Burmistrz Jarosławia oraz dyrektorzy miejscowych gimnazjów i przedstawiciele nauczycielskich związków zawodowych wysłali list otwarty do Anny Zalewskiej, ministra edukacji narodowej. „Zwracamy się do Pani z apelem o zaniechanie prowadzonych działań.
„Zwracamy się do Pani z apelem o zaniechanie prowadzonych działań. Przygotowywana przez rząd w pośpiechu reforma, mająca wg Państwa opinii ulepszyć system szkolnictwa, tak naprawdę nie znajduje żadnej faktycznej przyczyny, racjonalnych argumentów ani też żadnego uzasadnienia w rzeczywistości”– apelują.
Jeśli reforma oświaty zostanie wprowadzona, w Jarosławiu zostanie zlikwidowanych pięć[paywall] gimnazjów. Podczas zorganizowanego w ubiegłym tygodniu spotkania burmistrza Waldemara Palucha i jego zastępcy Dariusza Tracza z dyrektorami gimnazjów, księgowymi oraz przedstawicielami związków zawodowych omawiano kwestie związane z przygotowywaną reformą oświaty. Mówiono o niepokojach w środowisku nauczycielskim i kontrowersjach dotyczących wprowadzania zmian. Burmistrz zapewnił, że opracowane są warianty działań w przypadku ewentualnego rozwiązania gimnazjów, ale wspólnie ze środowiskiem oświatowym zaapelował do minister o zaniechanie reformy.
W liście przesłanym do minister zwrócono uwagę na fakt, że obecna forma kształcenia sprawdziła się, dając uczniom dobre przygotowanie stawiające ich w czołówce Europy.
„Trzeba wyraźnie powiedzieć, że wygaszanie gimnazjów spowoduje nieuchronną utratę pracy przez wielu nauczycieli. Przekreślony zostanie jednocześnie ich dorobek, na który przez lata pracowali, budując dobrą i uznaną w środowisku markę szkół, które reprezentują” – czytamy w liście otartym. Podkreślono ponadto, że obok wysokich kosztów społecznych, przygotowywana reforma niesie ze sobą marnotrawstwo środków i zasobów zaangażowanych w budowę, adaptację i wyposażanie gimnazjów na przestrzeni ostatnich lat ze środków publicznych, w tym z budżetu miasta. „Dokapitalizowane niemałymi kosztami budynki, pracownie, sale gimnastyczne zostaną postawione wobec konieczności znalezienia dla nich nowej roli i funkcji. Mamy również przykłady szkół gimnazjalnych, w których przeprowadzone zostały inwestycje z funduszy zewnętrznych, co powoduje, że obecnie jesteśmy w fazie konieczności zapewnienia trwałości projektu, pod groźbą konieczności zwrotu otrzymanych środków” – alarmują autorzy listu.
Autorzy listu podkreślają, że oceniając dzisiejszy stan funkcjonowania gimnazjów pod względem dydaktycznym, wychowawczym, pod względem osiąganych przez uczniów i nauczycieli wyników, ich wygaszanie nie jest uzasadnione i proszą minister o zweryfikowanie podjętych decyzji i wstrzymanie działań mogących przynieść nieodwracalne negatywne skutki.
List został podpisany przez burmistrza, dyrektorów gimnazjów oraz prezesa Oddziału ZNP Jarosław Andrzeja Mamaka i przewodniczącą Komisji Międzyzakładowej NSZZ Solidarność Pracowników Oświaty i Wychowania w Jarosławiu Jadwigę Piątek.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.To podkarpacie jest zaglebiem pisowskiej ciemnoty
Jak wprowadzano gimnazja to też był społeczny bunt. Jakoś wszyscy się przyzwyczaili, więc i do powrotu do tego co było też się przyzwyczaicie, więc przestańcie płakać i robić cyrk, bo gimnazja wprowadziły dużo złego. Z moich informacji wynika, że są wśród protestujących osoby, które są za likwidacją gim. ale ze względu na pełnioną funkcję (np. przewodniczącego czegoś) są zmuszone do protestowania w Warszawie. Tak się sztucznie nabija frekwencję na protestach. Brawo związki, jesteście fikcją do kwadratu.
PISoBOLSZEWIA z raz obranego kursu nigdy nie zbacza. Koryto to jest coś co łączy te miernoty dojnej zmiany.A dialog jest dla nich najwyższym nakazem, he he.
To podkarpacie jest zaglebiem pisowskiej ciemnoty
Slon! to ty jesteś ciemnota!
Jak wprowadzano gimnazja to też był społeczny bunt. Jakoś wszyscy się przyzwyczaili, więc i do powrotu do tego co było też się przyzwyczaicie, więc przestańcie płakać i robić cyrk, bo gimnazja wprowadziły dużo złego. Z moich informacji wynika, że są wśród protestujących osoby, które są za likwidacją gim. ale ze względu na pełnioną funkcję (np. przewodniczącego czegoś) są zmuszone do protestowania w Warszawie. Tak się sztucznie nabija frekwencję na protestach. Brawo związki, jesteście fikcją do kwadratu.