Reklama

Do Widze(w)nia! Wielki mecz Eurobusu [ZDJĘCIA]

To, co wyrabia ekipa Eurobusu Przemyśl w futsalowej rywalizacji, trudno jednoznacznie zdefiniować. Nabrali już takiej pewności siebie, weszli już na tak wyjątkowy level entuzjazmu i radości z gry, ale połączonej z wyrachowaniem i wyjątkową manifestacją możliwości i umiejętności, że… żaden rywal im niestraszny. Przekonał się o tym występujący w FOGO Futsal Ekstraklasie Widzew Łódź Fustal.

W przekroju 60 minut przemyślanie byli ekipą lepszą. Powiedzieć: znacznie lepszą, byłoby pewnym nadużyciem. Grającą rozsądniej, spokojniej, dokładniej i agresywniej. Zaczęli z tak wysokiego pułapu, że łodzianie mieli problemy z poprawną interpretacją gdzie się znajdują i o co rywalizują. Po prawie 9 minutach gry było 2:0. Pierwszy celny strzał widzewiacy oddali w 12. min za sprawą Portugalczyka Joao Bernardesa. Odpowiedź była piorunująca. Wówczas mogło być już 3:0, ale po kapitalnym trójkowym rozegraniu rzutu wolnego M. Wanat trafił w poprzeczkę. A potem epicką, genialną akcją popisał się S. Pawlak. Najpierw ruletą minął jednego defensora, drugiego ośmieszył założoną „siatką” i tylko centymetrów zabrakło, aby piłka po jego uderzeniu zatrzepotała w siatce.

Od tego momentu przewaga przeszła w ręce łodzian. To nie tak, że Widzew niczego nie prezentował. Grał do tej pory na tyle, na ile pozwolił im Eurobus. A że w końcówce I połowy przyszedł słabszy okres, rywal z miejsca to wykorzystał. Grając w lotnym bramkarzem w ciągu niecałej minuty zniwelowali wszystkie straty. Najpierw, po zespołowej kombinacji i pięknym uderzeniu Felipe dos Santosa zdobyli kontaktowego gola, a na 3 s przed końcem, po faulu Arkadiusza Wielgosza (był to 6. faul przemyślan w połowie), z przedłużonego rzutu karnego bardzo dobrze dysponowanego Artura Kuźmę pokonał Marlon.

Reklama
W II połowie mecz zaczął się od nowa, choć remis po pierwszych 20 minutach był absolutnie nieadekwatny do parkietowych wydarzeń. Tyle, że to futsal, a w futsalu wystarczy kilka sekund, aby zupełnie odwróciły się proporcje. Przemyślanie prowadzenie mogli odzyskać już w 22. min, kiedy Łukasz Rudnicki trafił w poprzeczkę po zagraniu S. Pawlaka. Co się odwlecze… Ponad minutę później kontrę duetu Mateusz Wanat – Kamil Bała skutecznym uderzeniem sfinalizował ten drugi. Ten drugi także był ojcem czwartego trafienia dla Eurobusu. Co prawda przegrał pojedynek sam na sam z Nasiłowski, ale piłkę przejął Eryk Kiełbasa, a że miał przed sobą pustą bramkę, nie mógł spudłować.

Widzew kompletnie nie wyciągnął żadnych wniosków z I połowy. Przypuszczalnie łodzianie myśleli, że skoro wówczas szybko udało się odrobić straty, tak samo będzie teraz. Ale pomylili się, bardzo się pomylili. Przez prawie 8 minut grali z lotnym bramkarzem, ale jedynym efektem był strzał w poprzeczkę Joao Bernardesa. A gdyby przemyślanie byli dokładniejsi, to mogli ich kilka razy upokorzyć, trafiając do pustej łódzkiej bramki.

 

Eurobus Przemyśl – Widzew Łódź Futsal 4:2 (2:2)
Bramki: 1:0 Zanko 2:52 min, 2:0 Pawlak 8:47 min, 2:1 Felipe dos Santos 19:17 min, 2:2 Marlon 19:57 min (przedłużony rzut karny), 3:2 Bała 23:33 min, 4:2 Kiełbasa 29:13 min.
Eurobus: Kuźma – Zanko, Wanat, Rudnicki, Pawlak oraz Koltok (b), K. Mikulec, Wielgosz, Bała, Londono Silva, Kiełbasa, Chrupcała, Syczewskyj.
Widzew: Nasiłowski – Dudek, Joao Bernardes, Pautiuk, Góralczyk oraz Słowiński (b), Felipe dos Santos, Olczak, Marlon, Włodaczyk, Stanisławski.
Sędziowali: Łukasz Szczołko i Łukasz Woliński (obaj z Lublina). Widzów: 700.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama