Groty, ostrza, narzędzia rolnicze oraz inne niezwykle cenne przedmioty o charakterze archeologicznym ujawnili celnicy na polsko ukraińskim przejściu granicznym w Medyce.
– Funkcjonariusze Służby Celnej wytypowali do szczegółowej kontroli wjeżdżający do Polski samochód typu bus na ukraińskich tablicach rejestracyjnych – mówi Iwona Rzeźniczek z Izby Celnej w Przemyślu. – Kierowca zgłosił celnikom, że przewozi jedynie tzw. „normę" tj. 2 paczki papierosów i litr alkoholu. Celnicy kontrolując między innymi bagaże podróżnego, w jednym z nich zauważyli nietypowe przedmioty. Były to monety, pierścienie, krzyże, groty, ostrza oraz narzędzia rolnicze wykonane z różnych metali – w sumie 183 sztuki. Jak się później okazało to cenne znaleziska archeologiczne pochodzące z różnych epok – dodaje.




Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy."Służba Celna w sposób szczególny dba o dziedzictwo kulturalne – wyjaśnia Rzeźniczek. – Jednym z elementów tych działań jest dbałość o ochronę dziedzictwa archeologicznego. Zatrzymane, nielegalnie przywiezione na teren Wspólnoty zabytki o charakterze archeologicznym, po stwierdzeniu przez biegłych ich wartości archeologicznej, wieku powstania i po zakończeniu niezbędnych procedur – zostaną przekazane do muzeum," TO DZIWNE , STOSOWANA JEST TU I NIE TYLKO TZW. "PODWÓJNA MIARA'. JEŚLI SIĘ "DBA " O DZIEDZICTWO NARODOWE" . NO TO LOGICZNE JEST , ŻE STRONA POLSKA NIC NA WWOZIE DO NAS NIE TRACI , WRĘCZ PRZECIWNIE , WZBOGACA SIĘ O WARTOŚĆ TYCH OBIEKTÓW PRZYWIEZIONYCH DO KRAJU.
Takie dbanie o dziedzictwo to absurd. Na jego miejscu lepiej było przetopić i sprzedać jako złom. Taki sam absurd jak z bursztynem. Ciekawe kto na tym zarabia? Napewno nie państwo!
"Służba Celna w sposób szczególny dba o dziedzictwo kulturalne – wyjaśnia Rzeźniczek. – Jednym z elementów tych działań jest dbałość o ochronę dziedzictwa archeologicznego. Zatrzymane, nielegalnie przywiezione na teren Wspólnoty zabytki o charakterze archeologicznym, po stwierdzeniu przez biegłych ich wartości archeologicznej, wieku powstania i po zakończeniu niezbędnych procedur – zostaną przekazane do muzeum," TO DZIWNE , STOSOWANA JEST TU I NIE TYLKO TZW. "PODWÓJNA MIARA'. JEŚLI SIĘ "DBA " O DZIEDZICTWO NARODOWE" . NO TO LOGICZNE JEST , ŻE STRONA POLSKA NIC NA WWOZIE DO NAS NIE TRACI , WRĘCZ PRZECIWNIE , WZBOGACA SIĘ O WARTOŚĆ TYCH OBIEKTÓW PRZYWIEZIONYCH DO KRAJU.
Takie dbanie o dziedzictwo to absurd. Na jego miejscu lepiej było przetopić i sprzedać jako złom. Taki sam absurd jak z bursztynem. Ciekawe kto na tym zarabia? Napewno nie państwo!