Nikomu nie trzeba wyjaśniać, jak wielki problem migracyjny występuje na zewnętrznych granicach Unii Europejskiej. Ponieważ żyjemy tuż przy takiej granicy, te sprawy interesują również mieszkańców naszego regionu.
1 marca w Bieszczadzkim Oddziale Straży Granicznej w Przemyślu odbyło się spotkanie z dziennikarzami, podczas którego funkcjonariusze SG dzielili się doświadczeniem zdobytym w misjach na południowych granicach Unii, tam, gdzie sytuacja jest najbardziej napięta. – W ubiegłym roku trzydziestu trzech naszych funkcjonariuszy pomagało chronić[paywall] zewnętrzne granice unijnej strefy Schengen – wyjaśnił mjr Jerzy Ostrowski, kierownik sekcji międzynarodowej BiOSG.
Byli oni delegowani do: Bułgarii, Słowacji, Włoch, Grecji, Hiszpanii, Niemiec, Węgier i Litwy. Wszystko odbywało się w ramach FRONTEX-u, czyli Europejskiej Agencji Zarządzania Współpracą Operacyjną na Zewnętrznych Granicach Państw Członkowskich Unii Europejskiej. Funkcjonariusze pojechali tam wyposażeni w sprzęt, którego używamy na co dzień i na miejscu, mając takie same uprawnienia, jak lokalni strażnicy, pracowali zgodnie ze swoimi specjalnościami, na przykład w charakterze ekspertów ds. wykrywania fałszywych dokumentów. Byli też na pierwszej linii, pełniąc funkcje kontrolerów.
Mjr Grzegorz Karwowski z Placówki SG w Korczowej spędził trzy miesiące w Bułgarii i opowiadał, jakie metody stosowano tam, by powstrzymać falę uchodźców podążających tak zwanym szlakiem bałkańskim. – Podobnie jak na innych granicach lądowych w Bułgarii system ochrony składa się z wielu elementów technicznych, ale najważniejszy jest czynnik ludzki, czyli praca funkcjonariuszy. Na przykład przeszkody terenowe w postaci ogrodzenia są tam systematycznie forsowane przez zorganizowane grupy uchodźców – opowiadał mjr Karwowski.
Nieco inne doświadczenia zdobył chor. SG Marcin Pojnar, który pełnił służbę na greckiej wyspie Lesbos i zajmował się daktyloskopowaniem oraz identyfikacją nielegalnych imigrantów docierających na wyspę drogą morską, na bardzo lichych gumowych łodziach i pontonach. Kolejny z funkcjonariuszy chor. Piotr Zakielarz z placówki SG w Medyce pełnił służbę w Hiszpanii, w porcie na Gibraltarze i opowiadał, jak przez cieśninę przemytnicy przerzucali ludzi na szybkich łodziach motorowych i jak trudno było wyłapać nielegalnych imigrantów próbujących „się wkręcić” na teren portu, z którego odpływają promy.
Podczas rozmów o zabezpieczeniu granicy ze strony dziennikarzy padło pytanie, czy na naszej granicy planuje się postawienie płotu, czy też wzorem innych muru, który zabezpieczy nas przed falą uchodźców. Funkcjonariusze SG wyjaśniali, że decyzja o takiej inwestycji nie należy do nich, ale jak na razie nie ma takiej pilnej potrzeby. Mjr Grzegorz Karwowski, mając „bułgarskie” doświadczenia, tłumaczył, że tego typu zapory nie są jedynym remedium wobec kryzysu migracyjnego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze