Reklama

Do ślubu nie doszło

11/04/2016 08:15

Termin był obstalowany, dom weselny zarezerwowany, niestety wszystko szlag trafił, bo narzeczony przekombinował, ale zacznę od początku.

     Poznali się w styczniu ubiegłego roku. On miał dwadzieścia jeden lat, ona dziewiętnaście. Przez pierwszych parę miesięcy widywali się prawie codziennie, dopiero w lecie udało mu się znaleźć intratną robotę i musiał robić po dwieście kilometrów w jedną stronę, żeby być z nią przez cały weekend. We wrześniu wyznaczyli datę ślubu na grudzień i od tego momentu jakby coś się zaczęło psuć. Narzeczona coraz częściej zaczęła mu robić wymówki, że zamiast wyjeżdżać w poniedziałek o świcie, opuszcza ją już w niedzielę, w południe. W połowie października on jak zwykle w piątek wieczorem zajechał na jej podwórko swoją czerwoną toyotą, którą bardzo się szczycił. Po kolacji wyszli na podwórko na papierosa i wtedy doszło do sprzeczki. Ona zarzuciła mu, że pewnie gdzieś tam ma jakąś panienkę. On na to tylko popukał się w głowę. Narzeczona widocznie miała gorszy dzień, bo złapała za kawałek drąga i zaczęła okładać nim toyotę, krzycząc  przy tym, że już nie będzie tym autem woził żadnej – tu padło niecenzuralne słowo. W efekcie na masce zostało kilka solidnych wgnieceń i pękła przednia szyba. On, zszokowany takim zachowaniem, wskoczył do auta i odjechał z piskiem opon. 

W domu, oglądając szkody, wymyślił, że pójdzie na policję i coś naopowiada. Na przykład, że ktoś na parkingu zniszczył mu auto, a wtedy firma ubezpieczeniowa zwróci mu koszty naprawy. Jak pomyślał, tak zrobił, tylko że policjanci byli niezmiernie drobiazgowi i wypytywali o szczegóły. Dwa dni później w firmie ubezpieczeniowej usłyszał, że zawiadomienie o szkodzie to za mało, bo potrzeba, żeby policja i biegły ją potwierdzili. Tymczasem policjanci zaczęli sprawdzać i dopytywać tu i tam, bo coś im się nie zgadzało w jego zeznaniach. Okazało się, że w miasteczku, na parkingu, o którym mówił poszkodowany, jest monitoring i kamera nie zarejestrowała żadnej czerwonej toyoty. Natomiast sąsiedzi narzeczonej co nieco zauważyli. Zresztą ona sama nie ukrywała, że pogoniła narzeczonego. W tej sytuacji do ślubu nie doszło, a ponadto on usłyszał zarzut składania fałszywych zeznań.jot podpis kryminałek
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    damian - niezalogowany 2016-04-11 10:35:32

    Szok.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości