Reklama

Dlaczego w Jarosławiu nie powstanie duży zakład produkcyjny?

24/07/2018 17:30

Plany wielomilionowej inwestycji w Jarosławiu rozsypały się pod koniec czerwca jak domek z kart. Pojawiające się informacje nie dają pełnego obrazu przyczyn podjęcia takiej decyzji, bo sygnały płynące od osób zaangażowanych w tę sprawę nie są spójne. Rodzą się kolejne pytania. Trudno oprzeć się wrażeniu, że w tym przypadku do porażki przyznać nie chce się nikt.

O budowie zakładu stacji do regazyfikacji gazu płynnego w Jarosławiu mówiło się od dwóch lat. Mówiło się dużo, mówiło w kategoriach pewniaka, mówiło w atmosferze sukcesu i satysfakcji. Zapowiedzi katastrofy pojawiły się na przełomie marca i kwietnia bieżącego roku. Wtedy to dowiedzieliśmy się o proteście mieszkańców Kruhela Pełkińskiego i rodziny Czartoryskich przeciwko ostatniej przedstawionej przez miasto lokalizacji zakładu,[paywall] w sąsiedztwie nowej dzielnicy mieszkaniowej i pałacyku z XVI w. Anna Schmid- Rodziewicz, mocno lobbująca za powstaniem dużego zakładu w jej mieście, wyraziła wówczas obawę, że ów protest może zagrozić inwestycji. Jej słowa okazały się prorocze, bo w nieco ponad dwa miesiące potem planów budowy zakładu już nie było. Początkowo nie było też informacji, dlaczego tak się stało. Te zaczęły spływać w ostatnim czasie.

 

Reklama

Rzecznik wyjaśnia mediom...

O powody odstąpienia od projektu w Jarosławiu zapytaliśmy inwestora, spółkę PSG. Wśród naszych pytań znalazły się takie, o to w jakim stopniu protest wpłynął na podjęcie decyzji o wygaszeniu projektu, jaki charakter miały prace ze strony spółki oraz czy taki zakład powstanie gdzieś indziej. W odpowiedzi od rzecznika prasowego PSG Artura Michniewicza otrzymaliśmy oświadczenie, w którym znalazło się zapewnienie, że spólka realizuje szereg projektów rozwojowych, a „jednym z takich projektów była analiza biznesowa koncepcji budowy zakładu wytwarzania urządzeń stosowanych w budowie stacji regazyfikacji skroplonego gazu ziemnego (LNG) w Jarosławiu”. Według oświadczenia spółka szukała właściwej lokalizacji w Jarosławiu, badała zapotrzebowanie na taki produkt oraz wstępnie  określała założenia  technologiczne produkcji. Kwestii protestu czy zastrzeżeń do pracy urzędu miasta rzecznik nie poruszył, a jedyne zdanie, które w jakiś sposób nawiązywało do pytania o powody brzmi: „W związku ze zmianami w otoczeniu biznesowym PSG, w tym m.in. utworzeniem 19. Oddziału Inwestycyjno-Remontowego w Krośnie, zarząd PSG podjął decyzję o nie uruchamianiu projektu w Jarosławiu”.

 

Reklama

... a zarząd urzędowi

Bardziej obfite w konkrety pismo wyjaśniające powody decyzji PSG przesłał zarząd spółki do urzędu miasta. Konkretnie określa na przykład odpowiedzialnego za fiasko projektu. Już w pierwszym akapicie pisma podpisanego przez dwóch członków zarządu spółki  czytamy: „Niezależnie od działań zniechęcających po stronie Miasta będziemy kontynuować także w Jarosławiu zapoczątkowane działania prorozwojowe”. W dalszej części pisma zarząd, jako powód zakończenia prac przygotowujących inwestycję w Jarosławiu podaje  fakt, że miasto nie przedstawiło żadnej działki spełniającej kryteria, a procedura wyszukiwania nowych lokalizacji, w tym konieczność sporządzenia planów zagospodarowania przestrzennego trwała zbyt długo. Do tego doszły protesty”. Na tym nie koniec. Miastu oberwało się jeszcze mocniej. „Niestety jest to jedyna z Naszych (pisownia oryginalna) inicjatyw rozowjowych w Polsce, która nie znalazła wsparcia w jednostce samorządu terytorialnego, mimo że skutkowała utworzeniem 120 miejsc pracy”.  Na osłodę  w piśmie czytamy, że PSG planuje zwiększenie zatrudnienia w Jarosławiu w ramach projektu „nie wymagającego zaangażowania Miasta”.

I co z tego wynika?

 Komunikaty PSG klarują sytuację, ale nie do końca. Pewnym jest, że winą za fiasko projektu obarczona jest strona miejska.  W sprawie wciąż pozostaje sporo pytań bez odpowiedzi. Nie jest na przykład jasne, czy spółka prowadziła tylko analizę, czy czyniła realne przygotowania pod inwestycję. Pojawia się pytanie, dlaczego w tak gorącym okresie przedwyborczym, tak jednoznacznie krytykuje się Urząd Miasta. Mimo konkretnego zapytania nie uzyskaliśmy też odpowiedzi, czy spółka zrezygnowała całkowicie z projektu budowy zakładu, czy też powstanie on w innej części Polski. Zastanawia również fakt, dlaczego protest stosunkowo nielicznej grupki osób, tak znacząco przestraszył potencjalnego inwestora. Nie wiadomo też, na czym będzie polegać zapowiadany projekt tworzenia nowych miejsc pracy i jak społeczność miasta będzie mogła go zweryfikować. Pewne jest natomiast to, że Jarosław pozostał z zawiedzionymi nadziejami. I jak się zdaje partią politycznych warcabów w tle.


pac
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    zenekblues - niezalogowany 2018-07-25 12:01:11

    za to jest strzelnica "ANNA" , można ponoć strzelać na niej do woli tylko czy ta "ANNA" to wytrzyma ???

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gosc - niezalogowany 2018-07-25 16:23:32

    Typowy leming jesteś 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gosc - niezalogowany 2018-07-25 16:24:52

    W kraju z którego wyjechało 2 mln ludzi za granice do pracy nie powinno się protest przeciwko żadnej inwestycji dającej miejsca pracy 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama