Reklama

Ile się należy za ratowanie bobra, czyli radny Tomaszewski idzie na wojnę ze strażakami

02/07/2021 15:39

Na wojenną ścieżkę z druhami z OSP radny Arkadiusz Tomaszewski wszedł jeszcze w lutym, kiedy rada głosowała podniesienie ekwiwalentu, jaki w gminie Radymno strażacy ochotnicy otrzymują za wyjazd na akcje. Dość nieoczekiwanie do tematu powrócił pod koniec maja, wyrażając zdanie, że strażacy OSP rzadziej narażają życie, a częściej się „lansują”, ratując bobry czy zdejmując pszczoły z drzew. Na odzew druhów nie trzeba było długo czekać..

By należycie przedstawić problem, trzeba powrócić do sesji rady gminy z 16 lutego br. Wtedy to radni pracowali nad uchwałą podwyższającą stawkę godzinową ekwiwalentu dla strażaków wyjeżdżających do akcji. Stawka ta miała wzrosnąć z 13 do 17 złotych.

Radny A. Tomaszewski wyraził wtedy wątpliwość, czy podwyżka jest zasadna. Przekonywał, że niedawno strażacy już podwyżkę dostali, apelował, by wyjaśnili swoje nowe roszczenia, podkreślał również, że działalność w straży to ochotnicza służba społeczna.

– Za takie pieniądze, jakie my tu podnosimy, ludzie na trzy zmiany chodzą do Leara[paywall] – puentował. W swoim stanowisku pozostał jednak odosobniony. Znaczenie OSP dla lokalnej społeczności podkreślali przewodniczący rady Jan Fusiek i radna Ewa Świerk-Jaromi, a potem jeszcze w głosowaniu „przyklepującym” podwyżkę także pozostali radni.

Zdawać by się mogło, że na tym sprawa się zakończy. Okazało się jednak, że wokół tematu narosło sporo emocji, a radny A. Tomaszewski dał im upust na ostatniej sesji rady gminy.

 

Reklama

Bóbr to nie obciążenie?

– Wyjazd w pełnej obsadzie wozu strażackiego do ratowania bobra, wyciągania go ze studzienki, wyjazd w pełnej obsadzie wozu strażackiego do Zespołu Szkół w Duńkowicach celem naprawy wywietrznika wentylacji i przy okazji robienie sobie sesji zdjęciowych na sali gimnastycznej, zdejmowanie pszczół z kasztana, wyjazd na dwa wozy strażackie do palących się traw i tym podobne akcje. Nie wiem, w którym momencie mówimy o stresie i obciążeniu? – perorował radny, podkreślając, że ma prawo do własnego zdania i do publicznego wyrażania go.

Jak argumentował, poważniejsze zdarzenia trafiają się w gminie rzadko, a bycie strażakiem powinno być powołaniem, a nie źródłem dodatkowego zarobku.

– Zdanie, które wyrażam, jest nie tylko moim zdaniem, ale wynika ono z wielu rozmów z mieszańcami mojej miejscowości – podkreślał radny. Przekonywał przy tym, że zawsze popierał nakłady na OSP z budżetu gminy, oraz że sam nigdy nie wnioskował o podwyżki za pełnienie funkcji radnego.

– Nie ma mojej zgody na to, że za to, iż wyrażam wprost i jasno swoje zdanie, jestem obecnie napiętnowany poprzez liczne pomówienia, o których słyszę, donosy i anonimy do instytucji państwowych, do urzędu skarbowego, do policji – mówił radny.

 

Reklama

Bóbr był w Wielkanoc

– Pragniemy nadmienić że bobra wyciągaliśmy w niedzielę wielkanocną, gdy pan smacznie w południe zapewne świętował z rodziną – ripostują w liście otwartym do radnego strażacy z OSP w Duńkowicach.

W piśmie wyjaśniają, że to nie oni decydują, gdzie ani jakimi siłami są dysponowani, a reagując na dźwięk syreny, zostawiają całe życie prywatne, niezależnie od pory dnia czy nocy, święta czy weekendu, nie wybierają, czy jadą zdejmować gniazdo os, czy może ratować życie, jak podczas dwóch tegorocznych wypadków autokarów na autostradzie A4.

„Proponujemy nie zajmować się psychologią i nie wyręczać specjalistów. Zachęcamy jednak do poczytania badań i wsłuchania się w głos ekspertów, wówczas dowie się Pan, do jakiej grupy ryzyka należą strażacy” – piszą ratownicy z Duńkowic.

Jak przekonują, ich jednostka zaangażowana jest regularnie w życie lokalnej społeczności, druhowie OSP są na imprezach kulturalnych, sportowych, charytatywnych i za to należy im się szacunek. Obruszyła ich tez kwestia donosów. „Czy mamy rozumieć, że jednostka czy Prezes OSP piszą na Pana donosy, proszę nam to wyjaśnić sprecyzować? – piszą strażacy.

Krytycznie odnieśli się też do deklaracji, że radny zawsze popierał pieniądze łożone przez gminę na sprzęt strażacki. Druhowie z Duńkowic przekonują, że to żadna wielka zasługa. A na potwierdzenie swoich słów przytaczają przykłady, gdy OSP pozyskiwało duże dofinansowania, a gmina dokładała wkład własny stanowiący niekiedy ułamek całej sumy. Tak, ich zdaniem, było w przypadku zakupu wozu strażackiego, wymiany ogrzewania czy przy zakupie umundurowania.

Trudno powiedzieć, czy przytoczone argumenty przekonały jedną lub drugą stronę, nie sposób też przewidzieć, czy to ostatnia wymiana „grzeczności” pomiędzy nimi. Przede wszystkim jednak, niezależnie od sympatii, którą może budzić jedna lub druga strona, na końcu zostaje pytanie: po co komu ta wojna?


pac
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Abc - niezalogowany 2021-07-02 18:44:01

    Oby ci się gościu nigdy chałupa nie paliła! Chociaż wszyscy wiedzą żeś dzban........ a nie........kufel........więc strażacy do takich jak ty jadą i ratują ........... Bo są normalnymi ludźmi służącymi innym! I ten bełkot na sesji.......trzeba się było porostu rozpłakać a prezes ulitował by się nad taką miernotą!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Kolo - niezalogowany 2021-07-02 19:18:06

    Arek jak zawsze masz jaja,  i nie boisz się mówić po imieniu????????????. OSP w samej nazwie ma ze jest ochotnicza i dobrowolna, to co ich boli????. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    x - niezalogowany 2021-07-02 21:39:54

    oj pewnie koniec twojego zadzenia, 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama