Reklama

Gdzie jest amantadyna?

20/12/2020 08:16

Po opublikowaniu w tygodniku regionalnym i social mediach przez lek. W. Bodnara z Przemyśla apelu w sprawie skuteczności leczenia „choroby roku 20”, czyli COVID-19, zarejestrowanym w Polsce farmaceutykiem amantadyna (Viregyt K) wielu lekarzy zaczęło przypisywać swoim pacjentom ten środek jako antidotum na wirusa Sars-CoV 2.

Apteki nie nadążały z realizacją zamówień, tworzone były nawet zapisy kolejkowe, ale okazało się szybko, że lek nie jest już dystrybuowany i apteki nie mogą go sprowadzić.
Jednocześnie w mediach pojawiły się wyrażone przez medyczne autorytety głosy podważające skuteczność tego medykamentu.

Dziwny zbieg okoliczności i korelacja zdarzeń. Tani lek, który może pomóc w leczeniu tej choroby, staje się popularny, a znika z rynku. Lekarze mają zakaz aplikowania go pacjentom, a promotor leczenia tym lekiem trafia do rzecznika odpowiedzialności zawodowej z podejrzeniem propagowania postaw antyzdrowotnych.

O co chodzi panie i panowie, co jest grane? Tak po prostu, a priori, decydenci potrafią przyjąć założenie, że lek o potwierdzonej – co prawda tylko praktyką lekarza działającego na pierwszym odcinku walki z chorobą – skuteczności jest całkowicie nieprzydatny, a wręcz szkodliwy, skoro podjęto tak radykalne środki, blokując do niego dostęp szukającym pomocy.

Czy podważając kompetencje skromnego lekarza z peryferii Unii Europejskiej, chcą  zbudować swój autorytet? Czy ważne są tylko wytyczne jakiegoś rejestru, czy zdrowie setek ludzi? Skoro znane są relacje wyzdrowienców, którzy jednoznacznie stwierdzają, że po podaniu amantadyny stan ich zdrowia uległ wyraźniej poprawie, czy nie warto byłoby równoległe do badań laboratoryjnych i klinicznych posiłkować się analizą z podstawowego odcinka, na którym stoją lekarze pierwszego kontaktu?

Co najmniej dziwne to wszystko. Przecież nie odnotowano ani jednego przypadku wystąpienia niepożądanych objawów ani żadnych innych skutków ubocznych po zastosowaniu tego leku u pacjentów doktora Bodnara, a lek ten stosowany jest w różnych schorzeniach od przeszło 20 lat. Ponadto profesor Rejdak z PSK 4 w Lublinie podczas testów klinicznych prowadzonych za zgodą komisji bioetycznej stwierdził, że pacjenci chorzy na Parkinsona przyjmujący ten lek na stałe przechodzą COVID-19 skąpoobjawowo, co według niego pozytywnie rokuje.

Dlaczego żadne towarzystwo medyczne nie rekomenduje tego leku, a wielu wpływowych lekarzy twierdzi, że jego podawanie jest to niebezpieczne i nielegalne? Czyli najlepiej założyć ręce i czekać, może inni coś wymyślą, a jak wymyślą, to i tak źle, a i pewnie przyjemnie krytykować. Skąd my to znamy.

Jak to możliwe, że szczepionka, która nie przejdzie wieloletnich, czterofazowych badań przed- i porejestracyjnych, bez żadnej pewności, że nie wywoła niepożądanych odczynów poszczepiennych /NOP/, będzie uznawana za legalne i bezpieczne panaceum, a dwudziestoletni lek już nie?

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Z sieci - niezalogowany 2020-12-20 10:10:37

    Z pamiętnika młodej lekarki.Caps lock delete Jako młoda lekarka na granicy Unii Europejskiej, gdzie przemyt wszelkiej maści używek rośnie w siłę nie dającą się opanować, a i wirus dotyka coraz mocniej nawet młode ciała,  i gdzie lekarzowi zabraniają leczyć, bo eksperci mają skuteczniejszy środek wstrzykiwawczy, czyli zagraniczny, mój zwierzchnik medyczny po ekonomicznym statusie, zarządził narodowy cud zdrowotny. Z całą siłą medycznego zdrowego ciała oświadczam, iż jestem zgodna, pacjent ma słuchać lekarza i nie może mówić za dużo, bo utrudnia to nam postawienie właściwej diagnozy. Jako że jestem kobietą, to doskonale wiem, że przedstawicielki mojej płci potrafią zagadać nawet proboszcza w kwestii dziewictwa Marii, który i tak w końcu dla wzajemnego zrozumienia zgodzi się nawet sprawdzić, czy mówią prawdę o swoim dziewictwie. Otóż Zarząd G-go Towarzystwa od zakaźności stwierdził, że na temat leczenia groźnego internacjonalistycznego wirusa, który o zgrozo zakaża nawet umysły najwybitniejszych przedstawicieli klasy medycznej, nie można mówić publicznie nie wykazując się odpowiednim dokumentem. To słuszne, bo jak na przykład szanowana w społeczeństwie „babcia” klozetowa miałaby wypowiadać się o prostacie u mężczyzn. Nie uchodzi. Albo rolnik, który śpi, a mu rośnie … To nie był dobry przykład. Ja mam taki dokument, który pozwala mi mówić, co nieco zmiętoszony, bo jak kupowałam cień do powiek medycznych w sieci Rosomak, to mi się wymieszał z paragonem i ciężko mi było go wyjąć z torebki, w której trzymam klucz do kół, latarkę i wiadomo, różowy smartfon z dostępem do sieci 5G. O tym jak ratowałam smartfon w toalecie w jednej z przemyskich restauracji, o której nie wspomnę, bo i tak jest zamknięta, opowiem innym razem, jak każdy będzie mógł jeść parówki wkładając prosto do jamy ustnej, bez ochrony zdrowotnej ministerialnego zabezpieczenia. Przejdźmy do zdrowia pacjentów, których coraz więcej, ale nie chcą się leczyć, tylko zadają coraz bardziej skomplikowane, i nie ukrywam, często wręcz złośliwe i irytujące klasę medyczną pytania o szczepionki będące darem miłosierdzia rządzących dla spragnionych zdrowia mas społecznych. Za darmo, to prawda, przyniosą je z tragarzami. Pewien pacjent z obawy o zachorowalność wysłał mi wręcz litanię pytań, a z racji braku czasu, odpowiem jedynie na kilka z nich.Pytanie: „Dlaczego szczepionka nie została w odpowiednim czasie przetestowana, co zwykle trwa kilka lat?”Odpowiadam. A Jezus jak leczył chorych miał zgodę na leczenie i testowanie swojej metody uzdrawiawczej? Leczył ludzi w Sabat, niezgodnie z prawem. Co z tego że ludzie byli uzdrowieni, ale z prawnego punktu widzenia powinni nie żyć lub zostać zatrzymani zgodnie z prawem rzymskim i ponieść surową karę.Kolejne pytanie:  „Czy jak już się zaszczepię, to nie będę mógł pić alkoholu ze dwa tygodnie?” Odpowiadam. Tak, ale to zależy od szczepionki, dla zachowania Pana zdrowia psychicznego, co jest bardzo ważne w czasach psychopandemii, proszę wybrać rosyjską szczepionkę, która uwzględnia preferencje pacjentów. Kolejne pytanie:„A co pani powie o amantadynie?”.Nie oglądam TV, przestrzegł mnie przed nią dawno mój kolega psychiatra, ale ktoś wysłał mi link do dyskusji na jej temat, a że ciekawa jestem, jak to młoda dziewczyna, to obejrzałam. Odbyła się ona niedawno, w której oprócz prowadzącego było kilku faryzeuszy i Herod, no i oczywiście osoba, którą próbowano przeegzaminować ze znajomości ustawy o zawodzie lekarza. Dyskusja była nieco dziwna, bo interlokutor mówił o amantadynie, a cała reszta o ultramarynie, więc czas poświęcony przez szanowne gremium medyczne został stracony. Nie wiem, może niech szanowny redaktor Wojewódzki zaprosi tych panów, przynajmniej będzie wesoło, no i wyjaśni się problem z badaniem klinicznym substancji znanej od lat. Zgodnie z narodowym alertem zalecam wszystkim szczepionki, Nie można wierzyć nikomu kto zaleca tabletki, które wejdą do ust i wyjdą odbytem. To nie działa. Takie tabletki nic nie dają, muszą pozostać na dłużej w organizmie, a to zapewnia tylko szczepionka mRNA. Jak chwyci człowieka, to go tak wzbogaci zdrowotnie, że będzie góry przenosił, ale nie powinnam o tym mówić, bo stracę pacjentów. Wygadałam się niepotrzebnie, wierzę jednak że ministerstwo zdrowia powszechnego jakoś o mnie się zatroszczy, bom jeszcze młoda i jędrna i mam co pokazać w medycznym CV. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    wyleczona przez amantadynę - niezalogowany 2020-12-20 10:26:39

    Panie Mirosławie, przecież wiadomo o co chodzi. Viregyt K to koszt niecałych 21 PLN bez refundacji a sześciu złotych z groszami z refundacją. A szczepionka Pfitzera  po ile?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    r n - niezalogowany 2020-12-20 21:03:41

    ILE POLSKA ZAPŁACI  ZA SZCZEPIONKI  PRZECIWKO COVID-19 - FORSAL.PL

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama