Piłkarze ręczni ORLEN Upstream SRS szybko zrehabilitowali się za nieszczęsną porażkę przed własną widownią z MKS-em Wieluń. Po pasjonującym widowisku wywieźli dwa punkty z słynnej hali „Orbita” we Wrocławiu, pokonując Śląsk po serii rzutów karnych. Ta miała wyjątkowy przebieg. Trener Przemysław Korobczak miał nosa, pozwalając na debiut w seniorskim handballu 19-letniemu bramkarzowi Oskarowi Zajdlowi. Ten odpłacił się znakomicie, bo obronił „siódemkę” na wagę zwycięstwa na Dolnym Śląsku!
To była zupełnie inna ekipa od tej ze spotkania sprzed tygodnia. Ambitnie walcząca, potrafiąca w ważnych momentach przełożyć znacznie większe doświadczenie od przeciwnika na parkiet. Wystrzegająca się błędów własnych, skoncentrowana i o niebo mniej chimeryczna niż przed tygodniem.
Czy można się więc dziwić, że gospodarze wygrywali w tym pojedynku tylko raz? Nie zamierzali odpuszczać, ale mimo znacznie szerszego składu, nie byli w stanie przeciwstawić się sumienności rywala. Tym jedynym momentem, kiedy poczuli smak prowadzenia była 4. min i rzut Adriana Turkowskiego na 2:1. Kilka minut później wrocławianie już przegrywali 3:7 po trafieniu coraz pewniej czującego się na parkiecie Kamila Guzdka. I połowa to było takie falowanie i spadanie miejscowych. Po 20 minutach doprowadzili do równowagi 10:10, ale potem – mimo aktywności i różnorodności w grze defensywnej – nie byli w stanie sprostać warunkom postawionym przez gości. Seria trzech bramek z rzędu (dwukrotnie Dzianis Krytski i Mateusz Kroczek) pozwoliła przemyślanom przejąć inicjatywę (27. min – 12:15), której nie oddali do zejścia do szatni.
W II połowie lepszym zespołem był ORLEN Upstream SRS, ale nie udało się przemyślanom wygrać w regulaminowym czasie gry. Nim doszło do serii rzutów karnych do 56. min na prowadzeniu non stop byli podopieczni P. Korobczaka. Bardzo dobrze spisywał się w roli playmakera Patryk Walczyk, w ważnych momentach nie mylił się Paweł Stołowski. Nie do zatrzymania był Dzianis Krytski. W 39. min było 19:22, w 47. min – 23:27. Jeszcze na 6 minut przed końcem było 28:31 po trafieniu kołowego ORLEN Upstream SRS, który zdobył cztery ostatnie bramki dla przemyślan w regulaminowym czasie gry. Dwie minuty później Kacper Okapa doprowadził do równowagi 31:31 i do końcowej syreny trwała walka cios za cios. Ten sam zawodnik na kilkanaście sekund przed finałem trafił na 34:34 i do wskazania triumfatora tej potyczki potrzebna była seria rzutów karnych.
Przemyślanie trzykrotnie w tym sezonie stawali przed takim faktem i trzykrotnie wychodzili z niego w roli wygranych. We Wrocławiu zrobili to po raz czwarty! Do stanu 3:4 nikt się pomylił. Po stronie ORLEN Upstream SRS do siatki trafiali: Tomasz Kulka, Szymon Światłowski, Patryk Walczyk i Dzianis Krytski. Wówczas egzekutorem „siódemki” po stronie Śląska był Sebastian Ziemiński, a do przemyskiej bramki wszedł Oskar Zajdel. Jeszcze junior, który po raz pierwszy znalazł się w składzie seniorskiej ekipy. Jego debiut prędzej czy później i tak by nastąpił, bo robi stałe postępy, a mając kapitalne warunki fizyczne (ponad 200 cm wzrostu!), sprawdzian w pierwszym zespole po prostu mu się należy. Nie dał się zwieść czarowaniu wrocławianina, obronił jego rzut, a dzieło dokończył Kamil Guzdek – także jeszcze junior – który zdobył bramkę na wagę wygranej.
Śląsk Wrocław – ORLEN Upstream SRS Przemyśl 34:34 (15:17), karne: 3:5
Śląsk: Młoczyński, Śliwiński, Galle – Okapa 7, Granowski 8, Koprowski 1, Cegłowski 2, Mistak 0, Turkowski 3, Michalak 1, Ł. Palica 0, Kołodziejczyk 0, Ziemiński 2, Salacz 5, Wiwiórski 5, Tórz 0.
ORLEN Upstream SRS: Iwasieczko, Sar, Zajdel – Biernat 1, Walczyk 4, Guzdek 3, K. Kroczek 0, Mochocki 4, Stołowski 4, Kipp 0, M. Kroczek 2, Krytski 10, Światłowski 2, Kulka 4.
Sędziowały: Sylwia Bartkowiak i Weronika Łakomy (obie z Poznania). Kary: Śląsk – 6 min; ORLEN Upstream SRS – 6 min. Widzów: 200.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze