Reklama

Brał życie pełnymi garściami. Wspomnienie o Kubie Kryczyńskim

01/01/2016 11:00

– Do tańca i do różańca – tak o Kubie mówią ci, którzy go znali. Perfekcjonista. Był dobrze zorganizowany, dokładny, wszystko miał poukładane – nie tylko w szafkach czy na biurku, ale również w życiu.

– Kuba zajmował się całą organizacją i reżyserią, a ja pomagałam przy scenografii, aktorach – wspomina Sabina Trudzik, przyjaciółka Kuby z założonego przez niego teatru Trema.
– Kuba zawsze dbał, żeby było perfekcyjnie. Każdy element scenografii miał do wszystkiego pasować. Bardzo często siedzieliśmy do późnych godzin i wymyślaliśmy kolejne elementy spektaklu – opowiada. 
– Zawsze, po znalezieniu podkładu muzycznego do jakiejś sceny, Kuba siadał w wygodnym fotelu, zamykał oczy i wsłuchiwał się w muzykę. Nagle krzyk: „Maam!” i tu opowiadał o swoim pomyśle. W taki sposób potrafił poskładać cały spektakl. Czasem bez scenariusza, dialogów, wszystko potrafił wyobrazić sobie przez muzykę – kontynuuje.

Korki po winie

„Ofiarą” takich pomysłów był m.in. Paweł Świerk. – Nie zapomnę swojej roli w Opowieści wigilijnej. Śmiać mi się chce na samo wspomnienie słów Kuby: „Świerku, tu ty biegniesz, rzucasz świerka i krzyczysz swój tekst” – opowiada.
Kuba od dziecka udzielał się w Miejskim Ośrodku Kultury. To był jego drugi dom. – Był bardzo oddany temu, co robił, wkładał w to dużo serca. Przywiązywał dużą wagę do detali, u niego nie było półśrodków, wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik – mówi dyrektor MOK-u w Radymnie Dorota Gunia.
Jakub był reżyserem, scenarzystą, piosenkarzem, aktorem, ale i nauczycielem. – Uczył nas dobrej dykcji. Braliśmy między zęby korki po winie i mówiliśmy niezrozumiałe rzeczy – wspomina ćwiczenia z Kubą Paweł.

Trumna i Kaczor Donald

– Pamiętam, jak do Dziadów potrzebowaliśmy starej trumny. Kuba bez zastanowienia wykonał kilka telefonów i za 20 minut podjechał jego tato i zabrał nas do niepokalanek do Jarosławia. Raz, dwa wyciągnęliśmy starą trumnę ze strychu, tylko po to, żeby w trakcie spektaklu usadowić tam delikwenta, który miał grać ducha i na końcu z tej trumny wyskoczyć. Dla niego nie było rzeczy niemożliwych – mówi Sabina.
Kubę zna od przedszkola[paywall]. Jest od niego kilka lat młodsza. – Nigdy nie zapomnę, gdy jako dzieci oglądaliśmy bajki, a on powtarzał wszystkie dialogi głosem Kaczora Donalda. Przez pewien czas z płaczem tłumaczyłam mamie, oglądając tego komiksowego, oryginalnego Kaczora Donalda, że przecież to Kuba powinien nim być, bo Kubę rozumiem, a tego prawdziwego Kaczora nie zawsze – wspomina.
To był kolejny talent Kuby. Uwielbiał żartować i sprzedawać nowe dowcipy. Miał świetny talent do parodiowania i powtarzania skeczów znanych kabaretów.
Andrzej Kuca przypomina sobie, że dla Kuby ważne były również wartości patriotyczne. – Parę lat temu, kiedy w pokoju Jakuba trwały remonty, przeniósł wszystkie swoje rzeczy na strych. Wieczorem, 31 sierpnia, rozmawialiśmy trochę o historii i wyszło nam, że naprawdę czujemy się patriotami. Postanowiliśmy więc to zamanifestować i uczcić pamięć o ataku Niemiec na Polskę w 1939 roku. Wystawiliśmy na parapet okna wychodzącego na przedszkole i kościół wieżę z głośnikami i ustawiliśmy budzik na godzinę 4.40. Równo o godzinie 4.45 Jakub otworzył okno i na pełnych głośnikach puścił hymn Polski, który wybrzmiał w całości. Nasze poczucie dumy i patriotyzmu tego dnia było co najmniej tak wielkie, jak zdziwienie zaskoczonych domowników i sąsiadów – opowiada.


Mały Kuba na ogrodzeniu swojego podwórka.

Człowiek dla człowieka

Jakuba poznał w VI klasie szkoły podstawowej sióstr Niepokalanek w Jarosławiu. Z czasem ich znajomość przerodziła się w przyjaźń. Łączyły ich wspólne pasje: śpiew i teatr. Po maturze postanowili zdawać do szkoły aktorskiej. Na egzaminach do łódzkiej filmówki Kuba przeszedł do drugiego etapu, ale na studia się nie dostał. Nie zraził się, był pracowity i uparty, więc podchodził do kolejnych egzaminów. – Ja stwierdziłem, że to nie dla mnie – mówi Andrzej.
W czasie wakacji spędzał u Kuby całe dnie. Jeździli na rowerach, chodzili nad ZEK. W ten sposób poznał go bardzo dobrze. – Zawsze, ale to zawsze mogłem na niego liczyć – podkreśla. – Był otwarty na każdego człowieka, szybko zjednywał sobie ludzi i szybko się z nimi dogadywał. Mój tata jest głuchoniemy, a on potrafił na dzień dobry bez strachu machać do niego rękami i się dogadywali – opowiada Andrzej.
– Należał do ludzi, którzy biorą życie pełnymi garściami. Cieszył się nim. Był człowiekiem i dla człowieka – tak opisuje Kubę o. Mariusz Wójtowicz, kierownik zespołu Twoje Niebo, w którym Jakub śpiewał przez pięć lat.
W Radymnie wszyscy go zapamiętali jako wieloletniego ministranta i lektora. Uczył tego „fachu” młodszych kolegów. – Precyzja i zachowanie godne samego Watykanu – ocenia poczynania kolegi Andrzej.

Człowiek orkiestra

– Jakuba nie można wsadzić w jakiekolwiek ramy. To był człowiek orkiestra. Podejmował się wszystkiego i wszystko robił na 150 procent. Z drugiej strony był też człowiekiem z sercem na wierzchu i miłością dzielił się z każdym, kogo spotkał. Bóg i rodzina to był dla niego priorytet – wspomina Kubę jego dziewczyna Agata Kotowska.
Zapamiętała, że nigdy nie powiedział o kimś złego słowa. – Każdego stawiał w dobrym świetle, a jeśli coś było nie tak, to go usprawiedliwiał. Takich ludzi jak on to już nie ma – mówi.
W kwietniu 2014 r. dowiedział się o chorobie. W październiku miał zaczynać kolejny rok studiów stomatologicznych we Wrocławiu. – Chłoniaki są uleczalne, dasz sobie radę z leczeniem i studiowaniem – słyszał. Nie udało się. Wyniki nie były jednak korzystne, efekty terapii okazały się gorsze od założonych. Lekarze postanowili, że potrzebna jest bardziej intensywna chemia. Zmuszony był wziąć „dziekankę”. Boże Narodzenie i Wielkanoc spędził na onkologii.
W lipcu przyszedł czas na radioterapię. Był zmęczony i osłabiony, ale cały czas aktywny. W czerwcu prowadził Jurajską Noc Świętojańską – imprezę zorganizowaną przez radymniański MOK. W lipcu Wystąpił w Dzień Dobry TVN, w odcinku poświęconym nowotworom. Pojechał też do Czernej koło Krakowa na wspólne nagranie z Twoim Niebem. „W niezmierzoności dusza ma spoczęła” – wyśpiewał wtedy.
Nie poddawał się, miał wiele planów. – Kiedyś mi powiedział, że jak wyzdrowieje, to zajmie się onkologią. Uzasadnił to: „łatwiej dla pacjenta będzie dostać wynik badania potwierdzający nowotwór, jeśli dodam: pani się nie martwi, ja sam wygrałem z nowotworem” – opowiada Agata.

Obecny

Na wrzesień miał zaplanowany przeszczep komórek macierzystych. Nie doczekał... Na początku sierpnia wrócił do domu. Kilka dni później jego stan zaczął się pogarszać. – Widziałam, jak gaśnie w oczach – wspomina pani Małgorzata, mama Kuby. Trafił do szpitala w Jarosławiu. Ze względu na ciężki stan nie było mowy o transporcie do Warszawy. Zakażenie organizmu postępowało z dnia na dzień. 15 sierpnia Kuba zmarł. – Dzień wcześniej zmienił mi dzwonek w telefonie i tapetę na zdjęcie pokazujące niebo – mówi pani Małgorzata. – Gdybym nie widział, że umiera, myślałbym, że jest na studiach i wróci – dodaje pan Lesław, ojciec Jakuba.
– Wszyscy modlili się o cud uzdrowienia, stało się inaczej. Nie wiemy dlaczego, ale może kiedyś to zrozumiemy – mówią rodzice Jakuba, których on sam nazywał bohaterami. – Czuję, że jest z nami – mówi właściwie każdy, kto go lepiej znał. Jeden z jego znajomych znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Został bez pracy i zaczęło mu brakować na życie. Któregoś dnia westchnął: „Kuba, pomóż, ty masz takie chody u Pana Boga”. Na drugi dzień miał pracę.
– Czuję, jak ktoś z góry dyskretnie mnie wspiera – mówił o. Mariusz, przygotowując koncert wdzięczności za życie Kuby. Zaplanował go sam Jakub. „Gdy wyzdrowieję, zrobimy taki koncert, jakiego Radymno nie widziało” – mówił. Przyjaciele z zespołu zrealizowali jego pomysł 6 grudnia. Koncert zatytułowany „Światło Nadziei” szczelnie wypełnił kościół św. Wawrzyńca.


Rodzinne zdjęcie w ogrodzie. Kuba siedzi na piłce w białej koszulce.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Koleżanka - niezalogowany 2016-01-01 20:04:06

    Kubuś, pamięć o Tobie będzie wieczna!Ty wciąż żyjesz... W nas...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    znajomy - niezalogowany 2016-01-02 00:55:43

    prawdziwy wojownik. Wzor dla wszystkich ludzi. Brakuje Cie... 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Rzeszów - niezalogowany 2016-01-06 02:10:44

    Kubuś jest wśród Nas!!!!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama