by jeszcze dodatkowo ją ustabilizować, nakazano nasadzenia. Teraz powstał plan, według którego wybrana zostanie ziemia, co utworzy blisko dwumetrowej wysokości uskok, pod którym „puszczony” zostanie chodnik. Wraz z ziemią znikną też umacniające skarpę żywopłot i orzechy. – Jeśli 20 lat temu naruszona została konstrukcja domu, to ten proces będzie tylko postępował, może dojść do tragedii – obawia się nasza rozmówczyni. Jej rodzice podkreślają, że dom budowany był w epoce słusznie minionej, z materiałów i w technologii, które trudno porównać do współczesnych standardów.W jej relacji pojawiają się też zastanawiające akcenty. Jak twierdzi, dowiedziała się np., że budowa chodnika po drugiej stronie jezdni wymagałaby postawienia muru oporowego, choć teren tam jest płaski oraz że po drugiej stronie budować nie można, bo idzie rura gazowa, co nie przeszkadza po „jej” stronie, gdzie ma być zrobiona podobna instalacja. – Jeśli ten chodnik powstanie, a powstaną, nie daj Bóg, jakieś szkody, to będę się starać o odszkodowanie – deklaruje kobieta. – Po co doprowadzać do konfliktu, skoro już teraz można załatwić sprawę i taniej, i bez nerwów. Czy lepiej zrobić korektę, nawet jeśli oznacza to dodatkowe koszty, czy lepiej później płacić odszkodowania? – zastanawia się.
– Nienaruszanie obecnego stanu i przeniesienie z kolei wszystkiego od posesji tej pani nie wchodzi w rachubę, bo to są prywatne działki i musielibyśmy mówić o kwestii wywłaszczeń, a to jest skomplikowany proces, który trzeba by rozłożyć na kilka lat – kończy. Spór wydaje się więc nierozstrzygalny, każda strona ma swoje argumenty. Wiele wskazuje na to, że proces budowy chodnika przy granicy posesji pani Renaty raczej się nie zatrzyma. Pozostaje więc żywić nadzieję, że i chodnik, i domostwo w konsekwencji realizacji przedsięwzięcia pozostaną bezpieczne, co jest w interesie obu stron.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.OSUNĘŁA SIĘ SKARPA W GDYNI MIESZKAŃCY NADAL NIE MOGĄ WRÓCIĆ DO DOMU - POLSKATIMES.PL
Pani Renato dom na pewno się zawali. Proszę porobić zdjęcia na pamiątkę
A ile metrów zabrała pani gminie????
Patrzac na zdjecie to do tragedii moze dojsc ale na drodze ????
Chodnik to bezpieczenstwo i korzysc dla calej spolecznosci wiejskiej . Czy stwarzanie problemow sasiadom juz nie wystarczy?
a mowili ze w nowosielcch jest trudno ha ha
Rodzice tej Pani zasypali około trzy metry pobocza i drogi. Kilka razy doszło do kolizji na tym zakręcie. Wójt sobie nic z tego nie robi. Zero widoczności cud że nie zabrał jakiś samochód któregoś dziecka...
Zasypiali drogę już dawno powinni dostać nakaz rozbiórki. Cud że kogoś tam nie zabiło
OSUNĘŁA SIĘ SKARPA W GDYNI MIESZKAŃCY NADAL NIE MOGĄ WRÓCIĆ DO DOMU - POLSKATIMES.PL
Pani Renato dom na pewno się zawali. Proszę porobić zdjęcia na pamiątkę
A ile metrów zabrała pani gminie????