Reklama

Ambitne plany ratowania dworku w Cieszacinie – mieszkańcy nieufni

06/10/2020 09:27

Fundacja Kultura z Pasją oraz Stowarzyszenie Edukacyjne Ziemi Węgrowskiej mają plan na to, by uchronić od zniszczenia dworek Terleckich w Cieszacinie Wielkim. Chcieliby odkupić, odrestaurować zabytek, a następnie prowadzić w nim działalność kulturalną. Mieszkańcy sołectwa wahają się – z nieufnością podchodzą do pomysłu oddania, podupadłej wprawdzie, ale jednak architektonicznej perełki. Trwają konsultacje.

Zofia Paczóska i Wojciech Bardowski odpowiednio prezes zarządu Stowarzyszenia Edukacyjnego Ziemi Węgrowskiej oraz prezes Fundacji Kultura z Pasją upatrzyli sobie zabytkowy dworek, leżący w centrum Cieszacina Wielkiego. Obiekt jest w kiepskim stanie, ale urzeka bryłą i efektownym usytuowaniem. Przedstawiciele stowarzyszenia i fundacji chcieliby odkupić dworek od gminy Pawłosiów, a następnie go zrewitalizować. –Konserwator upiera się przy kilku niełatwych tematach. Jest to odtworzenie schodów z bardzo drogiego drewna, jakie pierwotnie[paywall] były w dworku, odtworzenie fresków, a najważniejsze jest zachowanie pierwotnego koloru zwanego ugier francuski – rzecz bardzo droga – opowiada Wojciech Bardowski, dodając, że w planach jest także dostawienie przeszklonego budynku w typie oranżerii, który zbudowany byłby na obrysie fundamentów nieistniejącego już fragmentu dworku. – Na tę inwestycję potrzeba 5 – 6 milionów złotych – dodaje z kolei Zofia Paczóska ,podkreślając, że pozyskanie finansowania przedsięwzięcia może zająć kilka lat, bo jego konstrukcja ma się opierać o fundusze państwowe i europejskie.

W. Bardowski zapowiada, że w Cieszacinie mógłby się odbywać, organizowany przezeń, Międzynarodowy Przegląd Pieśni Legionowej, a stowarzyszenie i fundacja są żywo zainteresowane nawiązaniem współpracy kulturalnej z ich odpowiednikami za wschodnią granicą, a przede wszystkim z lokalną społecznością, tutejszym ośrodkiem kultury, kołem gospodyń wiejskich czy strażakami.

Reklama

Pytano więc o powody zainteresowania akurat dworkiem w Cieszacinie, dopytywano, czy fundacja i stowarzyszenie dysponują środkami na przeprowadzenia tak ambitnego przedsięwzięcia, jak odrestaurowanie zabytku. W odpowiedzi prezesi odpowiadali o z swoich związkach z Podkarpaciem (W. Bardowski pochodzi z nieodległego Siennowa), wykazywali się licznymi doświadczeniami w pozyskiwaniu funduszy na realizację inicjatyw różnorakich rozmiarów. Wśród obiekcji lokalnej społeczności najczęściej jednak przewijała się obawa o sposób wykorzystania dworku. Po wielokroć, w różnej formie, zadawano pytanie o to, czy dworek nie zostanie w przyszłości wykorzystany do prowadzenia takiej działalności, która byłaby uciążliwa dla mieszkańców i nie przynosiła chluby ich miejscowości. Rozważano przy tym warianty, w których gmina stałaby się współudziałowcem przedsięwzięcia i korzystając z zaangażowania fundacji i stowarzyszenia, nie straciła jednocześnie kontroli nad tym, co się dzieje z dworkiem. Takim wariantem żadna ze stron niej jest chyba zainteresowana na poważnie. Z kolei pewnym zabezpieczeniem interesów lokalnej społeczności ma być też sposób nabycia nieruchomości. Proponowana formuła prawna zakłada bowiem, że kupujący być może nie zapłacą ceny jaką udałby się (lub nie) uzyskać z wolnego rynku, ale niejako w zamian przez 10 lat zobowiązują się do wykorzystania obiektu w określony sposób. Nie wszystkich ten okres satysfakcjonował, pytali, co potem? Sprawę najlepiej spuentował jednak wójt Mariusz Reń. – Tych obaw nie rozwiejmy, bo my nie wiemy, co będzie za 10 lat. Życie jest przekorne czasami nie wiemy, co będzie jutro, więc pewne rzeczy musimy zakładać. Musi być pokazana pewna dobra wola – mówił do zebranych.


fot.Bartłomiej Pacek
Mieszkańcy Cieszacina, co zrozumiałe, nie chcą lekką ręką pozbywać się swego dziedzictwa – zadawali więc sporo pytań o przyszłość dworku

Reklama

Wybór pomiędzy nieufnością a degradacją

Od 28 do 30 września mieszkańcy Cieszacina będą mogli swoje stanowisko wyrazić w ankiecie. Głos ten nie będzie wprawdzie wiążący, ma być natomiast znaczący. Wiele jednak wskazuje, że w tej sprawie wybór jest pomiędzy teoretycznie niepewnym zagospodarowaniem albo niemal pewną degradacją dworku.

Wójt Reń wprawdzie od odpowiedzialności za zabytek nie ucieka, dodaje jednak zaraz, że trzeba by trafić na odpowiednie dofinansowanie, a do tego gmina musi realizować potrzeby mieszkańców na całym swoim terenie i na wszystkich poziomach zadań własnych. Można więc rozumieć to tak, że pieniędzy w gminnej kasie na wszystko nie starczy, a zabytek będzie musiał poczekać na swój czas. Tylko czy ma go dostatecznie dużo?


pac
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    olek - niezalogowany 2020-10-06 10:20:45

    Niech się zawali wtedy będą zadowoleni

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Opinia - niezalogowany 2020-10-06 14:47:49

    Piękny i zabytek. To dziedzictwo, które trzeba ratować i konserwować.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama