Sądowy finał miało postępowanie dotyczące opublikowania na stronach BIP Urzędu Miasta i Gminy Sieniawa przerobionego dokumentu informującego o zakończeniu policyjnych działań w sprawie uciążliwości zapachowej zakładów zlokalizowanych na terenie gminy. Mimo że Sąd Rejonowy w Przeworsku sprawę umorzył już na pierwszym posiedzeniu, żadna z zainteresowanych stron decyzji komentować nie chce.
Przebieg sprawy relacjonowaliśmy kilkukrotnie na łamach naszego tygodnika. Wszystko zaczęło się w listopadzie 2017 r., kiedy z zawiadomienia Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Sieniawskiej wszczęto postępowanie mające ustalić, czy w gminie Sieniawa doszło do zanieczyszczenia powietrza. Działania organów śledczych w tej sprawie zakończyły się 15 lutego 2018 r. umorzeniem postępowania, choć – jak pisaliśmy w swoim czasie – prokuratura nie zlecała żadnych analiz czy badań[paywall] , a śledztwo oparte było na analizie dokumentów zgromadzanych przy okazji działań innych instytucji, między innymi WIOŚ. Po umorzeniu postępowania burmistrz Sieniawy wykorzystywał dokument wystawiony przez przeworską policję do przekonywania mieszkańców gminy o braku szkodliwości funkcjonowania na jej terenie zakładów nieobojętnych dla środowiska oraz wykorzystywał go jako argument przeciwko działaniom zantagonizowanej z nim grupy przedstawicieli Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Sieniawskiej. Co więcej na stronach BIP urzędu umieszczony został dokument stanowiący kserokopię postanowienia umorzenia policyjnego postępowania. Z niejasnych przyczyn dokument ów został spreparowany w taki sposób, że osobom postronnym mogło się wydawać, iż składa się z jednej strony maszynopisu i nie zawiera żadnego uzasadnienia. To stało się przyczyną kolejnego postępowania, tym razem prowadzonego najpierw w sprawie, a potem przeciwko burmistrzowi Adamowi W.
Na przełomie wiosny i lata ubiegłego roku rozpoczęło się postępowanie w sprawie podrobienia dokumentu w postaci postanowienia o umorzeniu śledztwa z dnia 15 lutego 2018 r. i posłużenia się nim jako autentycznym, tj. o przestępstwo z rt.. 270 paragraf 1 kk. Przebieg tego postępowania ostrożnie można określić epitetem „skomplikowane”. Najpierw od działań odsunięta została przeworska komenda policji, a działania operacyjne prowadzili policjanci z Lubaczowa. Potem Prokuratura Rejonowa w Przeworsku postępowanie umorzyła, nie znajdując w czynie znamion przestępstwa. Ledwie dwa tygodnie później, 22 sierpnia, postępowanie wznowiono na polecenie Prokuratury Okręgowej w Przemyślu. 7 września burmistrzowi postawiono zarzuty – według kk groziła mu kara grzywny lub pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Sprawa finał sądowy znalazła 27 lutego br. Wtedy to w Sądzie Rejonowym w Przeworsku odbyła się rozprawa, podczas której na ławie oskarżonych zasiadł Adam W. Szybko z tej ławy powstał z zarzutów oczyszczony. Sąd uznał bowiem, że społeczna szkodliwość czynu jest znikoma.
O komentarz do werdyktu sądu w sprawie poprosiliśmy wszystkie zainteresowane strony: burmistrza Adama W., prokuraturę i zgłaszającego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Żadna z nich nie zdecydowała się na udzielenie wypowiedzi. Zgłaszający zastrzegł sobie prawo milczenia. Burmistrz poinformował, że sprawy komentował nie będzie, odesłał jednocześnie do oświadczenia opublikowanego na stronie urzędu, w którym wyjaśniał, że dokument spreparowany został dlatego, że chciał, by – ze względu na dużą objętość – jego treść przedstawiona została w sposób zwięzły i czytelny. W oświadczeniu tym przekonuje też, że pełna treść postanowienia nie wniosłaby żadnych bardziej istotnych informacji. Przeworska prokuratura informuje z kolei, że czeka na pisemne uzasadnienie postanowienia sądu, deklarując, że decyzje o ewentualnym jego zaskarżeniu będzie podejmować dopiero po zapoznaniu się z nim. Na 7 obszernych pytań skierowanych do przeworskiej prokuratury ta jednoznacznie odniosła się tylko do pytania o to, w jakim zakresie prokurator prowadząca postępowanie kontaktowała się z oskarżonym. – Z informacji uzyskanych od prokuratora referenta sprawy wynika, że nie informował oskarżonego o swoim stanowisku w sprawie, jak również nie przekazywał mu żadnych informacji oraz nie składał wobec niego żadnych oświadczeń na temat sprawy – informuje Aleksandra Szozda-Smyk. O ocenie decyzji sądu ani o szczegółach postępowania, np. dotyczących motywacji oskarżonego bądź okoliczności, w jakich posługiwał się spornym dokumentem, a które mogłyby wskazywać na odniesione przez oskarżonego korzyści, w przeworskiej prokuraturze rejonowej rozmawiać nie chcą. – Z uwagi na dobro toczącego się w dalszym ciągu postępowania, które aktualnie znajduje się w dyspozycji sądu, niewskazane jest dokonywanie ocen w zakresie prawidłowości orzeczenia czy zgromadzonego materiału dowodowego przed ostatecznym, to jest prawomocnym, zakończeniem postępowania – wyjaśnia zastępca prokuratora rejonowego Aleksandra Szozda-Smyk.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze