W jarosławskim Opactwie Sióstr Benedyktynek, podczas prowadzonych prac konserwacyjno-budowlanych, doszło do nietuzinkowego odkrycia. W trakcie wykonywania wykopu, służącego podbijaniu fragmentów muru, natrafiono na część ceglanego sklepienia. Podczas badania odkrytego elementu ziemia się usunęła, ukazując niewielkie pomieszczenie poniżej poziomu, na którym trwały prace budowlane. Wkrótce później odnaleziono skromnych rozmiarów zamurowane wejście.
Prowadzone prace są pierwszym etapem renowacji budynku, który przeznaczony będzie na Mikołajkowe Przedszkole im. Jana Pawła II. To tzw. dawna kapelanówka, która stanowi integralną część z murem okalającym całe opactwo. – Prace prowadzone są ręcznie, metodą szybikową. Wykonuje się wykopy o szerokości około 120 centymetrów i głębokości 4 metrów. Następnie pod fundamentem muru wykopuje się glinę i zabezpiecza pustą przestrzeń. Mur jest mocno uszkodzony na tym odcinku, dlatego zastosowano wszelkie zabezpieczenia uniemożliwiające zawalenie się konstrukcji podczas prac budowlano-konserwatorskich. Jednak jest to metoda zarówno pracochłonna, jak i kosztowna – mówi Monika Broszko, archeolog nadzorujący prace.
– Odkryty obiekt jest poważnie uszkodzony, prawdopodobnie przez napływające wody gruntowe albo przecieki, mające miejsce w czasie, gdy w budynku po wojnie funkcjonowała pralnia. Niewielki korytarz jest wydrążony w lessie, podmurowany i rozwidla się na południowy-wschód. Fragment korytarza jest częściowo zasypany, a jego boczne ścianki mocno podmyte przez wodę, co utrudnia jego dokładne zbadanie. Obecnie wejście do odkrytego obiektu zostało całkowicie odsłonięte, co ułatwi nam dalsze prace, po których będzie można postawić jakieś wnioski. Dopiero po zabezpieczeniu będzie można wejść do środka i dokonać szerszych badań – tłumaczy archeolog. – Na temat odkrytego pomieszczenia nic wcześniej nie było wiadomo. Nie zostało odnotowane na żadnych mapach. Było to dla wszystkich duże zaskoczenie – dodaje.

Prace na wspomnianym odcinku zostały natychmiast wstrzymane. Oczekiwano pozwolenia konserwatora na dalsze działania. W związku z tym zebrała się komisja złożona z konserwatorów, inspektorów, historyków sztuki, archeologów, kierowników budowy.
– Cały teren, na którym znajduje się opactwo, jest objęty całkowitym nadzorem wojewódzkiego konserwatora zabytków w Przemyślu. Takie pozwolenie dostaliśmy i dopiero teraz rozpoczniemy badania. Musimy jednak się upewnić, że będzie to bezpieczne i nikomu nic się nie stanie. Trzeba zrobić zabezpieczenia oraz plan. Zostaną przeprowadzone głębsze badania w celu ustalenia przeznaczenia bądź funkcji danego obiektu oraz jego wieku – wyjaśnia Monika Broszko. Tłumaczy również, że w przeszłości obiekt mógł[paywall] spełniać różne funkcje. – Możliwe, że po odczyszczeniu potwierdzą się przypuszczenia, że pomieszczenie pełniło funkcję dzisiejszej lodówki, aczkolwiek nie można wykluczać, że jest to fragment całego kompleksu jarosławskich podziemi, z których miasto słynie – kontynuuje M. Broszko.
Teren kryje zapewne jeszcze wiele tajemnic, które z czasem przyjdzie nam poznać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze