Reklama

Coś się dzieje na fortach

18/06/2016 13:30

Kiedy w rozmowach towarzyskich pojawia się temat Przemyśla, jako miasta turystycznego, często pada hasło „Twierdza Przemyśl”, która ponoć jest główną atrakcją turystyczną. Czy naprawdę nią jest i czy się ją wykorzystuje? Opinie są podzielone.

Malkontenci twierdzą, że na zarośniętych fortach nic się nie dzieje. Jednak, gdy ich zapytać, kiedy ostatni raz byli na którymś z nich, trudno im sobie przypomnieć i pewnie nie wiedzą, jak wyglądają po rewitalizacji. Tymczasem dzieje się tam i to coraz więcej.

W ubiegłą sobotę Grupa Rekonstrukcji Historycznych „Artyleria” z Przemyśla i Arboretum w Bolestraszycach zorganizowały II Rajd Grup Rekonstrukcji Historycznych po Twierdzy Przemyśl. Oprócz rekonstruktorów, którzy przyjechali z różnych stron Polski, w rajdzie wzięła udział spora grupa mieszkańców Przemyśla. O dziesiątej w kościółku znajdującym się na terenie arboretum zaroiło się od mundurów armii, które w czasie pierwszej wojny walczyły tutaj ze sobą[paywall]. Odmówiono ekumeniczną modlitwę za poległych i rozpoczął się rajd. Kolejnym punktem była prelekcja dra Lucjana Faca. Historyk wojskowości, mówiąc o genezie powstania Twierdzy Przemyśl, podkreślił, że walki o nią w czasie pierwszej wojny światowej nie były jedynymi, jakie na przestrzeni dziejów rozegrały się na tym terenie i znajomość historii pomoże zrozumieć te wydarzenia. Ziemie przemyskie z racji swego położenia często bywały teatrem krwawych zmagań, a miasto było wielokrotnie oblegane. Od średniowiecza nie było tu spokoju. Pod miasto zapędzali się Tatarzy, Turcy, Kozacy, Siedmiogrodzianie, Wołosi, Węgrzy i Szwedzi. Po wykładzie uczestnicy rajdu, wyposażeni w wiedzę historyczną, przeszli na teren fortu XIII „San Rideau” (Osłona Sanu). Ruiny trzykondygnacyjnego fortu pancernego, który ogniem sześciu armat kal. 150 mm umieszczonych w wieżach pancernych zapewniał osłonę pobliskiej linii kolejowej łączącej Przemyśl z Krakowem, a zasięgiem swoich dział zapewniał też skuteczną kontrolę nad rzecznymi brodami, począwszy od Hurka aż po Walawę, robią wrażenie.


fot.Jacek Szwic
Podczas, gdy rekonstruktorzy markowali walkę, córka jednego z nich, przebrana za sanitariuszkę, odpoczywała na betonowym bloku.

W ruinach fortu

Mimo że Austriacy, poddając twierdzę w marcu 1915 roku, wysadzili fort w siedemdziesięciu procentach, to, co zostało, pozwala wyobrazić sobie ogrom militarnej budowli. Złomy betonu i granitowe ciosy, na których posadowione były wieże pancerne, stanowiły świetne tło do opowieści przewodnika, który wyjaśniał, jak funkcjonował fort, czym była poterna i jakie zadanie spełniał „Mur Carnota”. Historia o dwóch rosyjskich jeńcach zasypanych w ruinach i odnalezionych siedem lat później pobudzała wyobraźnię, zwłaszcza podczas przejścia podziemnym tunelem. Autentyzmu całości dodawali uzbrojeni rekonstruktorzy w mundurach różnych formacji armii austriackiej i rosyjskiej. Kolejnym punktem rajdu był położony nieopodal Fort XIII b. Na zakończenie rajdu odbyła się prezentacja grup rekonstrukcyjnych, a po niej tradycyjny poczęstunek.  Można być pewnym, że tysiące zdjęć zrobionych w sobotę, w ruinach fortów, wrzucone na Facebooka, będą najlepszą formą promocji Twierdzy Przemyśl.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama