Część Jarosławia, zwana niekiedy dzielnicą „Za parkiem”, to jeden z najbardziej rozwijających się obszarów miasta. Nowe bloki powstają tu jak grzyby po deszczu, a i budownictwo jednorodzinne ma się nieźle. Za tą zabudową nie zawsze nadąża infrastruktura drogowa. Dlatego burmistrz Jarosławia zaproponował, by z powstałej nadwyżki budżetowej sfinansować stworzenie dokumentacji budowy dróg.
Na ostatniej sesji rady miasta w istocie rozstrzygano dylemat obecny w wielu samorządach. Rozważano bowiem, czy pieniądze publiczne lepiej wydawać na doraźne potrzeby, czy też może próbować kreować długofalową politykę, której efekty ocenić będzie można dopiero za czas jakiś.
To drugie podejście prezentował Waldemar Paluch. Jak wyjaśniał, chodzi o skomunikowanie części Jarosławia, niekiedy nazywanej nowym miastem, ze starszymi dzielnicami. Proces ten według burmistrza najlepiej przeprowadzić kompleksowo i stworzyć plany, które umożliwią tworzenie nowych dróg „Za parkiem”, ale i poprawianie istniejących.
– Ma być budowany kościół. Dzisiaj możemy dojechać tam tylko wąską ulicą Hajnusa – obrazował sytuację burmistrz. – Nie marnujmy czasu, żeby[paywall] bawić się w każdą pojedynczą drogę, zróbmy to jednym dużym projektem – klarował swoje stanowisko.
Bez dwóch zdań ma ono solidne podstawy. Koszty projektów stanowią ostatnio znaczące części inwestycji, a posiadanie „papierów” może ułatwiać sięganie po środki zewnętrzne na budowę i remonty dróg. Często podnoszonym problemem jest wyludnianie się Jarosławia, sprzyjanie rozwojowi budownictwa poprzez poprawę infrastruktury drogowej może być narzędziem służącym do przełamywania tego trendu.
Opozycyjni radni mieli jednak do pomysłu sporo zastrzeżeń.

fot.Bartłomiej Pacek
Zdjęcie przedstawia jedno ze „szczerych pól”, na których burmistrz chce wyrysować drogę. To działka na przedłużeniu ulicy Hajnosa, na której ma powstać kościół.
Radni Wiesław Strzępek, Marcin Nazarewicz, Piotr Kozak czy Wanda Czerwiec podnosili szereg kwestii, którym także nie można odmówić celności.
Przekonywali, że nadwyżkę pochodzącą z przebudowy kanalizacji na ulicach Grodziszczańskiej i Pogodnej można by spożytkować na podobne inwestycje w innej części miasta, np. na ul. Stawki lub Garbarze. Argumentowali, że są pilniejsze wydatki, część dróg, które miałby być projektowane, zlokalizowanych jest w szczerym polu.
Przekonywali z jednej strony, że można by zakres prac projektowych ograniczyć do dróg, które trzeba wykonać albo skoro już robi się to kompleksowo, rozszerzyć na inne części Jarosławia. Zastanawiali się też, czy lokata tak dużych pieniędzy spełnia zasadę zrównoważonego rozwoju oraz nad tym, czy miasto udźwignie ciężar wykupu gruntów i kosztów samych inwestycji planowanych z takim rozmachem.
Radny M. Nazarewicz wyrażał obawę, że po wydaniu tak dużych pieniędzy kwestia rozwoju obszaru „Za parkiem” upchnięta zostanie do lodówki, bo miasto już posiada dokumentacje co najmniej kilku inwestycji drogowych, a fazy realizacji jakoś nie widać.
– Może skupmy się na tych najważniejszych (inwestycjach – przyp. autora), bo to mi się kojarzy trochę z grzejnikami, które zakupiliście i których przez wiele lat nie wykorzystaliście – wbijał szpilkę miejskim urzędnikom.
Ostatecznie zwyciężyła opcja forsowana przez Waldemara Palucha. Jego frakcja w radzie zagłosowała za wydaniem prawie miliona na zaprojektowanie „dróg w szczerych polach”. Trafność tego wydatku ocenić trzeba będzie dopiero za czas jakiś.
Jeśli za projektami pójdzie budowa dróg, a to da impuls developerom do kolejnych budów i przemiany, cytując popularny zespół braci Golec, ścierniska w San Francisco, to zwycięzcą tego głosowania nie będzie burmistrz, a mieszkańcy. Gorzej jeśli sprawy pójdą bardziej w kierunku „grzejników”, a pieniądze, zawsze przecież potrzebne gdzie indziej, wrzucone zostaną do zamrażarki.

fot.Bartłomiej Pacek
W. Paluch ma plan rozwoju obszaru „Za parkiem”. Czy 800 tys. zł lepiej było wydać na potrzeby bieżące?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze