– Szkoda, że nie doszło do zbudowania w Medyce tak zwanego suchego portu, czyli hubu przeładunkowego, o którym wiele razy mówiłem. Hubu do przeładunku dużych ilości zboża. To nie jest moja opinia, lecz ekspertów. Ukraińskie firmy chciały tam inwestować swoje pieniądze, my tylko mieliśmy im stworzyć do tego warunki – powiedział Rafał Mładanowicz, były pełnomocnik ministra rolnictwa do spraw współpracy z Ukrainą. To jedno z pokłosi słynnych już problemów ze zbożem z Ukrainy, jakie „zalało” polski rynek.
Materiał na ten temat ukazał się w TOK FM, a jego autorką jest Anna Gmiterek-Zabłocka. Materiał po znamiennym tytułem:
„Nie widziałem woli, chęci ani działań. Były pełnomocnik wytyka bierność rządu w sprawie zboża”.
Rafał Mładanowicz to rolnik z[paywall] Pomorza, z gminy Rzeczenica. Jest delegatem województwa pomorskiego do Krajowej Rady Izb Rolniczych, a jednocześnie przewodniczy Radzie Młodych Rolników.
Razem z żoną prowadzi gospodarstwo rolne, które ma 160 hektarów. Zajmują się produkcją roślinną, głównie ekologiczną. Uprawiają m.in.: słonecznik, żyto, owies, groch, łubin, konopie, soczewicę, grykę i jagodę kamczacką. Od czerwca do grudnia 2022 r. był pełnomocnikiem ministra rolnictwa Henryka Kowalczyka do spraw współpracy z Ukrainą. Odszedł, bo stwierdził, że nie jest zainteresowany dalszą pracą.
„Nie mogłem wprowadzać rozwiązań, które proponowałem. Powstawały pomysły, natomiast nie miałem realnego wpływu na ich wprowadzanie i stwierdziłem, że nie chcę tak pracować” – powiedział na łamach TOK FM.
„Firmom ukraińskim nie zależało na tym, by zalać polski rynek zbożem. To po naszej stronie zabrakło dobrej woli” – stwierdził, podając kilka przykładów. Jak choćby ten o powstaniu w Gdańsku terminalu przeładunkowego dla zboża.
Jego zdaniem, rozmowy były zaawansowane, ale zabrakło współpracy między resortami. Terminal nie powstał, mimo że – zdaniem R. Małdanowicza – na miejscu była odpowiednia infrastruktura, a także projekt dotyczący jej dostosowania.
Terminal miał mieć przepustowość 48 tysięcy ton zboża na dobę, czyli to mogło być spokojnie milion ton miesięczne.
Na pytanie autorki materiału, czego zabrakło, ten wskazał krótko:
„Nie było współodpowiedzialności kilku resortów. Nie możemy zwalić wszystkiego na Ministerstwo Rolnictwa, bo przecież spółki strategiczne dla sektora rolno-spożywczego podlegają pod Ministerstwo Aktywów Państwowych. Nie widziałem ani woli, ani chęci, ani żadnych działań ze strony tego resortu.
Na wysokości nie stanęło też Ministerstwo Infrastruktury. Mam tu na myśli choćby możliwość zbudowania w Medyce tzw. suchego portu, czyli hubu przeładunkowego, o którym wiele razy mówiłem – do przeładunku dużych ilości zboża. To nie jest moja opinia, lecz ekspertów.
Ukraińskie firmy chciały tam inwestować swoje pieniądze, my tylko mieliśmy im stworzyć do tego warunki. Zabrakło dobrej woli” – powiedział R. Małdanowicz.
Rolnik spod Gdańska dodał, że ukraińskim firmom, z którymi miał do czynienia, nie zależało, aby zalać polski rynek. Im zależało, by stworzyć szybki i skuteczny kanał, na którym będzie prowadzony przeładunek towarów z torów kolejowych 1520 na 1435, czyli z szerokiego toru na normalny.
Ukraińcy chcieli, by taki tranzyt szedł do innych krajów europejskich, w szczególności do Hiszpanii lub do portów europejskich.
„Poznałem setki Ukraińców, którzy wprost mi mówili: to u was nie działa tranzyt – dodał.
Kategorycznie stwierdził, że teraz nie może być mowy o tym, że – po ponad roku od wybuchu wojny – „pogniewamy się” na Ukrainę.
„Dużym korporacjom nie zależy na sprzedaży małej ilości zboża. Im zależy na tym, by był szybki i sprawny przeładunek. Choćby tego typu, jaki oferuje Medyka. I żeby było sprawnie i tanio” – powiedział.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze