Płynącą z nurtem rzeki kobietę zauważył nastolatek przechodzący przez most na Sanie w Jarosławiu we wtorek, 15 listopada, około g. 15. Natychmiast zaalarmował straż pożarną. Rozpoczęto poszukiwania. Niestety, mimo szeroko zakrojonej akcji nie udało się jej odnaleźć.
We wtorkowych poszukiwaniach uczestniczyli strażacy i policjanci. Pierwsi sprawdzali rzekę, korzystając z łodzi i pontonu. Funkcjonariusze policji przeczesywali brzegi Sanu. Po zapadnięciu zmroku działania przerwano, by wznowić je w środę[paywall].
– W akcji brali udział policjanci z Jarosławia i z Oddziału Prewencji Policji w Rzeszowie, a także strażacy z jednostek Państwowej Straży Pożarnej w Jarosławiu i płetwonurkowie z Przemyśla. We wtorek uczestniczyło w niej ponad 30 policjantów i 10 strażaków – informuje podkom. Marta Gałuszka, oficer prasowy KPP w Jarosławiu. W środę w poszukiwaniach uczestniczyło około 40 funkcjonariuszy policji oraz strażacy. Patrolowali San od mostu w Jarosławiu w dół, aż do granicy powiatu. Na zaginioną nie natrafili. Ze względu na wysoki poziom wody, niespokojny nurt Sanu i małą widoczność spowodowaną zanieczyszczoną wodą płetwonurkowie nie mogli zejść pod jej powierzchnię.
– Zmasowane poszukiwania już nie będą prowadzone, ale akcja trwa dalej. Patrole sprawdzają brzegi Sanu. Poinformowano też jednostki zlokalizowane wzdłuż dolnego biegu Sanu. Przesłuchujemy świadków – informuje oficer prasowy.
Możliwe, że kobieta, którą zauważył pieszy, jest 64-letnią mieszkanką Lubaczowa. Informację o jej zaginięciu przekazano policji około godz. 14 we wtorek. Nie wróciła ze spaceru do szpitala, w którym przebywała na leczeniu.
Na podstawie informacji uzyskanych od chłopca, który zauważył płynącą z prądem rzeki kobietę, policjanci ustalili jej rysopis: wzrost 158 cm, waga 65 kg, włosy krótkie w kolorze kasztanowym. Zaginiona ubrana była w ciemny płaszcz (długość do kolan), ciemne spodnie, nosiła beret w kolorze ciemnego różu i brązowe buty do kostek.
San jest nieprzewidywalną rzeką, a w czasie wysokiego stanu wody tym bardziej niebezpieczną. Poszukiwania wymagają zaangażowania dużej liczby ludzi i użycia sprzętu pływającego, a mimo to często kończą się niepowodzeniem. Mieszkańca Jarosławia, który zaginął 3 marca tego roku, poszukiwano aż do 5 listopada. Jego ciało znaleziono w Wiśle w okolicy Zawichostu.
fot.Roman Kijanka
Strażacy patrolowali rzekę łodziami.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze