Reklama

3 lata więzienia dla Mariusza S. Zapadł wyrok w bulwersującej sprawie

3 lata bezwzględnego więzienia, 50 tys. zł nawiązki dla rodziny chłopca oraz 3 tys. zł nawiązki dla młodocianego pasierba – to główne punkty wyroku, który 29 października br. zapadł przed Sądem Rejonowym w Przemyślu w sprawie bulwersującej od wielu miesięcy nie tylko mieszkańców nadsańskiego miasta, ale i całej Polski. Dotyczy ona śmiertelnego pogryzienia przez dwa pitbulteriery 12-letniego Kamila Towarnickiego. Wyrok nie jest prawomocny.

W poniedziałek, 28 września 2020 r., pod nieobecność dorosłych do jednego z mieszkań w bloku przy ul. Lelewela w Przemyślu przybyło dwóch chłopców. Jeden z nich, 11-letni Szymon, mieszkał tam, drugi, 12-letni Kamil, był jego kolegą. Opuścili oni ostatnie lekcje w szkole. W mieszkaniu przebywały dwa psy z listy ras agresywnych – amerykańskie pitbulteriery. W pewnym momencie zwierzęta zaatakowały 12-latka i bardzo dotkliwie go pogryzły. Zadały mu bardzo głębokie rany, m.in. szyi, twarzy i klatki piersiowej. Kamil miał złamaną rękę[paywall]. Psy rzuciły się także na znanego im 11-letniego Szymona, który chciał obronić kolegę. Chłopiec także doznał obrażeń, ale znacznie lżejszych. Po badaniach mógł opuścić szpital.

12-letni Kamil Towarnicki został przetransportowany do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, gdzie lekarze przez wiele godzin walczyli o jego życie. Nie udało się. 1 października 2020 r. chłopiec zmarł. Dwa pitbulteriery zostały odwiezione przez Straż Miejską w Przemyślu do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Orzechowcach, gdzie przebywają do dzisiaj.

Reklama

Nieumyślne spowodowanie śmierci

30 września ub.r. Prokuratura Rejonowa w Przemyślu wszczęła śledztwo w tej sprawie. To trwało dość długo. 18 czerwca br. skierowała do Sądu Rejonowego w Przemyślu akt oskarżenia przeciwko Mariuszowi S. 51-latek oskarżony został o to, że 28 września 2020 r. w Przemyślu naraził małoletnich Szymona P. i Kamila Towarnickiego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, utrzymując dwa psy rasy amerykański pitbulterier bez wymaganego prawem pozwolenia oraz bez zapewnienia im warunków właściwego, bezpiecznego bytowania. Zaniechał obowiązku zabezpieczenia psów przed dostępem małoletnich i postronnych osób, mając świadomość, że podjęły już wcześniej atak na człowieka. Doprowadził do tego, że pod jego nieobecność zaatakowały one Kamila Towarnickiego i próbującego przyjść mu z pomocą Szymona P. Przez to nieumyślnie spowodował śmierć Kamila w wyniku licznych, bardzo poważnych obrażeń ciała. A także doprowadził do obrażeń ciała Szymona P.

– W toku śledztwa ustalono i potwierdzono, że Mariusz S. utrzymywał dwa psy rasy pitbulterier – Katalaję od 2016 roku i Jokera od 2019 roku – i nie występował do prezydenta miasta Przemyśla o uzyskanie zgody na to. Wyłącznie on zajmował się tymi psami, on się nimi opiekował, on je wyprowadzał i je trenował. Mimo że w dokumentacji jako współwłaścicielka widnieje jego konkubina – powiedziała nam wówczas rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Przemyślu prokurator Marta Pętkowska.

Reklama

Od 3 miesięcy do 5 lat

– Ustalono także, że wcześniej doszło do ataku psów na konkubinę. Wskazywało to, że psy wymagają szczególnego traktowania i że są niebezpieczne. Przesłuchany w charakterze podejrzanego Mariusz S. nie przyznał się do winy. Stwierdził, że psy były właściwie zabezpieczone i nie były wcześniej agresywne. Został poddany badaniom psychiatrycznym i nie stwierdzono choroby ani upośledzenia umysłowego – podsumowała wówczas prokurator M. Pętkowska.

Za takie przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

Reklama

Pierwsza kara dla Mariusza S.

Kilka miesięcy temu rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Przemyślu Małgorzata Reizer poinformowała, że w tej sprawie zapadł już jeden wyrok. 21 maja br. Chodziło o brak pozwolenia na posiadanie takich psów, o sprzedaż miotów i brak szczepień. – Wyrok jest prawomocny. Sąd uznał za winnych oboje oskarżonych (czyli Mariusza S. i jego konkubinę – przyp. aut.) i wymierzył obojgu karę grzywny w wysokości 5 tysięcy złotych. Dodatkowo psy zostały odebrane właścicielowi. Nastąpił przepadek na rzecz Skarbu Państwa – powiedziała.

Warto wiedzieć, że Mariusz S. był już wcześniej skazany m.in. za spowodowanie obrażeń ciała skutkujących rozstrojem zdrowia poniżej siedmiu dni u syna swojej partnerki. W 2019 i 2020 r. za uszkodzenie mienia i groźby karalne. W 2018 r. sąd skazał go za uchylanie się od obowiązku alimentacyjnego.

Reklama

Oczekiwała na najwyższy wymiar

28 września br., dokładnie rok po tych tragicznych wydarzeniach, przed przemyskim sądem rejonowym ruszył proces. Podczas inauguracyjnej rozprawy Mariusz S. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, twierdząc, że... nie wiedział, że potrzebuje pozwolenia na posiadanie psów tej rasy. Zeznał, że psy kupił przez internet i zapłacił za nie 700 i 800 zł. Jego partnerka miała rzekomo przekonywać go, podobno na podstawie informacji znalezionych w tym samym medium, że z psami tej rasy nie ma żadnego problemu. Stwierdził również, że ostrzegał swojego pasierba, by ten nie zapraszał nikogo do domu. Podczas składania wyjaśnień Mariusz S. się rozpłakał. Sąd na kilka chwil przerwał rozprawę. 8 i 22 października br. odbyły się kolejne rozprawy, podczas których przesłuchiwani byli świadkowie. Podczas każdej rozprawy na sali była matka 12-letniego Kamila. Mówiła wprost, że oczekuje najwyższego wymiaru kary dla Mariusza S. Wystąpiła o odszkodowanie. – Kiedy usłyszałam w sądzie, jak właściciel tych psów mówił, że nie pracuje, nic nie ma i że nie przyznaje się do winy, serce mi się łamało. Przecież kupił psy, dostał rodowody, wiedział, że to psy agresywne, a na sali tłumaczył, że nie miał pojęcia o tym, że one były rasowe. Miał pieniądze, żeby je karmić, jak mówił kaszą, ryżem i gotowanym mięsem. Zeznał, że miał pieniądze na witaminy dla nich, na wszystko, także na grille na działce czy na tatuaże – powiedziała nam wówczas matka zagryzionego chłopca.

Druga kara dla Mariusza S.

29 października br. zapadł wyrok w tej sprawie. Na sali rozpraw nie było ani Mariusza S., ani jego głównego obrońcy. Sąd nie miał wątpliwości, że właściciel dwóch pitbulterierów jest winny. „Doprowadził do tego, że psy znalazły się w mieszkaniu wraz z dwoma małoletnimi pod nieobecność właściciela, w wyniku czego psy zaatakowały nieletniego Kamila i próbującemu przyjść mu z pomocą Szymona P. Przez co nieumyślnie spowodował śmierć Kamila Towarnickiego” – można było usłyszeć podczas odczytywania wyroku. Sąd, uzasadniając go, zwrócił także uwagę na fakt, że właściciel nie miał pozwolenia na posiadanie psów tej rasy, w mieszkaniu nie było też zabezpieczeń, które pozwoliłyby odseparować zwierzęta podczas nieobecności dorosłych domowników.

Reklama

– To nie jest wyrok, który mnie satysfakcjonuje. Prokurator zażądał ledwie dwóch lat, czego kompletnie nie rozumiem. Oczekiwałam najwyższego wymiaru, ale prawdę powiedziawszy, nie ma takiego, który zrekompensowałby mi utratę syna. Ani pieniędzy. Sędzia stwierdził, że oskarżony wyraził skruchę, przeprosił, choć ja przeprosin nie przyjęłam, więc to zadziałało na jego korzyść. Ale to nie ma znaczenia. Życie dziecka jest najważniejsze, wiedział co w domu trzyma, jakie psy ma. Psy to jest odpowiedzialność, którą powinien wziąć teraz na siebie, a nie udawać, że nie wiedział, że to nie jego wina, bo go nie było w domu – podsumowała matka 12-letniego Kamila Elżbieta Towarnicka.

Mariusz S. został skazany na 3 lata bezwzględnego więzienia, 50 tys. zł nawiązki dla rodziny chłopca, 3 tys. zł nawiązki dla pasierba, zapłatę wynagrodzenia dla pełnomocnika E. Towarnickiej. Wyrok jest nieprawomocny. Do przemyskiego sądu na razie nie wpłynął wniosek o apelację.
mars
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2021-11-02 23:43:53

    Ten wyrok to jest jakiś śmiech na sali, jebany patol odsiedział ze 2 miechy dostał 3, wyjdzie po półtora roku, masakra, mam nadzieję że za ten czas jamajskie wielkie kutasy zerżną tą jego karynę

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2021-11-03 16:17:09

    ...nie obstaję za panem Mariuszem, swoje za uszami ma, święty nie był i nie będzie, ale:drodzy sąsiedzi pana Mariusza, OK teraz zaczynacie mówić, że was zastraszał, był groźny i w ogóle to wszyscy się go bali......w mojej ocenie, gdyby jedna, może dwie osoby skontaktowały się z dzielnicowym, żeby sprawdził, czy trzymanie tych biednych psów jest właściwe, czy właściciel ma odpowiednie papiery na te psy, badania psychologiczne jako właściciel psów, gdyby doszło, drodzy sąsiedzi pana Mariusza, po prostu do zgłoszenia tego, to może nie czułby się taki pewny, wiedziałby, że ktoś ma nad tym nadzór...ale tak to jest drodzy sąsiedzi, nie tylko sąsiedzi pana Mariusza, zajmujecie się podsłuchiwaniem pod drzwiami, przeszkadzają wam pierdoły, że ktos postawi pojazd na tzw. "twoim miejscu", hipokryzji w was, drodzy sąsiedzi na co dzień na pewno nie brakuje, ale niech każdy z was zrobi rachunek sumienia i odpowie sobie, czy pseudo strach, którym się teraz zasłaniacie, to tak na prawdę myślenie, że "niech to zgłosi ktoś inny", to "nie moja sprawa"...jest taka instytucja jak policja, która na pewno w jakiś sposób, szczególnie dzielnicowy, pomogłaby w tej sprawie, ale każdy z was, drodzy sąsiedzi, to w mojej ocenie tchórz, który już dawno powinien poczłapać i zgłosić sposób chowania tych biednych teraz psów i raczej na pewno nie byłoby dramatu...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2021-11-04 01:01:21

    Ty kurwa durniu, może Ty ciągniesz Panu Mariuszowi?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama