Wg Ministerstwa Zdrowia dziś mamy w Polsce 14 578 nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia #koronawirusem, z czego 669 w naszym województwie. Z powodu COVID-19 zmarło 11 osób, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarły 54 osoby – ani jedna na Podkarpaciu. W ciągu doby wykonano ponad 49,1 tys. testów.

| bieszczadzki | 4 | 1.85 | 0 | 0 | 0 |
| brzozowski | 16 | 2.44 | 0 | 0 | 0 |
| dębicki | 28 | 2.07 | 0 | 0 | 0 |
| jarosławski | 47 | 3.91 | 0 | 0 | 0 |
| jasielski | 26 | 2.30 | 0 | 0 | 0 |
| kolbuszowski | 2 | 0.32 | 0 | 0 | 0 |
| krośnieński | 29 | 2.58 | 0 | 0 | 0 |
| leżajski | 19 | 2.74 | 0 | 0 | 0 |
| lubaczowski | 12 | 2.18 | 0 | 0 | 0 |
| łańcucki | 33 | 4.07 | 0 | 0 | 0 |
| mielecki | 20 | 1.46 | 0 | 0 | 0 |
| niżański | 20 | 3.01 | 0 | 0 | 0 |
| przemyski | 22 | 2.97 | 0 | 0 | 0 |
| przeworski | 43 | 5.50 | 0 | 0 | 0 |
| ropczycko-sędziszowski | 12 | 1.61 | 0 | 0 | 0 |
| rzeszowski | 72 | 4.24 | 0 | 0 | 0 |
| sanocki | 24 | 2.55 | 0 | 0 | 0 |
| stalowowolski | 35 | 3.31 | 0 | 0 | 0 |
| strzyżowski | 40 | 6.53 | 0 | 0 | 0 |
| tarnobrzeski | 4 | 0.76 | 0 | 0 | 0 |
| leski | 1 | 0.38 | 0 | 0 | 0 |
| Krosno | 25 | 5.42 | 0 | 0 | 0 |
| Przemyśl | 44 | 7.28 | 0 | 0 | 0 |
| Rzeszów | 87 | 4.42 | 0 | 0 | 0 |
| Tarnobrzeg | 2 | 0.43 | 0 | 0 | 0 |
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ze wspomnień przemyskiej młodej lekarki: Niefrasobliwy pacjent Przemyśl nie musi wszystkim kojarzyć się z upadłą twierdzą i jakże szlachetnym studentem, który składając podpis na urzędowym dokumencie myślał, że to wniosek o stypendium, a była to umowa zlecenie na usługi detektywistyczne, i dla którego wdzięczny lud wybudował zjeżdżalnię, by nie musiał chłopina z prezesami i dyrektorami wyjeżdżać do włoskich Alp. Przemyśl winien kojarzyć się z odważnymi ludźmi, którzy nie dali się zastraszyć wirusowi, który co chwilę przedkłada inny paszport, i nie chodzi o ten covidowy, będący przepustką do wszelkich uciech tego świata włącznie z możliwością robienia nieograniczonych zakupów w Żabce. Dlatego też ja, młoda lekarka nie mająca strachu w majtkach zarówno przed wirusem, jak i ekonomistą, który wylicza osobo miejsca w kościele i sklepie, otworzyłam z rana swój gabinet na oścież. Tłumów się nie spodziewałam, ale liczyłam na pacjentów, których mogę dotknąć i spojrzeć im w oczy, i powiedzieć „Panie Heniu, Pani Kasiu, będzie dobrze”. Ale dziś nie przyszli. Podobno podczas groźnej n-tej fali wirusowej odeszli w świat antycovidowy, stąd te statystyki medyczne z taką zażartością wykorzystywane przez przeciwników słusznych reform medycznych wynikających z żarłoczności wirusa. Nie zrażając się frekwencją dopijałam kawę z fusami, które po spożyciu płynu wykorzystuję jako czyścidło do twarzy, by wzmocnić jeszcze bardziej swą urodę i wdzięk. Zauważa to nawet nasz ochraniacz z przychodni podczas snu. Gabinet pusty, kawa wypita, aż tu nagle w korytarzu jakiś rumor. Otwieram drzwi, a to mój dawny pacjent z całkowitą stanowczością domaga się ze mną kontaktu medycznego. „Panie Zenku, co się stało?” - pytam grzecznie. „Pani doktór coś mnie rąbnęło wczoraj i chyba mam tego wirusa, ale to nie moduł brytyjski, bo nie mam wstrętu do ginu. Dezynfekuję swoje ciało odkąd ministry zdrowia zalecali to w ramach walki z wirusem, przez co nieco uszczupliłem swój budżet. Stosowałem dystans, lecz nie mogąc przez to zapłacić w sklepie za środki dezynfekujące, komornik w masce zabrał mi skuter. A i moja żona z powodu dystansu nie wpuszcza mnie do łóżka, przez co nasze stosunki małżeńskie przeszły w stan nieaktywności. A to ponoć szkodzi na prostatę. O maseczkach nie wspomnę, bo jak je zakładać, jak każą się stale dezynfekować, to je zdjąłem. Moja żona je nosi, ale to dobrze, drastyczne obrazy podnoszą mi ciśnienie. Czy się szczepić tą szczepionką z kosmosu, którą nasze medyki stosowali u tych z NASA czy jakoś tam. Pytam, bo może w końcu skończy się moja niedola.” - wyżalił mi się biedaczyna. „A stosował pan wietrzenie?”. Pacjent zamilkł. I tu miałam pacjenta na macie, jak konia na kastracji, jak mówi mój kolega weterynarz. Leżał i czekał na dalszy ciąg wydarzeń. „Gdyby pan wietrzył, przechytrzyłby wirusa. Nie czyta pan gazet?” - zapytałam stanowczym głosem. Pacjent z obawy o fake newsy wyłączył odbiornik telewizyjny i nie był na bieżąco z właściwymi treściami przeplatanymi wirtuozerią muzyków disco polo. Skąd miał wiedzieć, że z powodu braku wietrzenia jeden z ministrów był aż trzy dni na chorobowym, tak go wirus załatwił. Winna była jego sekretarka, która nie otworzyła mu okna, kiedy klecił tabelki i wykresy w Excelu. Biedulka tłumaczyła śledczym, że bała się, że przy tym pasjonującym zajęciu z maską na twarzy po 8 godzinnej pracy, jej pryncypał wyskoczy z okna. Zaleciłam pacjentowi wietrzenie i koniecznie cogodzinną aktualizację wiadomości na wszystkich portalach oraz w TV, gdzie mówią całą prawdę całą dobę. To go wzmocni i przyjmie szczepionkę z „kosmosu”, jak się wyraził. A nie ma się czego obawiać, ona działa. Nie wspomniałam już o tym, że skutków może nie zauważyć do końca życia. Ważne, że służby medyczne i ministerialne odnotują ten fakt, by tabelki się zgadzały, dla zdrowia i życia publicznego.
Ile zgonów z powodu odmowy pomocy lekarskiej bo covid.
Ze wspomnień przemyskiej młodej lekarki: Niefrasobliwy pacjent Przemyśl nie musi wszystkim kojarzyć się z upadłą twierdzą i jakże szlachetnym studentem, który składając podpis na urzędowym dokumencie myślał, że to wniosek o stypendium, a była to umowa zlecenie na usługi detektywistyczne, i dla którego wdzięczny lud wybudował zjeżdżalnię, by nie musiał chłopina z prezesami i dyrektorami wyjeżdżać do włoskich Alp. Przemyśl winien kojarzyć się z odważnymi ludźmi, którzy nie dali się zastraszyć wirusowi, który co chwilę przedkłada inny paszport, i nie chodzi o ten covidowy, będący przepustką do wszelkich uciech tego świata włącznie z możliwością robienia nieograniczonych zakupów w Żabce. Dlatego też ja, młoda lekarka nie mająca strachu w majtkach zarówno przed wirusem, jak i ekonomistą, który wylicza osobo miejsca w kościele i sklepie, otworzyłam z rana swój gabinet na oścież. Tłumów się nie spodziewałam, ale liczyłam na pacjentów, których mogę dotknąć i spojrzeć im w oczy, i powiedzieć „Panie Heniu, Pani Kasiu, będzie dobrze”. Ale dziś nie przyszli. Podobno podczas groźnej n-tej fali wirusowej odeszli w świat antycovidowy, stąd te statystyki medyczne z taką zażartością wykorzystywane przez przeciwników słusznych reform medycznych wynikających z żarłoczności wirusa. Nie zrażając się frekwencją dopijałam kawę z fusami, które po spożyciu płynu wykorzystuję jako czyścidło do twarzy, by wzmocnić jeszcze bardziej swą urodę i wdzięk. Zauważa to nawet nasz ochraniacz z przychodni podczas snu. Gabinet pusty, kawa wypita, aż tu nagle w korytarzu jakiś rumor. Otwieram drzwi, a to mój dawny pacjent z całkowitą stanowczością domaga się ze mną kontaktu medycznego. „Panie Zenku, co się stało?” - pytam grzecznie. „Pani doktór coś mnie rąbnęło wczoraj i chyba mam tego wirusa, ale to nie moduł brytyjski, bo nie mam wstrętu do ginu. Dezynfekuję swoje ciało odkąd ministry zdrowia zalecali to w ramach walki z wirusem, przez co nieco uszczupliłem swój budżet. Stosowałem dystans, lecz nie mogąc przez to zapłacić w sklepie za środki dezynfekujące, komornik w masce zabrał mi skuter. A i moja żona z powodu dystansu nie wpuszcza mnie do łóżka, przez co nasze stosunki małżeńskie przeszły w stan nieaktywności. A to ponoć szkodzi na prostatę. O maseczkach nie wspomnę, bo jak je zakładać, jak każą się stale dezynfekować, to je zdjąłem. Moja żona je nosi, ale to dobrze, drastyczne obrazy podnoszą mi ciśnienie. Czy się szczepić tą szczepionką z kosmosu, którą nasze medyki stosowali u tych z NASA czy jakoś tam. Pytam, bo może w końcu skończy się moja niedola.” - wyżalił mi się biedaczyna. „A stosował pan wietrzenie?”. Pacjent zamilkł. I tu miałam pacjenta na macie, jak konia na kastracji, jak mówi mój kolega weterynarz. Leżał i czekał na dalszy ciąg wydarzeń. „Gdyby pan wietrzył, przechytrzyłby wirusa. Nie czyta pan gazet?” - zapytałam stanowczym głosem. Pacjent z obawy o fake newsy wyłączył odbiornik telewizyjny i nie był na bieżąco z właściwymi treściami przeplatanymi wirtuozerią muzyków disco polo. Skąd miał wiedzieć, że z powodu braku wietrzenia jeden z ministrów był aż trzy dni na chorobowym, tak go wirus załatwił. Winna była jego sekretarka, która nie otworzyła mu okna, kiedy klecił tabelki i wykresy w Excelu. Biedulka tłumaczyła śledczym, że bała się, że przy tym pasjonującym zajęciu z maską na twarzy po 8 godzinnej pracy, jej pryncypał wyskoczy z okna. Zaleciłam pacjentowi wietrzenie i koniecznie cogodzinną aktualizację wiadomości na wszystkich portalach oraz w TV, gdzie mówią całą prawdę całą dobę. To go wzmocni i przyjmie szczepionkę z „kosmosu”, jak się wyraził. A nie ma się czego obawiać, ona działa. Nie wspomniałam już o tym, że skutków może nie zauważyć do końca życia. Ważne, że służby medyczne i ministerialne odnotują ten fakt, by tabelki się zgadzały, dla zdrowia i życia publicznego.
Ile zgonów z powodu odmowy pomocy lekarskiej bo covid.