Reklama

Jak naprawdę zginął obrońca Gorgonowej

27/01/2016 12:00

Jedną z najgłośniejszych spraw kryminalnych w okresie międzywojennym było morderstwo siedemnastoletniej Lusi Zarębianki, o co oskarżona została guwernantka Zarębów Rita Gorgonowa.

O tym, co zdarzyło się w sylwestra 1931 roku w Brzuchowicach pod Lwowem, pisały wszystkie gazety. Sprawą żyła cała Polska. W procesie, w którym, jak się wydawało, oskarżona z góry była skazana, obrońcą Gorgonowej był adwokat Maurycy Axer. Już wtedy należał do czołówki polskiej palestry. Miał za sobą kilka wygranych trudnych procesów, w tym również polityczne. Jednak prawdziwy rozgłos zyskał dzięki sprawie Gorgonowej.

Jego zdjęcia z procesu publikowały największe polskie gazety. Mówiono o nim – adwokat od spraw beznadziejnych. W 1977 roku do tej historii wrócił Janusz Majewski, reżyserując film „Sprawa Gorgonowej”. Z przekazów rodzinnych i licznych publikacji o Maurycym Axerze dowiadujemy się, że urodził się 4 czerwca 1886 w Przemyślu, przy ulicy Jagiellońskiej 6, a zginął jesienią 1942 roku w obozie zagłady w Bełżcu. Okazuje się, że Axer nie zginął w Bełżcu, tylko został zastrzelony na przedmieściach Radymna.

Kierunek Bełżec

To nie było tak

Zaczęło się od telefonu. Zadzwonił do mnie Marian Gil, mieszkaniec Ostrowa (tego pod Radymnem) i powiedział, że wie, jak zginął Axer, ten od sprawy Gorgonowej. – Słyszałem o tym od mojego, nieżyjącego już wujka, Antoniego Jędrzejko, który był kronikarzem na własny użytek i spisywał ciekawsze wydarzenia z życia wioski i okolic – mówił dwa dni później Gil.

– Nieraz słuchałem opowieści wujka o czasach okupacji i pamiętam, jak kilka razy mówił, że w Ostrowie zginął słynny Żyd, doktor prawa, który uciekł z niemieckiego transportu. Ludzie go złapali i prowadzili procesją przez wieś do tak zwanej wartowni, gdzie był niemiecki posterunek. Ten mężczyzna prosił, żeby go puścili, mówił, jak się nazywa, że jest doktorem prawa i wielu ludziom pomagał bezinteresownie, że walczył za Polskę. Znaleźli się tacy, którzy chcieli mu pomóc, ale już nie było na to szans, bo Niemcy przejęli nadzór nad zatrzymanym i kazali zaprowadzić go na w kierunku kirkutu, koło Radymna i tam go zastrzelili.– Później dowiedziałem się, że chodziło o słynnego adwokata Axera, który bronił Gorgonowej i chciałem, żeby ta historia nie została zapomniana – powiedział Marian Gil, kończąc opowieść.

Pudełko marmolady

Okazało się, że tę historię znają też inni mieszkańcy Ostrowa. – Dobrze pamiętam, co opowiadała moja babka, Aniela Ośmak, która zmarła w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym – mówi Józef Pańczyszyn.

– To się zdarzyło w czterdziestym drugim roku, późną jesienią, bo były już przymrozki. Przy torach, koło kamiennego wiaduktu, pod niemiecką strażą pracowali robotnicy, ale nie przymusowi, tylko ludzie z okolicy, którzy się najęli do pracy. Tam, gdzie trwały prace, pociągi zwalniały, a dom babki Anieli, która mieszkała sama, był najbliżej torów i ten mężczyzna po wyskoczeniu z pociągu przyszedł do niej. Była przy tym też sąsiadka babki, Ukrainka. Hulawy się nazywała, ale nie chciała mieć z tym nic do czynienia, bo – jak mówiła – za to grozi śmierć. Mężczyzna, ubrany w porządny płaszcz podbity futrem, był porozbijany i zakrwawiony. Babka Aniela dała mu się czegoś napić i czapkę, bo swoją gdzieś zgubił, a następnie pomogła mu się obetrzeć z krwi. Potem chciała opłotkami zaprowadzić go do swojej rodziny, bo sama, wdowa, nie wiedziała, co zrobić. Szli poza ogrody, wolno, bo mężczyzna mocno kulał i wtedy przybiegli dwaj robotnicy pracujący przy torach, których wysłał Niemiec, bo widział, jak mężczyzna wyskoczył z pociągu. Chcieli mu zabrać zegarek, który miał na ręce, na co babka powiedziała, że Niemcy ich za to zastrzelą. Próbowała go jakoś ratować, ale odtrącili ją, aż upadła i zapytali,czy chce jechać razem z Żydami do gazu. Prowadzili go tak przez wieś, a on klękał, prosił i błagał, ale nic to nie pomogło. Babka trochę szła za nim, jednak widząc, co się dzieje, wróciła się, bo do wartowni bała się iść. Z wartowni poprowadzili Żyda prosto na żydowski cmentarz i tam został zastrzelony. Potem ludzie mówili, że ci dwaj, którzy na polecenie Niemców prowadzili go i zakopali ciało, dostali po pudełku buraczanej marmolady – kończy Pańczyszyn.

Reklama


Na podstawie mapy z 1936 roku. 1 – miejsce, w którym Axer wyskoczył z pociągi. 2 – tu była nieistniejąca dzisiaj wartownia. 3 – tutaj Axer został zastrzelony.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości