Reklama

Chris przemierzył pół świata autostopem

01/01/2016 12:27

W sierpniu tego roku pisaliśmy o młodym Walijczyku, który odwiedził Przemyśl w drodze do Indii, podróżując autostopem niemalże przez pół świata. Chris Beard, bo o nim mowa, ukończył swoją wyprawę i cały i zdrów wrócił do domu. Skontaktowaliśmy się z nim, prosząc, by opowiedział o przygodach, których po drodze doświadczył.

Tam pojawiły się problemy, powodem było nieaktualne zdjęcie w paszporcie oraz profesjonalny sprzęt fotograficzny, który miał przy sobie. Przez podejrzliwość białoruskich strażników „Chris the Spy” (jak sam się żartobliwie określił) spędził na tamtejszej granicy kilka ładnych godzin, ale ostatecznie udało mu się wjechać do kraju. To nie był jeszcze koniec „przygód” na białoruskiej ziemi. Kilka dni później obieżyświatowi skradziono tam kartę bankomatową. Ostatecznie, po występie w białoruskiej telewizji, wyruszył dalej przez Łotwę do Rosji. Obawiał się o swoje bezpieczeństwo, a przy granicy[paywall] trudno mu było złapać okazję, spał więc w namiocie w przydrożnym lasku.

Kiedy w końcu udało mu się zatrzymać rosyjskiego tira, los się odmienił, a rosyjska ziemia okazała się dla Walijczyka otwartą i bardzo gościnną. Chris przemierzył prawie 2 tysiące kilometrów, poruszając się po terytorium Rosji. Kolejnym przystankiem na mapie wytyczonej przez niego trasy miał być Kazachstan. Tam pojawiły się problemy z transportem i noclegiem, a na końcu podróżnik przeżył coś na kształt nieudanego porwania. Kierowca ciężarówki, którą jechał, uwięził go w kabinie, nie reagując na prośby uwolnienia. Kiedy pojazd na bezludziu uległ awarii, Chris po prostu uciekł... 

Reklama

fot.Chris Beard

Kolejną barierą był język. Podróżując po Europie Wschodniej i byłej Republice Radzieckiej, Chris opanował podstawy języka rosyjskiego, co bardzo ułatwiło mu radzenie sobie z przeciwnościami. Tutaj język rosyjski na niewiele się przydał, angielski zresztą też. Porozumiewać musiał się na migi. – Zabawne było, gdy Chińczycy, nie mogąc mi czegoś wytłumaczyć, zapisywali to na kartce w chińskim alfabecie i dawali do przeczytania – wspomina autostopowicz. Koniec końców udało mu się jednak przebrnąć przez rozległe Chiny i dotrzeć do Hong Kongu, w linii prostej oddalonego od rodzinnego Cardiff o 10 000 km. Chris wrócił szczęśliwie do domu, montuje zebrany podczas podróży filmowy materiał i już snuje plany kolejnych wypraw. 


fot.Chris Beard
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości