Reklama

Jak niemożliwe stanie się możliwe, czyli historia psa Foresta

Czekał na pomoc dobrych ludzi prawie dwa tygodnie. Wpadł w zdradzieckie wnyki, zastawione przez kłusowników w lesie, pół kilometra od najbliższej drogi. Był skrajnie wycieńczony, przeżył, bo ponoć żywił się liśćmi i śniegiem. Próbował się uwolnić, ale stalowa linka zaciśnięta wokół dwóch łap, zaciskała się coraz bardziej i w końcu obcięła zarówno tylną jak i przednią łapę z prawej strony. To dramatyczna historia psa Foresta, ale jej finał będzie pozytywny.

Foresta znalazł leśniczy z Birczy. Usłyszał pojękiwania krańcowo wyczerpanego, cierpiącego psa i przekazał go specjalistom z Lecznicy dla Zwierząt „Ada” w Przemyślu. – Tego, co przeżył, nie da się opisać słowami. Jako weterynarze wiele już widzieliśmy, ale to, co zobaczyliśmy, nas przerosło. Przeżył dzięki determinacji i woli życia, śnieg uratował go od odwodnienia, liście od głodowej śmierci – tłumaczy dr Radosław Fedaczyński, który od początku zajął się psem[paywall]. – Kilogramy opatrunków, dziesiątki lekarstw, wiele dni odtrucia, byle mu nieco ulżyć. Z czasem nauczył się biegać na dwóch bocznych łapach, balansując ogonem, udawało się mu w miarę utrzymać równowagę. Jednak na dłuższą metę nie było to dobre. Zdrowe łapy tylko po jednej stronie nie mogą być poddane takim obciążeniom, trzeba było je czymś odciążyć – dodał.

Jedynym wyjście było stworzenie dwóch endoprotez. Ale to spore koszty, rzędu 5 – 6 tys. zł. Zdjęcie Foresta trafiło na stronę internetową lecznicy. To, co stało się potem, przerosło jakiekolwiek wyobrażenia. W akcję zbierania pieniędzy na protezy dla Foresta zaangażowali się nie tylko anonimowi darczyńcy, ale także celebryci, aktorzy, sportowcy, muzycy, politycy itp. Jego historię poznali ludzie na całym świecie. Wszystko za sprawą animowanego filmu, stworzonego przez jedną z amerykańskich stron newsowych, którzy zobrazowali Foresta próbującego biegać na dwóch łapach z pomocą ogona.

Reklama


fot.Mariusz Godos
Foresta nie można nie kochać. Stał się ufny i wierny człowiekowi, choć od niego najwięcej ucierpiał.

Ćwiczy i ćwiczy

– Udało się zebrać znacznie więcej pieniędzy, więc jesteśmy w stanie stworzyć mu najlepsze endoprotezy na świecie. Sęk w tym, że nie było jeszcze na świecie przypadku, aby pies, który stracił obie łapy po jednej stronie, miał protezy. Były psy, które straciły dwie tylne łapy, ale nie dwie z jednej strony. Kontaktowaliśmy się w tej sprawie nawet ze słynnym irlandzkim profesorem Noelem Fitzpatrickiem, jednym z najlepszych weterynarzy na świecie, który stwierdził, że jeszcze takiej sytuacji nie miał, jeszcze nie próbował wszczepić protez psu, który nie miałby dwóch łap z jednej strony – powiedział dr R. Fedaczyński. – Jesteśmy wstępnie umówieni z nim na wizytę w połowie września. Ale koszty są ogromne. Cały czas zastanawiamy się więc, czy tej operacji nie przeprowadzić w Polsce, choć to raczkująca u nas specjalizacja. Do tej pory zostały przeprowadzone tylko dwie takie operacje, w Łodzi i Lublinie – wyjaśnił.

Reklama


fot.Mariusz Godos
Na takiej prostej protezie Forest uczy się od nowa chodzić.

Rehabilitacja Foresta przebiega powoli, ale udanie. Najważniejszym zadaniem było przygotowanie jego kikutów pod operację. To nie jest prosta sprawa, jakby się wydawało. Obecnie lekarze z „Ady” są na etapie uaktywniania stawów, bo przecież przez wiele miesięcy nie chodził wcale. Ćwiczy chodzenie, oczywiście pod okiem weterynarzy, na prostych protezach, stworzonych przez firmę z Łodzi, które dopasowane są za pomocą specjalnych uprzęży.

Reklama


fot.Mariusz Godos
Forest ćwiczy chodzenie, oczywiście pod okiem weterynarzy, na prostych protezach, stworzonych przez firmę z Łodzi, które dopasowane są za pomocą specjalnych uprzęży. Niebawem otrzyma drugą protezę na tylną łapę. Kiedy zacznie chodzić na czterech łapach, wszczepienie tytanowych endoprotez będzie formalnością.

Zostanie w „Adzie”

– Niebawem założymy mu drugą protezę na tylną łapę. Kiedy zacznie chodzić na czterech łapach, wszczepienie tytanowych endoprotez będzie formalnością. Początkowo nie bardzo akceptował ciało obce, ale po kilku dniach przyzwyczaił się – zapewnił dr R. Fedaczyński. – Musimy działać powoli, aby mu nie wyrządzić krzywdy. Nie może to być sztuka dla sztuki. Musimy dojść do punktu, w którym ze stuprocentową pewnością stwierdzimy, że to moment na operację – stwierdził dr. R. Fedaczyński.

Reklama

Wiadomo, że Forest po operacji zostanie w „Adzie”. – Nie będziemy mu szukać domu. Za bardzo wszyscy przywiązaliśmy się do niego. Serce by nam pękło, gdyby okazało się, że trafił pod zły adres – podsumował dr R. Fedaczyński.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    lis - niezalogowany 2016-09-06 13:23:12

    Brawo Panie Doktorze

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama