Jedni przynoszą do domu pełne kosze, inni znajdują pojedyncze okazy, które cały kosz wypełniają!
Sukcesem w tej drugiej kategorii może się pochwalić Artur Kaczmarski. 21 września wśród leśnego poszycia w Leszczawce odnalazł dorodnego borowika szlachetnego, który ważył ponad kilogram.
– Pochodzę z Leszczawki i tam jest mój dom rodzinny, tam też chodziłem na grzyby razem z ojcem już jako mały chłopiec. I tak stało się to moją pasją. Dziś mieszkam w Przemyślu, ale kiedy tylko czas pozwoli jeżdżę z rodziną i znajomymi do lasu. Przyznaję, że takiego okazu jeszcze nie znalazłem, w dodatku był w stu procentach zdrowy! Duże borowiki zawsze suszę w tradycyjny sposób – nawlekam je na sznurki i rozwieszam nad kuchnią kaflowa. Małe z kolei przeznaczam do marynowania pod... co tam kto lubi jeść czy wypić! Super sprawa – opowiada A. Kaczmarski.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
No to grayuluje takiego okazu.
Największe są w Czarnobylu