Reklama

Dwa razy Dzień Matki

26/05/2022 10:54

Tatiana w tym roku będzie dwa razy obchodziła Dzień Matki. Pierwszy raz ósmego maja jej dwunastoletni syn, Georgij, życzył jej „Moja luba maty, ja tebia lublu, ty but zdarowa, harna i krasiwa” (żeby była zdrowa i piękna oraz zapewniał, że ją bardzo kocha). Kiedy dowiedział się, że w Polsce Dzień Matki obchodzimy 26 maja, postanowił drugi raz złożyć mamie życzenia i pewnie tak zrobi. Georgij z mamą i starszą siostrą trafili do Przemyśla piętnastego kwietnia.


fot.Jacek Szwic
Georgij i kochana mama.

– Mieszkamy w małej miejscowości Tepłodar, czterdzieści kilometrów za Odessą – opowiada.

– Mąż jest marynarzem i teraz jest w Singapurze, starszy syn ma dwadzieścia trzy lata i też jest marynarzem w Norwegii, córka ma dziewiętnaście lat, a najmłodszy syn dwanaście lat. Jeszcze na początku wojny było spokojnie, ale w kwietniu nasilił się ostrzał Odessy. Rakiety nadlatywały z morza od strony Krymu i przelatywały nad naszym domem. Widziałam z balkonu, jak jedna z nich wybuchła całkiem niedaleko. Tak było prawie co noc. Córka bardzo się bała, z tego stresu przestała jeść i zamknęła się w sobie. Kiedy sytuacja była coraz bardziej niepewna, zdecydowaliśmy się wyjechać. Z córką i najmłodszym synem wsiedliśmy do pociągu i piętnastego kwietnia przyjechaliśmy do Przemyśla.

Reklama

Exodus

– Nie mieliśmy tutaj rodziny ani nie znaliśmy nikogo. Na dworcu wolontariusze radzili, żebyśmy się zgłosili do Tesco, ale ja nie wiedziałam, ani co to jest, ani jak tam dojść. Zostawiłam dzieci na dworcu, a sama poszłam do kantoru, żeby wymienić pieniądze i popytać o jakiś hotel. W kantorze była pani, która mówiła po ukraińsku i poradziła, żebym poszła do Domu Ukraińskiego, a jakiś młody mężczyzna obiecał pokazać, gdzie to jest i pomógł zanieść bagaże – kontynuuje.

– W Domu Ukraińskim zostaliśmy bardzo dobrze przyjęci, zaopiekowali się nami i mieszkaliśmy tutaj prawie przez tydzień. Potem znaleźli dla nas miejsce z mieszkaniem koło Warszawy. Pojechaliśmy tam, ale miejscowość położona była wśród lasów, a moja córka jest alergiczką i natychmiast tak źle się poczuła, że potrzebna była pomoc lekarza. Nie chcąc narażać dziecka, postanowiłam wrócić. Jedną noc przespaliśmy na dworcu w Warszawie i przyjechaliśmy do Przemyśla akurat na paskę, czyli nasze święto.

Na razie wolontariat

– Nie chcę być dla nikogo ciężarem i w Domu Ukraińskim, jako wolontariuszka, pomagam przy różnych pracach. Córka też została wolontariuszką i pomaga, ale teraz pojechała na dwa dni do Odessy, żeby zabrać naszego ulubionego kota. Młodszy syn uczy się zdalnie, a po lekcjach też jako wolontariusz pomaga w zaimprowizowanej świetlicy opiekować się najmłodszymi dziećmi uchodźców. Najstarszy syn jest w tej chwili w Norwegii, ale już niedługo kończy mu się kontrakt i przyjedzie tutaj do nas na dwa dni, a potem wraca na Ukrainę, bo nie chce się chować, tylko wstąpi do armii, żeby walczyć – mówi Tatiana.

– Nie wiem, co dalej będzie, jak to się wszystko potoczy –milknie i ociera łzy.

A na koniec prosi, żeby za pośrednictwem gazety gorąco podziękować wszystkim, którzy pomogli jej i setkom tysięcy matek, które uciekając z dziećmi przed wojną, trafiły do Polski.

Reklama


Dzień Matki – święto będące wyrazem szacunku dla wszystkich matek obchodzone jest w różnych krajach w różnym terminie. W Polsce 26 maja, natomiast w Ukrainie w drugą niedzielę maja.


JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama