Życie w Naddniestrzu nie jest łatwe – jest to najbiedniejszy region w Europie, do którego bardzo rzadko dociera pomoc humanitarna. O tamtejszej codzienności i pracy Towarzystwa Kultury Polskiej „Jasna Góra” uczniom przemyskich szkół opowiadali: mieszkanka Naddniestrza Natalia Siniawska-Krzyżanowska oraz przemyślanin Marek Pantuła.
Republika Naddniestrzańska to państwo nieuznane przez inne kraje i stanowi integralny region Mołdawii. – Jej niezależność uznały tylko Abchazja i Osetia Południowa, które również są państwami nieuznanymi – mówi Marek Pantuła, przemyślanin, który od kilku lat organizuje pomoc humanitarną dla mieszkających tam Polaków.
Mimo tego, Naddniestrze posiada wszelkie atrybuty państwowości. Ma flagę narodową i godło, własną walutę, rząd, straż graniczną i wszystkie struktury administracji, jakie powinno posiadać państwo. Jego stolicą jest Tyraspol.
Naddniestrze liczy pół miliona mieszkańców[paywall] różnych narodowości. Można spotkać tam głównie Mołdawian, Ukraińców, Bułgarów, Rosjan, a także Polaków.
W 2004 r. powołano Towarzystwo Kultury Polskiej „Jasna Góra”. – Nazywamy się tak, ponieważ chcemy być blisko serca Polski. Towarzystwo ma trzy oddziały: w Tyraspolu, w Raszkowie i w Słobodzie Raszków – opowiada prezes towarzystwa Natalia Siniawska-Krzyżanowska. Polacy wspólnie obchodzą tam wszystkie ważne święta narodowe.
Główna siedziba towarzystwa znajduje się w Tyraspolu. Podyktowane jest to względami praktycznymi – w stolicy najbliżej do ważnych urzędów i najszybciej można załatwić ważne sprawy.
Nieuznanie autonomii Naddniestrza jest problemem dla jego mieszkańców z różnych względów. Ponieważ wszystkie symbole Naddniestrza nie są uznawane, mieszkaniec tego państwa nie może nawet wjechać swoim samochodem do żadnego państwa Unii Europejskiej. Trudniej również pomagać mieszkającym tam Polakom. – Pod tym względem jest trudniej niż w jakimkolwiek innym państwie – mówi M. Pantuła.
Mieszkający tam Polacy liczą, że władze naszego kraju poczynią jednak większe starania, aby ich wesprzeć. Chodzi m.in. o przysłanie nauczyciela języka polskiego, który prowadziłby profesjonalne dla dzieci. W innych krajach taka pomoc jest realizowana.
Szczególną wsią w Naddniestrzu staje się Raszków. To tam powstaje Dom Polski „Wołodyjowski”. – Chcieliśmy mieć w Raszkowie taki swój kawałek polskiej ziemi – tłumaczy pani Natalia.
– Kupiliśmy budynek, wykonaliśmy dobudówkę. Teraz musimy wykonać łazienkę, doprowadzić ciepłą wodę. Musimy stworzyć normalne warunki, żeby mogły przyjeżdżać grupy z Polski i tam przenocować – opowiada M. Pantuła.
Raszków zamieszkuje 700 osób, w znacznej części pochodzenia polskiego. Staraniem Natalii przed kilkoma laty odnowiono polski cmentarz z przełomu XVII i XVIII wieku, na którym jeszcze kilka lat temu pasły się krowy. – Znajdują się tam nagrobki z pięknymi ornamentami – mówi M. Pantuła. W Raszkowie stoi również najstarsza katolicka świątynia w Mołdawii. Jest to liczący 400 lat kościół pw. św. Kajetana. Oddalona o 6 km Słoboda Raszków to z kolei wieś zamieszkana wyłącznie przez Polaków. Liczy ok. 600 mieszkańców.
Naddniestrze zaliczane jest do najbiedniejszych regionów w Europie. Największymi zakładami pracy są fabryki, w których wytwarza się alkohole (głównie wina i koniaki) oraz materiały tekstylne.
Spotkania zostały zorganizowane w następujących szkołach: I LO, II LO, Zespół Szkół Ekonomicznych, Zespół Szkół Usługowo-Hotelarskich i Gastronomicznych oraz w szkołach podstawowych nr: 4, 5, 6, 11 i 15.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze