Czy jest pan zainteresowany starymi zdjęciami z Przemyśla? – Taki telefon odebrałem na początku listopada. Dzwonił zupełnie nieznany mi pan Lech Kordybach z Puław. Oczywiście, że byłem.
Na czarno-białych negatywowych filmach, tak zwanych leikowskich (szerokości 35 mm – przyp. JS), które Lech Kordybach odziedziczył po ojcu jest dobrze ponad tysiąc klatek ze zdjęciami z Przemyśla. Są tam zdjęcia z przed wojny i z czasów okupacji. Są również negatywy powojenne, głównie ze zjazdów szkolnych w Liceum im. Morawskiego. Wszystkie zdjęcia wykonał ojciec Lecha, Eugeniusz Kordybach.Eugeniusz urodził się w 1910 roku w Przemyślu. Skończył gimnazjum im. Morawskiego, następnie studiował prawo na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Potem ukończył kurs podchorążych i po wyjściu do cywila przez krótki czas pracował w Samborze. Wybuchła wojna. 3 września Eugeniusz się ożenił. – To był szybki, wojenny ślub, bez zapowiedzi – opowiada syn. – Kilka dni po ślubie ojciec został zmobilizowany i ruszył na front. Niedługo się nawojował. Wrócił do rodzinnego Przemyśla i zastanawiał się, po której stronie Sanu ma zamieszkać, a rodzinę miał po jednej i po drugiej. Wtedy jego znajomy, zagorzały komunista poradził mu, żeby uciekał na stronę niemiecką, na Zasanie. Prawdopodobnie w ten sposób uratował ojca przed wywózką na Sybir, albo nawet przed kulą w Katyniu, gdyż wiemy dziś jak sowieci traktowali polskich oficerów. Zaczęła się okupacja i ojciec nie mógł pracować w swoim zawodzie prawnika. Ponieważ od młodości interesował się fotografią, udało mu się znaleźć pracę w zakładzie fotograficznym Starzaka. Oprócz zdjęć robionych w zakładzie ojciec fotografował też dla siebie i nie tylko, bo również na potrzeby Armii Krajowej. W tysiąc dziewięćset czterdziestym czwartym dostał powołanie do wojska. Wtedy też z całą rodziną przeniósł się do Szczecina. Z armią definitywnie pożegnał się w pięćdziesiątym trzecim roku. Zmarł w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym szóstym w Puławach i tu jest pochowany. Dziś oprócz innych pamiątek zostało po nim bardzo dużo negatywów, niestety nieopisanych. Wiem tylko, że pochodzą z Przemyśla – kończy Lech.

fot.Eugeniusz Kordybach
Jedno z kilku zdjęć dokumentujących rozbiórkę pomnika Orląt w 1940 roku.
Negatywy prawdopodobnie zostały zrobione małoobrazkową mieszkową Retiną. Pod względem technicznym pozostawiają wiele do życzenia. Porysowane, zakurzone. Niektóre nieostre lub źle naświetlone, co widać podczas skanowania kolejnych klatek, ale nawet takie są niezwykle cenne. Na przykład jedno ze zdjęć przedstawia jakąś wojskową uroczystość na Rynku. Ratusz ozdobiony girlandami, na trybunie oficjele, ktoś przemawia. Przed trybuną na stole leżą trąbki z proporczykami zwane sygnałówkami. Może w czasie tej uroczystości odbyło się poświęcenie sygnałówek? Drugie zdjęcie. Zrzucona z pomnika Orląt Przemyskich, pozbawiona głowy, rzeźba żołnierza-studenta. Obok leży znicz. Resztkom pomnika przypatruje się dwóch wyrostków. Na trzecim planie ulica 3 Maja i przechodnie. Akurat to zdjęcie nie jest trudne do rozszyfrowania. Rok 1940, rozbiórka pomnika Orląt.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze