Wrzesień to czas leśnych spacerów i grzybobrania. Po powrocie uwagę zwykle zaprząta pełny koszyk, ubłocone buty czy mokre ubrania. Łatwo wtedy zapomnieć, że z lasu możemy nieświadomie przynieść także kleszcza. Nie zawsze od razu wbija się w skórę – może ukrywać się na ubraniu, plecaku albo sierści psa.
Chłodniejsze noce nie oznaczają jeszcze końca sezonu na kleszcze. Jesienią nadal są aktywne, a spotkać je można nie tylko w lesie, ale również w zaroślach i wysokiej trawie, także w parkach czy przydomowych ogródkach.
Kurtka prosto do szafy? Lepiej nie
Po leśnej wyprawie dobrze jest dokładnie obejrzeć ubrania, buty, plecak czy torbę. Kleszcz może pozostać na nich przez jakiś czas i dopiero później przedostać się na skórę. Szczególną uwagę warto zwrócić na szwy, kieszenie i zagięcia materiału – niewielkiego pajęczaka łatwo tam przeoczyć. Jeśli ubrania trafiają do prania, trzeba pamiętać, że niska temperatura może nie wystarczyć, by pozbyć się nieproszonego gościa. Znacznie gorzej znosi on wysoką temperaturę, dlatego – jeśli materiał na to pozwala – pomocne może być suszenie w suszarce bębnowej.
Nie tylko ubrania
Jeszcze łatwiej przeoczyć kleszcza ukrytego w sierści pupila. Z leśnego spaceru może wrócić do domu razem z psem, a później trafić na jego posłanie, dywan czy kanapę. Dlatego warto dokładnie obejrzeć czworonoga, zwłaszcza okolice uszu i szyi, brzuch oraz łapy. Preparaty przeciw kleszczom zmniejszają ryzyko wkłucia, jednak nawet przy ich stosowaniu dobrze jest przeprowadzić taką kontrolę.
Nie zapomnij o sobie!
Nawet jeśli po powrocie z lasu nic nie swędzi ani nie boli, skórę i tak trzeba dokładnie obejrzeć. Wkłucia kleszcza zwykle nie czujemy, a sam pajęczak może być na tyle mały, że łatwo go przeoczyć. Szczególnie skrupulatnie należy sprawdzić pachy, pachwiny, zgięcia kolan, okolice pasa, miejsca za uszami oraz skórę głowy. Pomóc może również prysznic, który pozwala spłukać kleszcze wędrujące jeszcze po skórze.
Pierwsza pomoc
Jeśli jednak któryś zdążył się wkłuć, trzeba usunąć go jak najszybciej, chwytając pęsetą tuż przy skórze i wyciągając zdecydowanym ruchem. Nie należy smarować go tłuszczem, kremem ani alkoholem. Przez kolejne tygodnie dobrze jest obserwować miejsce wkłucia i zwracać uwagę na samopoczucie. Powiększające się zaczerwienienie, które może być rumieniem wędrującym, a także gorączka, bóle mięśni czy inne niepokojące objawy są powodem do kontaktu z lekarzem. Niewielkie zaczerwienienie pojawiające się bezpośrednio po usunięciu kleszcza może być natomiast zwykłą reakcją skóry na ukłucie.
Chłodniejsze wrześniowe dni mogą uśpić czujność, ale kleszcze wciąż pozostają aktywne. Po leśnej wyprawie lepiej więc nie kończyć na sprawdzeniu zawartości koszyka. Kleszcz jest znacznie łatwiejszy do przeoczenia niż dorodny prawdziwek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze