Doświadczenie uczniów Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących im. Stefana Banacha w Jarosławiu, zaangażowanych w projekt „Szczęście z plastiku”, znów zaprocentowało. Na drukarce 3D powstała kolejna proteza. Tym razem dla Aleksa Sielskiego, siódmoklasisty z Jarosławia, który urodził się bez palców lewej dłoni.
Spotkali się na treningu sztuk walki. Franek Bosak, dziś już absolwent popularnego Banacha, jeden z zapaleńców, który pod opieką swojego nauczyciela Artura Tutki tworzył protezę ręki dla koleżanki ze swojej szkoły – Kingi Wawro. I Aleks Sielski, wierny kibic JKS-u, kochający piłkę nożną, z pociągiem do skoku adrenaliny, jaki daje wejście na ring z przeciwnikiem w MMA.
Aleks przykuł uwagę Franka tym, jak radził sobie w codziennych sytuacjach, ale przede wszystkim na wymagających przecież treningach, mimo braku palców u jednej dłoni. Efektem ich spotkania jest kolejne „Szczęście z plastiku”.
Kiedy drogi obu nastolatków się splotły[paywall], uczęszczający do klasy maturalnej Franek zaangażowany był w pilotażowe przedsięwzięcie budowy protezy. – Pomyślałem sobie, że jak z Kingą skończymy działania, to można by pomyśleć nad ręką dla Aleksa. Zapytałem się go o to. Zgodził się. Podesłałem mu nagrania z Kingą. Chłopak się ucieszył i tak to ruszyło – relacjonuje Franek, który lada chwila rozpocznie studia wyższe.
Z doświadczeń nabytych przy pierwszym „Szczęściu z plastiku” Franek oczywiście korzystał, ale szybko się okazało, że to może być tylko baza, a różnice w obu przypadkach są na tyle znaczące, że wiele rozwiązań trzeba wypracować od nowa.
– Wada Kingi była nieporównywalnie większa, ona nie miała całego przedramienia, Aleks nie miał palców. Przy projekcie dla Kingi wiele rzeczy projektowaliśmy od podstaw, wiele czasu zajęło dochodzenie do pewnych spraw metodą prób i błędów. W przypadku ręki dla Aleksa częściej korzystałem z gotowych rozwiązań, pobrałem ogólnodostępny model takiej ręki, polecony przez doktora Krzysztofa Grandysa z Krakowa – wspomina Franek.
Zresztą w jego opowieściach nazwisko krakowskiego naukowca przewija się wielokrotnie. – Dużo było konsultacji z nim, bo trzeba było jednak ten ogólny schemat przystosować do dłoni Aleksa. Nieocenioną pomoc otrzymałem od doktora Grandysa, który podpowiedział wiele rozwiązań praktycznych, na przykład mówiąc, skąd brać linki, gumki wprawiające w ruch protezę albo z jakiego materiału tę rękę wydrukować – podkreśla wkład Grandysa Franek. Prace nad protezą dla chłopaka, poznanego na sali ćwiczeń klubu sztuk walki, pochłonęły niemal rok.
– Myślałem, że to szybko pójdzie, ale i maturę zdawałem i konkursy, w których startował, ale też zamknięcie szkół z powodu epidemii sprawiły, że Aleks finalną wersję przymierzył ze dwa tygodnie temu – wylicza. Przyznaje przy tym, że reakcja Aleksa była warta każdej chwili spędzonej na konstruowaniu sztucznej dłoni.
– Satysfakcja jest ogromna. Widok radości Aleksa, gdy pierwszy raz założył tę protezę, był wielkim przeżyciem – relacjonuje. – Łez wzruszenia może nie było, ale widać było, że chłopak bardzo się emocjonuje – dodaje racjonalnie.
– Na początku byłem strasznie zdziwiony, że coś takiego można stworzyć – opowiada z kolei Aleks Sielski, którego entuzjazm, mimo upływającego czasu, nie zmalał ani odrobinę. – Ręka jest super! Mogę prawie wszystko robić. Kiedy pierwszy raz ją założyłem, Franek kazał mi złapać telefon. To było niesamowite, bo ten telefon złapałem, bez problemu odblokowałem i mogłem korzystać – opowiada z przejęciem, dodając, że momentami ciężko jest przywyknąć do tego, że można skorzystać z drugiej dłoni oraz że niektóre czynności wymagają jednak sporego wysiłku.
– Gdy zobaczyłam ten filmik od Franka w internecie, to po prostu się rozpłakałam. Teraz rośnie serce, jak Aleks sobie radzi, ćwiczy powoli tę rękę, uczy się dotykać i łapać przedmioty, to niesamowite – emocjonalną opowieść syna uzupełnia jego mama.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze