Pod koniec października ub.r. na jadący ul. Paderewskiego w Przemyślu samochód Teresy Chanas z Ujkowic spadł suchy konar z jednego z drzew rosnących tuż przy tej ulicy. Od tego czasu pani Teresa walczy o odszkodowanie. Na razie z zerowym skutkiem.
Plik pism, których nadawcą była pani Teresa, a adresatem zarówno prezydent miasta Przemyśla jak i Zarząd Dróg Miejskich w Przemyślu, to już spora sterta. Inauguracyjne do tej drugiej instytucji wystosowała nazajutrz po tym pechowym zdarzeniu, czyli 22 października 2021 r. Zgłosiła w nim szkodę, polegającą na „uszkodzeniu przedniej szyby swojego samochodu marki mercedes, spowodowaną przez spadający konar z przydrożnego drzewa”. Poinformowała w nim o złożeniu wyjaśnień u panów policjantów, którzy przybyli na miejsce zdarzenia, a także poprosiła o podjęcie czynności zmierzających do wypłaty odszkodowania za poniesioną stratę[paywall].
Bez odzewu. Miesiąc później napisała do towarzystwa ubezpieczeniowego, w której polisę posiada m.in. Zarząd Dróg Miejskich w Przemyślu. W piśmie zwróciła się o wykonanie oględzin samochodu, który od miesiąca stoi na placu jednego z warsztatów samochodowych lub ustosunkowanie się do zaistniałej sytuacji. Napisała w nim także, iż „(...) Panowie polecili mi, że mam się zgłosić po numer polisy ZDM następnego dnia. Otrzymałam go dopiero 24 listopada (...)”.
Pismo pozostało bez odzewu. Podobnie jak kolejne. Pani T. Chanas była coraz bardziej zdeterminowana. Poprosiła o sporządzenie opinii dendrologicznej przez rzeczoznawcę w specjalności: budowa i konserwacja terenów zielonych oraz dendrologii. Jego zdaniem, drzewo, z którego konar spadł na jadący samochód pani Teresy, jest na etapie zamierania. „(...) Świadczy o tym prześwietlona korona, znaczne wydzielanie się posuszu i przesunięcia się do dołu ciężkości korony drzewa poprzez tworzenie nowych odrostów na niższych konarach. Gałęzie na skutek osłabienia ich wytrzymałości mechanicznej, obłamują się pod własnym ciężarem i upadają pod drzewem w obrębie jego korony. Złe warunki atmosferyczne jak wiatr, śnieg czy deszcz powodują tylko przyspieszenie opadania suszu (...) – to jeden z fragmentów owej opinii.
Wnioski rzeczoznawcy dendrologa są jednoznaczne. „Przyczyną szkody był upadek suchej gałęzi na szybę jadącego samochodu. Wprawdzie właściciel drzewa wykonywał zabiegi pielęgnacyjne, ale okazały się one niewystarczające dla zachowania bezpieczeństwa otoczenia. Zabiegi zostały wykonane jedynie do około 2/3 wysokości drzewa, posusz u góry korony nie został usunięty również po szkodzie i nadal upada. Zarząd Dróg Miejskich, jako właściciel drzewa, nie dopilnował starannego wykonania zabiegów pielęgnacyjnych jesionu, polegających między innymi na dokładnym usunięciu posuszu, co było przyczyną szkody (...)” – to podsumowanie.
To nie miało jednak żadnego znaczenia. Pani Teresa swoje, właściciel drzewa swoje. Kolejne skargi zgłaszane przez nią do prezydenta miasta W. Bakuna niczego nie wniosły do sprawy. Na jedną z nich odpowiedział sekretarz miasta Dariusz Łapa. W piśmie z 17 marca br. wyjaśnił pani Teresie, że „(...) stan drzewa nie odbiegał od wymagań prawnych stawianych w rozporządzeniu ministra transportu i gospodarki morskiej z dnia 2 marca 1999 r. w sprawie warunków technicznych, jakimi powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie (...)”. Padło także wiele wyliczeń, dotyczących choćby siły wiatru owego feralnego 21 października 2021 r.
21 kwietnia br. odpowiedział już sam włodarz miasta. Napisał, że na podstawie dokumentacji fotograficznej i notatki sporządzonej przez policję, zweryfikowane zostały roszczenia pani Teresy, i że szkodę zgłoszono to towarzystwa ubezpieczeniowego w ramach polisy odpowiedzialności cywilnej, posiadanej przez ZDM w Przemyślu. I że po przeanalizowaniu wszystkich dokumentów, ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania. W odmowie towarzystwo uzasadniło, że szkoda nie była następstwem nieutrzymywania zieleni w pasie drogowym ul. Paderewskiego, i że nie doszło do niej w skutek zawinionego działania lub zaniechania po stronie ZDM w Przemyślu.
– Jestem bardzo rozczarowana tymi przepychankami. Także podejściem władz miasta do mojej skargi. Pan prezydent dał wiarę jednej stronie. Nie interesowało go, jakimi materiałami dysponuję, chcąc dowieść swojej racji. W tym przede wszystkim opinią dendrologiczną, która za darmo nie powstała. Rzeczoznawca nie powiedział o przycince, napisał wprost, że to drzewo nadaje się do wycinki! Pan prezydent nie próbował skonfrontować zaistniałej sytuacji. Pan z ZDM-u, który był na miejscu zdarzenia, stwierdził, iż drzewo jest zdrowe i nie należy mi się odszkodowanie. Dla mnie to zupełna kompromitacja osoby, która to powiedziała i instytucji, którą reprezentuje – powiedziała pani Teresa.
10 maja br. skierowała ostatnie już pismo do prezydenta miasta W. Bakuna, prosząc aby już więcej jej nie odpowiadał.
Dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu Jacek Cielecki: – Wielokrotnie ta pani występowała do nas z pismami. Zarzucała moim pracownikom kłamstwa. Że coś obiecywali, potem odwoływali. Problem zgłosiliśmy do ubezpieczyciela, ale wpływu na to, czy ten uzna, czy nie uzna roszczenia, nie mamy.
Zapytaliśmy jak często robione są przeglądy drzew w pasach drogowych? – Taki dokładniejszy jest raz w roku, ale w zależności od sytuacji losowych, jest to wykonywane częściej. Przeglądy wykonywane są przede wszystkim po silnych wiatrach, ulewach, burzy. W miejscach, które naszym zdaniem, są najbardziej zagrożone. Z drugiej strony nie mamy fizycznych możliwości, aby przeprowadzać je co rusz – wyjaśnił J. Cielecki.

fot.ze zbiorów własnych
To drzewo, z którego 21 października 2021 r. spadł zeschnięty konar na jadącego mercedesa, za kierownicą którego siedziała pani Teresa Chanas. Na szczęście nie doszło do tragedii. Według opinii rzeczoznawcy dendrologa, drzewo jest do wycinki...
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze