Dzięki współpracy Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Przemyślu z ośrodkiem akademickim w Buffalo w tym roku nasze miasto odwiedziło dwóch profesorów z tamtejszego Canisius College. Obaj specjalizują się w migracjach – dr Richard D. Reitsma we współczesnych wyzwaniach migracyjnych ze szczególnym uwzględnieniem granicy amerykańsko-meksykańskiej, a dr Davide Salvo w późnoantycznych wędrówkach ludów.
Ich intensywny, choć krótki pobyt nad Sanem 15 czerwca zaczął się od wizyty w I LO im. J. Słowackiego w Przemyślu. Dzięki współpracy szkoły i TPN dyrektor Tomasz Dziumak podjął się organizacji wykładu dra Reitsma na temat współczesnych wyzwań migracyjnych w Stanach Zjednoczonych. Słowo wstępne wygłosiła mgr Renata Pobidyńska, a spotkane prowadził prof. Tomasz Pudłocki. Dla wszystkich obecnych była to unikatowa okazja do posłuchania o[paywall] bardzo skomplikowanej polityce USA wobec imigrantów, tj. o prawie działającym do stu mil w głąb terytorium od granic tego kraju, o warunkach w obozach odosobnienia, o bardzo skomplikowanych procedurach legalizacji pobytu oraz o działalności organizacji pozarządowych próbujących wypełniać luki w systemie. Prof. Reitsma opowiadał nie tylko jako teoretyk, ale przede wszystkim jako aktywista zaangażowany w prawa człowieka.
Obaj uczeni do Przemyśla w pierwszej kolejności chcieli przyjechać, aby zapoznać się z sytuacją migrantów z Ukrainy. Stąd ich dłuższy pobyt na dworcu kolejowym, a przede wszystkim w Domu Ukraińskim. O specyfice pracy z uciekinierami w obecnych warunkach mówili Igor Horków i Lila Kalinowska – pokazując – jak bardzo zmienił się Dom Ukraiński, odpowiadając na potrzeby trwającej inwazji rosyjskiej. Goście mieli okazję zobaczyć też pracę wolontariuszy z Kanady (głównie tamtejszych Ukraińców), którzy od wielu tygodni pracują w Domu Ukraińskim i w mieście.
Goście, oprowadzani po starym mieście i jego zabytkach, nie kryli swego zachwytu nad „uroczym Przemyślem” (jak określali miasto). A mieli porównanie po wykładach w Warszawie i Krakowie oraz prywatnych wypadach m.in. do Gdańska i Poznania. Ich wizyta uświadamia jedną ważną rzecz – rosyjska inwazja wciąż trwa i chociaż wszyscy ponosimy jej koszty, to jednak Ukraińcy są na pierwszej linii w tej walce. Przemyślanie, którzy tyle pomogli sąsiadom, nie mogą zatem zapominać, że wciąż jest wiele do zrobienia. To przecież postawa mieszkańców w pierwszych tygodniach i miesiącach inwazji stała się słynna na cały świat i przyciągnęła osoby, które nie tylko nigdy o Przemyślu nie słyszały, ale miały problemy z wymówieniem jego nazwy. Do nich należą m.in. goście z Buffalo.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze