Jedną z najgłośniejszych spraw kryminalnych w okresie międzywojennym było morderstwo siedemnastoletniej Lusi Zarębianki, o co oskarżona została guwernantka Zarębów Rita Gorgonowa.
O tym, co zdarzyło się w sylwestra 1931 roku w Brzuchowicach pod Lwowem, pisały wszystkie gazety. Sprawą żyła cała Polska. W procesie, w którym, jak się wydawało, oskarżona z góry była skazana, obrońcą Gorgonowej był adwokat Maurycy Axer. Już wtedy należał do czołówki polskiej palestry. Miał za sobą kilka wygranych trudnych procesów, w tym również polityczne. Jednak prawdziwy rozgłos zyskał dzięki sprawie Gorgonowej.Zaczęło się od telefonu. Zadzwonił do mnie Marian Gil, mieszkaniec Ostrowa (tego pod Radymnem) i powiedział, że wie, jak zginął Axer, ten od sprawy Gorgonowej. – Słyszałem o tym od mojego, nieżyjącego już wujka, Antoniego Jędrzejko, który był kronikarzem na własny użytek i spisywał ciekawsze wydarzenia z życia wioski i okolic – mówił dwa dni później Gil.
– Nieraz słuchałem opowieści wujka o czasach okupacji i pamiętam, jak kilka razy mówił, że w Ostrowie zginął słynny Żyd, doktor prawa, który uciekł z niemieckiego transportu. Ludzie go złapali i prowadzili procesją przez wieś do tak zwanej wartowni, gdzie był niemiecki posterunek. Ten mężczyzna prosił, żeby go puścili, mówił, jak się nazywa, że jest doktorem prawa i wielu ludziom pomagał bezinteresownie, że walczył za Polskę. Znaleźli się tacy, którzy chcieli mu pomóc, ale już nie było na to szans, bo Niemcy przejęli nadzór nad zatrzymanym i kazali zaprowadzić go na w kierunku kirkutu, koło Radymna i tam go zastrzelili.– Później dowiedziałem się, że chodziło o słynnego adwokata Axera, który bronił Gorgonowej i chciałem, żeby ta historia nie została zapomniana – powiedział Marian Gil, kończąc opowieść.
Okazało się, że tę historię znają też inni mieszkańcy Ostrowa. – Dobrze pamiętam, co opowiadała moja babka, Aniela Ośmak, która zmarła w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym – mówi Józef Pańczyszyn.
– To się zdarzyło w czterdziestym drugim roku, późną jesienią, bo były już przymrozki. Przy torach, koło kamiennego wiaduktu, pod niemiecką strażą pracowali robotnicy, ale nie przymusowi, tylko ludzie z okolicy, którzy się najęli do pracy. Tam, gdzie trwały prace, pociągi zwalniały, a dom babki Anieli, która mieszkała sama, był najbliżej torów i ten mężczyzna po wyskoczeniu z pociągu przyszedł do niej. Była przy tym też sąsiadka babki, Ukrainka. Hulawy się nazywała, ale nie chciała mieć z tym nic do czynienia, bo – jak mówiła – za to grozi śmierć. Mężczyzna, ubrany w porządny płaszcz podbity futrem, był porozbijany i zakrwawiony. Babka Aniela dała mu się czegoś napić i czapkę, bo swoją gdzieś zgubił, a następnie pomogła mu się obetrzeć z krwi. Potem chciała opłotkami zaprowadzić go do swojej rodziny, bo sama, wdowa, nie wiedziała, co zrobić. Szli poza ogrody, wolno, bo mężczyzna mocno kulał i wtedy przybiegli dwaj robotnicy pracujący przy torach, których wysłał Niemiec, bo widział, jak mężczyzna wyskoczył z pociągu. Chcieli mu zabrać zegarek, który miał na ręce, na co babka powiedziała, że Niemcy ich za to zastrzelą. Próbowała go jakoś ratować, ale odtrącili ją, aż upadła i zapytali,czy chce jechać razem z Żydami do gazu. Prowadzili go tak przez wieś, a on klękał, prosił i błagał, ale nic to nie pomogło. Babka trochę szła za nim, jednak widząc, co się dzieje, wróciła się, bo do wartowni bała się iść. Z wartowni poprowadzili Żyda prosto na żydowski cmentarz i tam został zastrzelony. Potem ludzie mówili, że ci dwaj, którzy na polecenie Niemców prowadzili go i zakopali ciało, dostali po pudełku buraczanej marmolady – kończy Pańczyszyn.

Na podstawie mapy z 1936 roku. 1 – miejsce, w którym Axer wyskoczył z pociągi. 2 – tu była nieistniejąca dzisiaj wartownia. 3 – tutaj Axer został zastrzelony.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze