„Niedaleko pada Lalik od Lalika” – napisała mama Agata. A chodziło o nią i jej córkę Małgosię. Pogodne, pełne optymizmu, pełne pasji. Poetki. Jedna strażaczka i urodzony społecznik. Druga, uzdolniona muzycznie, jeszcze szuka swojej drogi
– Pisanie zaczęło się dużo wcześniej, ale pierwsze moje pisadła wypłynęły na świat podczas biwaku szkolnego w podstawówce. Potem tworzyłam bardziej pod temat, na różne uroczystości. Wiadomo, że w czasach młodości to pisało się ckliwe wiersze o niespełnionych miłościach. Gdzieś to jeszcze w zeszytach jest. Dopiero teraz dałam te moje twory do oceny i ta ocena zaskoczyła mnie pozytywnie – mówi Agata Lalik.
Z tworzeniem wierszy bywa różnie. Czasem poetka siada i pisze od razu całość. Czasem jakaś myśl siedzi w głowie i długo układa się w wiersz. – Już od roku chodzi za mną jedna fraza, kilka razy próbowałam coś do tego dorobić, ale nie da rady. Widocznie jeszcze to nie dojrzało. A dwa dni temu usiadłam i napisałam trzy wiersze, bo była we mnie potrzeba pisania – opowiada. – Te wiersze żyją. Nawet jak już coś napiszę i sięgam do tego za jakiś czas, chętnie bym coś poprawiła – dodaje.
Pisze tylko ręcznie, ma kilka zeszytów i zawsze któryś się zapodzieje, więc pani Agata pisze w tym, który akurat jest pod ręką.
Poezja jest tylko jedną z zainteresowań Agaty Lalik. Udziela się społecznie jako przewodnicząca rady rodziców oraz w zarządzie Lokalnej Grupy Działania. Jest honorowym dawcą krwi, zgłosiła się jako potencjalny dawca szpiku, zgodziła się na transplantację narządów po śmierci.
Bardzo lubi piec. – Z pieczeniem jest jak z pisaniem. Dobre ciasta wychodzą, jeśli się ma ochotę i pasję. A jeśli się piecze z przymusu, to produkt jest bez serca – twierdzi.
Jej marzeniem było aktorstwo, ale ta przygoda się skończyła na[paywall] dwóch próbach w przemyskim Fredreum. – To były czasy szkolne, nie było wtedy możliwości nocowania w weekendy w Przemyślu, bo internaty były zamknięte – wyjaśnia. – Natomiast pierwsze kroki stawiałam tu, w Birczy, podczas konkursów „Tropem Jasia i Małgosi” dwukrotnie zdobyłam wyróżnienie jako najlepsza młoda aktorka. Później brałam udział w przedstawieniach szkolnych – opowiada.
Pani Agata jest też strażaczką. Druhną została już w podstawówce. – Pochodzę z Lipy i tam powstała pierwsza na tym terenie żeńska młodzieżowa drużyna Ochotniczej Straży Pożarnej. Ja byłam dowódcą tej sekcji i jako pierwsi zdobyliśmy pierwsze miejsce w zawodach gminnych. Wprawdzie były wtedy tylko dwie drużyny żeńskie, ale pierwsze miejsce przypadło nam – opowiada o początkach.
Od kilku lat jest druhną w OSP Bircza i zasiada w zarządzie gminnym tej formacji.
Pasję do pisania przejęła od mamy Małgorzata Lalik, uczennica II LO w Przemyślu. – Zaczęło się od konkursów szkolnych. Pisałam wtedy opowiadania – wspomina.
Zajmowała wysokie miejsca, była finalistką etapu wojewódzkiego w konkursie kuratoryjnym. Największym sukcesem jest pierwsze miejsce w Międzynarodowym Konkursie o bł. Bolesławie Lament. – Wtedy napisałam wiersz i od tego się zaczęło – wspomina.
Na początku jej prace poprawiała mama i polonistka. Teraz stara się pisać już samodzielnie. Światło dzienne ujrzało tylko kilka z kilkunastu jej wierszy.
Uczy się w klasie o profilu biologiczno-chemiczno-angielskim. – Chciałam iść na kryminologię, a tam jest potrzebna biologia i chemia. Potem mi się odmieniło i teraz chcę iść na medycynę. Pisanie jest dodatkiem – opowiada.
Ostatnio jej pasją jest też saksofon. A zaczęło się od gitary. – Zachęcił mnie tata, który też gra na gitarze. Nauczyłam się, ale wtedy pojawiło się pragnienie saksofonu – wspomina.
Instrument został zakupiony w konspiracji przed tatą, a gdy już się okazało, że Małgosia radzi sobie coraz lepiej, panie wyjawiły, skąd tak naprawdę saksofon wziął się w ich domu. Niewątpliwie ich święta będą smaczne, muzyczne i poetyckie.
fot.Paweł Bugira
O oprawę muzyczną podczas tego spotkania zadbała Małgorzata Lalik.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze