Reklama

Ekolodzy z Dzikich Karpat nie ustępują. Napięcie rośnie z każdym dniem protestu [WIDEO, ZDJĘCIA]

24 czerwca na drodze między Makową a Arłamowem doszło do kolejnej odsłony protestu ekologów z Inicjatywy Dzikie Karpaty. Interweniowała Straż Leśna i policja.

21 czerwca protestujący ekolodzy dostali pismo od Nadleśnictwa Bircza w którym leśnicy zażądali opuszczenia terenu zrywki drewna do siódmej rano 24. czerwca.

– Na powierzchnie, gdzie prowadzona jest ścinka drewna, zrywka, i składowanie drewna, obowiązują zakazy wstępu. Przebywanie osób postronnych na tych powierzchniach zagraża ich życiu i zdrowiu. Pomimo wielokrotnych żądań pracowników Służby Leśnej Nadleśnictwa Bircza  opuszczenia terenu, kontynuowana jest okupacja lasu.

Uniemożliwia to zrywkę i sprzedaż ponad 500 m szśc. drewna pozyskanego przed 24. 04. 2021. Pozyskane drewno, przelegując w lesie oraz składzie, podlega deprecjacji, co zmniejsza jego wartość. Jest to więc ewidentna strata w majątku Skarbu Państwa, której dochodzić będziemy od sprawców szkody.

(…) Ponadto działania podejmowane na terenie Leśnictwa Turnica przez członków i sympatyków Inicjatywa Dzikie Karpaty stanowią uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa z art. 160 kk i wykroczenia z art. 157 kw. Niezwłocznie zostanie skierowany wniosek do organów ścigania o wszczęcie postępowania. – informuje Nadleśnictwo Bircza.

Reklama

ilka minut po siódmej

24 czerwca, kilka minut po siódmej, na teren protestu nadjechał samochód z dźwigiem z pracownikami Służby Leśnej Nadleśnictwa Bircza i radiowóz policji.

Ekolodzy zajęli stanowiska w wiszących namiotach. W namiocie na jednej ze zrywek usiedli ekolodzy połączeni stalowymi rurami nałożonymi na ręce. Podobnie protestowały ekolożki, siedząc na ściętych bukach.

Pracownicy Śłużby Leśnej po kilkukrotnym sformułowaniu żądania opuszczenia zrywki zwrócili się o pomoc do policji. Ekolodzy z Inicjatywy Dzikie Karpaty odpowiadali, że mają prawo do protestu obywatelskiego i nie odstąpią od niego. Policja rozpoczęła czynności polegające na spisaniu danych uczestników akcji.

Napięcie rosło z każdą chwilą. Ekolodzy[paywall] domagali się rozpoczęcia z nimi rozmów, ale nie z pozycji siły. Po spisaniu danych uczestników protestu, blokujących wjazd (jeden protestujący odmówił podania danych) pracownicy Służby Leśnej i policjanci opuścili teren zrywki.

Po ponad godzinie na terenie zrywki zapanowała ponownie cisza. Słońce przebijało się przez buki i świerki. Z namiotu na drzewie ktoś krzyknął: o patrzcie tam jest siedlisko sówki.    

Reklama

 

Protestują od 26 kwietnia

Ekolodzy protestują od 26 kwietnia tego roku. W tym dniu o godzinie siódmej rano pracownicy Zakładu Usług Leśnych zastali na placu zrywki drewna rozbite namioty, banery, liny podtrzymujące namioty na drzewach. Przy próbie wjazdu na teren zrywki ciężki sprzęt pracowników ZUL uszkodził jeden z namiotów. Interweniowała policja.

Ekolodzy rozpoczęli protest. Postulują utworzenie Turnickiego Parku Narodowego, zaprzestanie wycinki na terenie planowanego parku oraz zaprzestanie polowań na tym terenie.

Piątego maja ekolodzy odwiedzili Nadleśnictwo Bircza, zostawiając swoją petycję. Wyszli do nich pracownicy nadleśnictwa. Spotkania konsekwentnie odmawia nadleśniczy Nadleśnictwa Bircza Zbigniew Kopczak.

– Nie unikam ekologów, ale po prostu nie jestem uprawniony do rozmów z osobami blokującymi dojazd między Makową a Arłamowem. Oni łamią przepisy, a organizacja, która łamie przepisy, nie może być partnerem dla nadleśnictwa – informował dziennikarza ŻP nadleśniczy Kopczak. Innego zdania są ekolodzy, zarzucając leśnikom dziania pozaprawne, między innymi poprzez próbę zastraszania ich konsekwencjami karnymi.

Reklama

 

Samorządowcy mają głos

Wójt gminy Fredropol Mariusz Śnieżek:

– Ustawodawca dał nam jako samorządowi prawo do decydowania, czy chcemy, aby na naszym terenie takie parki powstawały, czy nie. Jako samorząd gminy Fredropol już kilka razy wyraziliśmy swoje stanowisko. Na tym etapie jesteśmy przeciwni. Sprzeciwiamy się kolejnemu obostrzeniu na naszym terenie. Gmina Fredropol już w tej chwili jest położna w granicach Parku Krajobrazowego Pogórza Przemyskiego i w granicach Przemysko-Dynowskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu. Ponadto część gminy objęta jest obszarem Natura 2000. A trzeba pamiętać, że obszary te obejmują nie tylko lasy, ale i grunty, i całe miejscowości. Obostrzenia dotykają więc konkretnych ludzi, mieszkańców. Powiększenie strefy ochrony spowoduje konieczność kolejnych ograniczeń i zakazów. Ponadto ograniczenia w dziedzinie przyrody wyhamowują rozwój gospodarczy naszej gminy.

Reklama

25 maja tego roku na Radzie Gminy Bircza wójt Grzegorz Gągola przedstawił raport: „Konsekwencje obostrzeń ochrony przyrody i ich wpływ na sytuację społeczno-ekonomiczną mieszkańców oraz dochody jednostek samorządu terytorialnego”.

Wymowa raportu jest jednoznaczna. Możliwość pracy dla Nadleśnictwa to często jedyna szansa na utrzymanie rodziny w tej okolicy.

 

Ekolodzy odpierają argumenty

– Lasy Państwowe starają się także zarzucić nam odbieranie pilarzom prawa do pracy. Nie zgadzamy się na takie stawianie problemu. Odpowiedzialność za los pracowników leży przede wszystkim w rękach ich pracodawcy, lecz w latach 90. LP wypchnęły robotników leśnych poza swoją instytucję. Uważamy, że obszary przyrodniczo cenne – takie jak projektowany Turnicki Park Narodowy – zasługują na sprawiedliwą transformację, podobnie jak na górniczym Śląsku. Jako społeczeństwo powinniśmy nauczyć się łączyć ochronę potrzebnej nam wszystkim przyrody, z zapewnieniem odpowiednich warunków pokrzywdzonym przez te zmiany grupom społecznym – piszą ekolodzy Dzikich Karpat w oświadczeniu dla mediów. 


AW
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    RP - niezalogowany 2021-07-02 18:17:12

    Nie ustępujące Dzikie Karpaty, Lasy Państwowe to firma istniejąca dla zysku a nie dla dobra zasobów leśnych. Niszczą i dewastują lasy, nigdy tak jak obecnie nie było wycinki na taką skalę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    qwerty - niezalogowany 2021-07-02 19:13:45

    Całe Podkarpacie puszczą, zaorać, zalesić bo tak chcą "ekolodzy" tylko ciekawe co z ludźmi.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2021-07-02 19:26:50

    Dla nikogo nie jest tajemnica,ze obecnie rządzacy prowadzą rabunkową gospodarkę lasów.Najciekawsze jest,że w okresie schyłkowym II RP rabunkową gospodarke lesną prowadziły władze sanacji.Dziennie wycinano i wywozono do Niemiec tyle drewna co w całej  Europie wycinano w ciagu miesiąca.Jedyne pociagi towarowe jakie jeżdziły do Niemiec to były pociągi z drewnem.Najwięcej wycięto drzew w puszczy Białowieskiej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama