Reklama

17 godzin i 41 minut ciągłej jazdy. Rowerowe wyzwanie w sercu dzikiej przyrody. Iga Kaliwoszka o przekraczaniu kolarskich granic, tym razem na Podlasiu


Specjalistka od rowerowych wyzwań Iga Kaliwoszka z Przemyśla kolejny raz przekroczyła kolarską granicę – tym razem startując w jednym z najbardziej wyjątkowych ultramaratonów rowerowych w Polsce. Blisko 18-godzinna jazda ciągła, bez planowanych noclegów, była nie lada testem wytrzymałościowym. Zmaganie z deszczem i wiatrem, jazda w mokrym piachu, pokonywanie kryzysów i wreszcie meta. – Ten start nauczył mnie, że każdy wyznaczony cel jestem w stanie osiągnąć – podsumowuje.


Miłośniczki dwóch kółek Igi Kaliwoszki czytelnikom ŻP przedstawiać nie trzeba. Jej rowerową pasję opisywaliśmy kilka lat temu, kiedy udało się jej wjechać rowerem na najwyższy szczyt królowej Karkonoszy – Śnieżkę. Znalazła się wówczas w gronie śmiałków, którzy zdecydowali się na start w rywalizacji pod hasłem „Rowerem na Śnieżkę”. Zdobycie szczytu zajęło jej 1 godzinę i 47 minut, czym zagwarantowała sobie 3. miejsce w kategorii open KII. Duma z zakończonego sukcesem rowerowego wyczynu tylko napędziła Przemyślankę do dalszych działań i intensywnych treningów. Po drodze zaliczyła turystyczne maratony, Pruchnickie Harce, wygrany charytatywny szosowy wyścig w Janowie Podlaskim czy podium (3. miejsce wśród kobiet) w pierwszej edycji Galicja Gravel Race Głogów Małopolski. W czerwcu tego roku postanowiła wystartować w Duchu Puszczy Gravel 360 km.

Ultra Duch Puszczy uznawany jest za najpiękniejszy ultramaraton rowerowy w Polsce. Impreza odbywa się w sercu malowniczego Podlasia i ściąga amatorów długodystansowych wyzwań. Rowerowa rywalizacja odbywa się w wyjątkowej scenerii Puszczy Białowieskiej, a uczestnicy mogą wybierać spośród tras dopasowanych do różnych poziomów zaawansowania. Wyścig rozgrywany jest w kategoriach szosowych i gravelowych.

Reklama

– Imprezy gravelowe nie były mi obce, ale granica 300 kilometrów już tak. W Hajnówce (tu zlokalizowana jest baza imprezy – przyp. aut.) wzięłam udział w najdłuższym szutrowym dystansie wydarzenia, więc wiedziałam, że będzie to dla mnie wyzwanie, prawdziwa rowerowa przygoda – pełna emocji i niezapomnianych przeżyć. Zapisując się rok temu, zdecydowałam od razu, że jadę longiem (tzw. jazda ciągła – przyp. aut.), bez planowanych noclegów. W siodle spędziłam 17 godzin i 41 minut. Jechałam ze średnią prędkością 20,2 kilometrów na godzinę – opowiada o wyzwaniu.

Najważniejsza była głowa

Realizacji zadania nie ułatwiały warunki pogodowe – na trasie było wszystko: deszcz, słońce i burza.

Reklama

– Zmaganie się z wiatrem zabiera sporo energii. Zlany teren, omijanie niespodzianek leśnych i jazda w mokrym piachu, już później, gdy z koncentracją jest dużo gorzej niż na początku, nie jest łatwe. W deszczu i burzy Puszcza Białowieska staje się jeszcze bardziej tajemnicza. Nocą jej otocznie wywołuje gęsią skórkę, ale dzięki  adrenalinie nie czułam strachu czy obaw. Sprzęt zdał egzamin, a nowe doświadczenie zostało zapisane na moim koncie – relacjonuje Iga.

Na trasie nie brakowało kryzysów. Problemów nie sprawiały jednak nogi. Najważniejsza była głowa i przekonanie, że jeśli...

Płatny dostęp do treści

Przeczytałeś tylko fragment tekstu. Chcesz przeczytać całość i inne artykuły premium? Nieograniczony dostęp do pełnych tekstów od 19 groszy dziennie! Masz już wykupiony dostęp? Zaloguj się

Pozostało 46% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 12/07/2026 13:11
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama