Gdy maszerowałem dziarsko po bulwarze przemyskim nad Sanem, uskuteczniając cotygodniowy spacer, takie mnie naszły refleksje. Mijam dawny plac przy stawikach, nieopodal żółtej rury nad rzeką. Na lewo stawów w czasach mojego dzieciństwa, na tak zwanym jazie, funkcjonowało boisko.
Boisko to za dużo powiedziane. Kawałek łąki z bramkami. Tętniło gwarem dzieciaków marzących o karierze Lubańskiego, Domarskiego, Szarmacha. Trzeba było być nie lada fighterem, aby załapać się do drużyny, do gry. Na kretowisku!!! Dziś to pusta, urocza łąka. Gdy tylko mróz ścisnął, a właściciel wybrał karpie i spuścił część wody, stawiki zamieniały się w lodowisko, na którym odbywały się regularne mecze hokejowe. Idąc dalej, za kapliczką, staraniem rady osiedlowej powstało nad brzegiem rzeki kapitalne boisko. Trawa przystrzyżona, bramki eleganckie, na nich siatki. Tylko grać w gałę. Niestety po murawie hula wiatr. Ani pół drużyny. Parę kroków dalej dwa puste boiska do gry w siatkówkę plażową.
Przy Sanockiej kolejne dwa wypasione boiska do siatkówki plażowej. Puste.
Pewnie każdy z nas ma swoją hipotezę obecnego odwrotu młodych ludzi od sportu, rekreacji, zabawy na świeżym powietrzu. Komputery, internet, rzeczywistość wirtualna z niczym nieograniczoną ofertą. Pewnie wszystko po trochę. Miałem okazję uczestniczyć minionego piątku w jubileuszowym spotkaniu z okazji setnej rocznicy powstania przemyskiego Czuwaju. Jeden z prelegentów przypomniał znamienną rzecz. Starożytnym Grekom czy Rzymianom nie przyszłoby do głowy oddzielanie ducha od ciała. Może trochę zaniedbaliśmy wychowawczy wymiar sportu, na rzecz traktowania go li tylko w kategoriach komercyjnych?
Kiedyś nie było boisk, było natomiast masę chętnych do gry w piłkę. Dziś infrastrukturę sportową mamy piękną, ale coraz rzadziej wykorzystywaną. Tak przegrywa się imprezy mistrzowskie typu mundial.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Pamiętam turnieje osiedlowe i mecze na tym boisku k. żółtej rury. Ale były emocje. Pełno nas, dzieciaków, ganiało za piłką. Nagrody były banalne, futbolówka. Echhh. A teraz dzieciaki ganiają za smartfonami.
Pamięta pan ścieżkę zdrowia na Kmieciach . Pozostały z niej dwa drążki do podciągania i drabinka . Chętnie bym korzystał . Ale tam jakby ktoś co roku zapominał wykosić trawy po szyję .Dlaczgo ? Wkoło pięknie wykoszone a tu już nie ma pieniędzy na wykoszenie 5 m kwadratowych ? Rano nie można wejść mokra trawa to uniemożliwa .
wczoraj dwóch młodych ludzi kosiło trawe wokół zarośniętych drabinek. Brawo!
Smartfon, tablet, komputer - czy to nie my dorośli tak ich uczymy?
Pamiętam turnieje osiedlowe i mecze na tym boisku k. żółtej rury. Ale były emocje. Pełno nas, dzieciaków, ganiało za piłką. Nagrody były banalne, futbolówka. Echhh. A teraz dzieciaki ganiają za smartfonami.
Pamięta pan ścieżkę zdrowia na Kmieciach . Pozostały z niej dwa drążki do podciągania i drabinka . Chętnie bym korzystał . Ale tam jakby ktoś co roku zapominał wykosić trawy po szyję .Dlaczgo ? Wkoło pięknie wykoszone a tu już nie ma pieniędzy na wykoszenie 5 m kwadratowych ? Rano nie można wejść mokra trawa to uniemożliwa .
wczoraj dwóch młodych ludzi kosiło trawe wokół zarośniętych drabinek. Brawo!