Zespoły IV ligi podkarpackiej rozgrywają 10. kolejkę spotkań.
Hitem tej kolejki była konfrontacja w Dębicy, gdzie lider – Igloopol mierzył siły z wiceliderem, czyli KS Wiązownica. Gospodarze szybko objęli prowadzenie i potrafili je utrzymać aż do 85. minuty. Zespół Huberta Kasi jednak grał niezwykle ambitnie do końca i to się opłaciło. Do remisu doprowadził najskuteczniejszy w KS-ie Damian Kotecki.
Trzeciej z rzędu porażki doznała Polonia Przemyśl. W trzech meczach nie zdobyła choćby bramki, tracąc aż 12. Jak „żarło” na początku sezonu, kiedy ekipa Pawła Młynarczyka nie przegrała siedmiu meczów z rzędu, tak teraz los od Przemyślan się odwrócił. Niepowodzenie w Ropczycach nie jest jednak żadną niemiłą niespodzianką, bo faworytem tego pojedynku byli Błękitni i tej roli wywiązali się znakomicie. Są po prostu jakościowo drużyną o wiele lepszą. Co ciekawe, gospodarze trzy bramki zdobyli z rzutów karnych, z których trzykrotnie nie pomylił się Mateusz Bieniek. Zawodnik ten, który przed sezonem dołączył do Błękitnych z Izolatora Boguchwała, strzelił łącznie aż cztery bramki. Po spotkaniu padły zapowiedzi zmian i decyzji, które mają pomóc drużynie wrócić na właściwe tory… Brzmi tajemniczo, oby na zmiany nie było za późno.
Kapitalne 45 minut – podobnie jak w spotkaniu z Polonią Przemyśl – rozegrały rezerwy Pogoni-Sokoła Lubaczów, które gościły Wisłok Wiśniowa. Gospodarze, solidnie wzmocnieni zawodnikami z pierwszego zespołu, mieli poważne problemy w I połowie, ale w II odsłonie rozstrzelali rywala. Pewnie wpływ miała na to czerwona kartka dla bramkarza Dominika Pasterczyka, ale to także trzeba umieć wykorzystać. Wisłok został rozbity w 10 minut!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze