Jeszcze kilka dni temu budzik nie był potrzebny, śniadanie można było zjeść później, a wieczór przeciągał się bez wyrzutów sumienia. Po urlopie wszystko nagle wraca na dawne tory – pobudka o konkretnej godzinie, praca, obowiązki i lista spraw, które zdążyły się nagromadzić. Nic dziwnego, że pierwsze dni bywają trudne. Nie zawsze chodzi jednak tylko o tęsknotę za wakacjami. Nagłą zmianę codziennego rytmu odczuwa również nasz organizm.
Podczas urlopu pozwalamy sobie na więcej swobody. Później kładziemy się spać, nie nastawiamy budzika, inaczej rozkładamy posiłki i aktywność w ciągu dnia. Po tygodniu czy dwóch taki tryb zaczyna być dla organizmu czymś naturalnym. Kiedy z dnia na dzień trzeba ponownie wstać o szóstej czy siódmej rano, mogą pojawić się: senność, zmęczenie i trudności ze skupieniem uwagi. Paradoksalnie więc po wypoczynku nie zawsze od razu czujemy przypływ energii.
Budzik można przestawić w kilka chwil, ale nasz zegar biologiczny potrzebuje na to znacznie więcej czasu. Ważną rolę w jego regulacji odgrywa światło. O poranku daje sygnał, że czas rozpocząć dzień, natomiast wieczorny półmrok sprzyja wydzielaniu melatoniny, która przygotowuje nas do snu. Jeśli więc przez dwa tygodnie wstawaliśmy o dziewiątej, nagły powrót do pobudek o szóstej może być sporym wyzwaniem. Zwykle potrzeba kilku dni, by zegar biologiczny dostosował się do wcześniejszego zasypiania i wstawania.
Zmieniają się nie tylko godziny snu. Po urlopie ponownie pojawiają się terminy, telefony, wiadomości i konieczność skupienia uwagi przez wiele godzin. Z dnia na dzień trzeba więc przestawić się z wypoczynku na większą mobilizację. Znaczenie ma tutaj również kortyzol – hormon związany m.in. z rytmem dobowym i reakcją na stres. Jego stężenie naturalnie jest wyższe rano, co pomaga przygotować nas do aktywności, a później stopniowo spada. Regularny sen i stałe pory dnia pomagają utrzymać ten mechanizm w równowadze.
Pełna skrzynka mailowa i lista zaległych spraw mogą skutecznie zepsuć resztki wakacyjnego nastroju. Próba nadrobienia wszystkiego w ciągu kilku godzin zwykle tylko zwiększa poczucie chaosu. Jeśli to możliwe, pierwszy dzień lepiej przeznaczyć na sprawdzenie, co wydarzyło się podczas nieobecności, uporządkowanie zadań i ustalenie, które z nich rzeczywiście są pilne. Łatwiej wtedy stopniowo wrócić na zwykłe obroty.
Im gwałtowniejsza zmiana, tym trudniej wrócić do codziennego rytmu. Dlatego, jeśli to możliwe, dobrze zostawić sobie choć jeden spokojniejszy dzień między wakacyjnym wyjazdem a pracą. Warto też już pod koniec urlopu stopniowo wracać do zwykłych godzin snu, szczególnie jeśli przez ostatnie tygodnie chodziliśmy spać i wstawaliśmy znacznie później. Pomagają również światło dzienne o poranku i aktywność w ciągu dnia. Z kolei długa popołudniowa drzemka, choć może wydawać się kusząca, często utrudnia wieczorne zasypianie i wydłuża czas potrzebny na przestawienie się.
Pierwszy dzień po urlopie prawdopodobnie nigdy nie będzie łatwy. Gorsza koncentracja czy poranna senność nie muszą jednak oznaczać, że wypoczynek poszedł na marne. Po kilkunastu dniach funkcjonowania według innego planu potrzeba po prostu trochę czasu, by znów odnaleźć się w codziennym rytmie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze