O tym, że kolej i wszystko, co z nią związane, może być wspaniałym źródłem inspiracji, mogli się przekonać ci, którzy w dniach 19 i 20 listopada odwiedzili dworcową restaurację „Perła Przemyśla”. Prezentowana tu ruchoma kolejowa makieta modułowa przyciągnęła nie tylko miłośników żelaznych szlaków. Była też niemałą atrakcją dla najmłodszych.
Modelarstwo kolejowe to próba wiernego odtworzenia konkretnych miejsc na kolejowym szlaku w miniaturze. Liczy się każdy, najmniejszy detal. Doskonale wiedzą o tym ci, dla których zajęcie to jest prawdziwą pasją. Takich osób nie brakuje też w Przemyślu.
Na pokaz kolejowej makiety modułowej zaprosili mieszkańców w ubiegły weekend członkowie Stowarzyszenia Kolejowe Karpaty, w którego szeregach są właśnie przemyślanie.
Swoje makiety kolejowe w dwóch salach dworcowej restauracji zaprezentowali nie tylko pasjonaci z Przemyskiej Sekcji Modelarskiej „Kolejowe Karpaty”, ale też Podlaskiej Grupy Modelarstwa Kolejowego, Toruńskiej Makiety Modułowej, Beskidzkiej Grupy Modelarskiej oraz Klubu Železničných Modelárov Prešov ze Słowacji. Patronat medialny nad wydarzeniem sprawowała nasza redakcja.
O inicjatywie zrealizowanej w ramach powstałej w tym roku Sekcji Modelarskiej Stowarzyszenia Kolejowe Karpaty, skupiającej przemyskich pasjonatów modelarstwa kolejowego, opowiada przemyślanin Robert Łapiński:
– Na naszym terenie nie było dotąd takich imprez. Najbliższe pokazy odbywają się w Krakowie i w Warszawie. Pomyśleliśmy, że[paywall] warto spróbować zrobić coś takiego na lokalnym gruncie. Nasze stowarzyszenie jest młode, zawiązało się w tym roku, ale modelarstwem zajmujemy siędużo dłużej. Wykonane przez nas makiety wzbogaciły te przywiezione przez zaprzyjaźnione z nami organizacje z Preszowa, Torunia, Podlasia i Beskidów. Wspólnie udało się zrobić pierwszy w naszym mieście mały pokaz makiet modułowych. Każda grupa zaprezentowała swoją część szlaku i stację. Łącznie oglądać więc można było 55 metrów szlaku kolejowego.
Puszczane co jakiś czas w ruch wagony kolejowe, zatrzymujące się co chwila na stacjach, cieszyły szczególnie najmłodszych, ale i wśród dorosłych nie brakowało osób, które z uwagą przyglądały się makiecie, zadając modelarzom wiele dociekliwych pytań, choćby o sposób wykonania czy wykorzystane materiały.
Co ciekawe niektóre z prezentowanych stacji odzwierciedlały te istniejące w rzeczywistości. Do takich zaliczała się choćby Stacja Strzyżów nad Wisłokiem czy Nižná Šebastová na Słowacji. Przemyślanie bez trudu rozpoznali też wśród modeli przemyski most kolejowy, po którym przejeżdżał TLK „Przemyślanin” relacji Przemyśl Główny – Świnoujście.
Ale obejrzeć też można było stacje fikcyjne, jak Czeremcha Towarowa czy Wierzbowo, funkcjonujące pod nazwą zbliżoną do oryginalnej, ale nie identyczną, gdyż nie odzwierciedlają idealnie tego, co istnieje w realnym świecie.
– W modelarstwie wykorzystujemy zarówno gotowe elementy, które są do kupienia, jak i te wykonane samodzielnie, jak na przykład drzewa, krzewy, budynki. Pasja modelarska to zajęcie pracochłonne, na które trzeba poświęcić trochę czasu. Jeśli poświęcimy na nią 8 godzin dziennie, w 3 miesiące możemy zrobić stację, ale nigdy nie jest tak, że nie można czegoś rozbudować czy upiększyć. Praca nad makietą tak naprawdę nigdy nie ma końca – mówi R. Łapiński.
Zainstalowanie 55 metrów kolejowego szlaku w „Perle Przemyśla” było niełatwym przedsięwzięciem logistycznym. Rozłożenie wszystkiego zajęło modelarzom cały dzień. Jak usłyszeliśmy od organizatorów, jest szansa na to, że podobne przedsięwzięcie uda się zorganizować w przyszłości.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze