Reklama

– Urzekła mnie niebywała gościnność mieszkańców. Rozmowa z Arkiem Braxtonem

29/07/2024 16:18

Rozmowa z Arkiem Braxtonem – wokalistą, prezenterem telewizyjnym, konferansjerem, showmanem, obecnym na rynku muzycznym od ponad 30 lat. Gwiazda programów telewizyjnych w: POLSAT, TVP 1 , TVP 3 oraz 4FUN.TV, 4FUN DANCE.

Po raz pierwszy zawitałeś do Przemyśla dziewięć lat temu, dokładnie w 2015 roku. Co Cię sprowadziło do miasta nad Sanem?
– Szczytny, arcyważny cel! Zostałem zaproszony na charytatywny koncert organizowany przez lokalną społeczność, a że zawsze popieram tego typu akcje, nie mogłem odmówić! Dlaczego? To zapewne kwestia empatii, odpowiednich wzorców lub doświadczeń. Dla mnie to po prostu oczywista, naturalna sprawa, nad którą nie trzeba specjalnie się rozwodzić. Odnoszę wrażenie, że dzięki temu tworzy się lepszy świat. A w takim właśnie chcę żyć.

Wkrótce ponownie pojawiłeś się w Przemyślu.
– To prawda, od tamtego czasu miałem okazję być w tym pięknym mieście już kilkukrotnie, zawsze w związku z moją działalnością artystyczną. To były niezapomniane chwile, bo każda wizyta była dla mnie wyjątkowym doświadczeniem.

Reklama


 Dlaczego?
– Przemyska publiczność jest niezwykle żywiołowa, ekspresyjna i spontaniczna, co dodaje każdemu występowi niesamowitej atmosfery. Zawsze czułem od niej ogrom pozytywnej energii, ciepło i serdeczność. A to zawsze dobrze mnie nakręca, mocno pobudza i inspiruje. Pamiętam koncert na przemyskim Rynku, ale też w jednym z klubów, gdzie wszyscy śpiewali razem ze mną – to było nieprawdopodobne, jedyne w swoim rodzaju, przeżycie! W porównaniu z innymi miastami, ludzie tutaj wydają się bardziej zaangażowani, oddani całym sercem, nie trzeba ich do niczego namawiać i przekonywać. Przemyślanie potrafią docenić dobrą muzykę i wspaniale się bawić do samego końca. Niepowtarzalny klimat, jakich mało –- mówiąc krótko i na temat (śmiech)[paywall].


Co najbardziej zachwyciło Cię w Przemyślu, co najmocniej zaskoczyło?
– Najbardziej urzekła mnie wyjątkowa architektura miasta oraz jego malownicze położenie –- piękne widoki na miasto z Zamku Kazimierzowskiego oraz urokliwe, wąskie uliczki Starego Miasta. W pamięci utkwiła mi również niebywała gościnność mieszkańców. Pamiętam, jak po jednym z koncertów zostałem zaproszony na spontaniczną kolację przez lokalną rodzinę. To był niezwykły gest, który pokazuje, jak serdeczni i otwarci są ludzie w Przemyślu.

Reklama


Czyli skosztowałeś lokalnych przysmaków?
– O, tak, bardzo je sobie chwalę, a przemyskie pierogi są wręcz nieziemskie i niezapomniane! Przy okazji poznałem wielu fantastycznych ludzi, którzy z pasją opowiedzieli mi o burzliwej historii miasta i kulturze regionu. Nie zdawałem sobie sprawy, że Przemyśl był pierwszym miastem, gdzie w 1933 roku postawiono pomnik Józefowi Piłsudskiemu i ze zdumieniem odkryłem, że jest stolicą fajek i ludwisarstwa. Do tego doszła informacja o najstarszym amatorskim teatrze w Europie, czyli „Fredreum”, usłyszałem też, że pierwowzorem sienkiewiczowskiego bohatera był stolnik przemyski Jerzy Wołodyjowski! Słowem – jest się czym chwalić! Ale znalazłem również czas na zwiedzanie –zamek w Krasiczynie zrobił na mnie ogromne wrażenie swoją architekturą i pięknym ogrodem.


Lubisz więc wracać na Podkarpacie?
–Oczywiście! Tym bardziej, że nawiązałem kilka cennych przyjaźni z ludźmi z Przemyśla i okolic. W moim środowisku jest zresztą parę osób pochodzących z Podkarpacia, co dodatkowo wzmacnia moje silne więzi z tym szczególnym regionem.

Reklama


Za co cenisz Podkarpacie?
– Za jego naturalne piękno, malownicze krajobrazy, bogatą historię i kulturę oraz niezwykłą gościnność mieszkańców. To kraina pełna zaskakujących niespodzianek, która zawsze ma coś nowego do zaoferowania. A sam Przemyśl? Przed swoją pierwszą wizytą nie spodziewałem się, że jest aż tak urokliwy, nastrojowy i magiczny. Teraz wiem, że to jedno z najpiękniejszych miast w Polsce!


Czyli polecasz Przemyśl na urlop i wakacje?
– Zdecydowanie! To idealne, wręcz wymarzone miejsce dla osób szukających spokoju, na odpoczynek, z pięknymi widokami, niezwykle bogatą historią i mnóstwem turystycznych atrakcji. Dlatego mam nadzieję, że wkrótce znów będę miał okazję odwiedzić to miasto. Nie wiem jeszcze, kiedy to nastąpi, bo najbliższy okres będzie dla mnie dość pracowity, ale zamierzam znaleźć czas na krótki wypoczynek, prawdopodobnie w górach. Ale kto wie? Może i zawieje mnie też do uroczego Przemyśla?

Reklama


Gdzie zatem będziemy mogli Cię zobaczyć w najbliższych tygodniach?
– Rozpoczęliśmy właśnie letnią trasę koncertową, zagramy też na kilku festiwalach muzycznych w Polsce, między innymi dwudziestego lipca na Festiwalu Disco Ostróda, która przez dwa dni stanie się stolicą muzyki disco i najbardziej roztańczoną imprezą roku. Intensywnie pracujemy również nad nowym albumem, który mam nadzieję wydać pod koniec 2024. Tymczasem puściliśmy w obieg singiel  „Na falochronie”, który spotkał się z bardzo pozytywnym przyjęciem i jest zapowiedzią naszego nowego krążka. To połączenie trzech pokoleń, trzech muzycznych wizji, a do nagrania zaprosiliśmy współautora oryginału, który na swoim koncie ma pięć albumów z Lady Pank, grał również w Papa Dance i Emigrantach. To polska legenda gitary elektrycznej, czyli Edmund Stasiak, który zagrał gorące partie gitarowe w swoim własnym, rozpoznawalnym stylu.


Życie w wiecznej trasie, na walizkach, nie jest dla Ciebie męczące?
–Owszem, bywa niekiedy bardziej lub mniej uciążliwe, ale równocześnie daje mi ogromną radość i satysfakcję. Moi najbliżsi wspierają mnie na każdym kroku, bo doskonale rozumieją, że muzyka to moja największa pasja, ale też i ciężka praca. Staram się jednak zawsze znaleźć czas dla rodziny i przyjaciół, mimo intensywnego i napiętego harmonogramu. Rodzina przede wszystkim! I chyba właśnie dlatego czuję się spełnionym artystą, choć zawsze dążę do rozwoju i wciąż poszukuję nowych, ciekawych wyzwań.

Reklama


To znaczy?
– Moja muzyka jest mieszanką różnych stylów: popu, dance i latino, czerpię inspirację z bardzo wielu źródeł. To również połączenie osobistych przeżyć i obserwacji otaczającego mnie świata, które przekładam na dźwięki. Lubię zarówno duże koncerty, które dają niesamowitą energię, jak i kameralne występy, gdzie mogę być bliżej publiczności i czuć bezpośrednią więź z ludźmi. Jak choćby właśnie w Przemyślu. Będąc w grodzie nad Sanem, przenoszę się trochę do innej, jakby zaczarowanej rzeczywistości, w której gdybym tylko mógł, pozostałbym na zawsze...


Artur Krasicki

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 29/07/2024 16:18
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama