– Przeszedłem ciężką operację chirurgiczną, polegającą na usunięciu znacznej części żołądka i części wątroby. Firma ubezpieczeniowa, w której mam polisę przewidującą odszkodowania za takie zabiegi, zaliczyła do wypłaty tylko resekcję żołądka. Według nich wątroba została nienaruszona, chociaż operujący lekarze jednoznacznie stwierdzają, że wykonali częściowe wycięcie obu narządów – żali się pan Janusz z Jarosławia.
W karcie informacyjnej ze szpitala w Nowej Dębie, gdzie jarosławianin w listopadzie ubiegłego roku przeszedł operację, lekarze stwierdzają, że dokonali częściowego wycięcia żołądka i wątroby.– Lekarz nie pisze głupot w dokumentach pooperacyjnych. Opisuje to, co zostało wykonane. Starając się o odszkodowanie, dołączyłem wszystkie potrzebne papiery razem z kartą operacyjną i kartą informującą o przebiegu leczenia. Otrzymałem odpowiedź, że dostanę odszkodowanie za usuniecie części żołądka. Taka sama czynność dotycząca wątroby nie została zakwalifikowana do wypłaty z tytułu ubezpieczenia. Czy mam zebrać chirurgów, którzy mnie operowali i jechać do ubezpieczyciela, żeby mu udowodnić, co faktycznie musieli usunąć? – pyta pan Janusz.
Zakład ubezpieczeniowy nie ma zamiaru zmienić swojej decyzji. Potwierdza wprawdzie, że operacja polegała na wycięciu części obu narządów. Do odszkodowania zalicza jednak tylko jeden z nich. Uzasadnienie jest niezbyt zrozumiałe, ponieważ kwalifikuje częściową resekcję żołądka jako podlegającą warunkom ubezpieczenia, a podobna czynność wykonana na wątrobie już im nie podlega.– Opis zabiegu nie wskazuje, by przeprowadzono procedurę usunięcia zmiany wątroby – informuje zakład ubezpieczeniowy, chociaż wcześniej stwierdza, że z dokumentacji medycznej wynika, iż została ona przeprowadzona.
Kolejne odwołanie ubezpieczonego również kończy się odmową. Tym razem firma posiłkuje się wynikami badania tomograficznego, które według niej nie pokazuje, że dokonano resekcji wątroby. – Nie rozumiem takiego postępowania. Zdanie lekarzy specjalistów przeprowadzających operację się nie liczy. Dokumenty leczenia wystawione przez szpital też nie mają znaczenia. Ważna jest tylko opinia kogoś, kto przejrzał karty informacyjne i zdecydował, nie wiadomo na jakiej podstawie – uważa pan Janusz.
Firma ubezpieczeniowa zakończyła postępowanie. Jej decyzja jest ostateczna. Jedyną możliwością odwołania jest droga sądowa. Poszkodowany zapewnia, że z niej skorzysta. Uważa, że został oszukany. – Inaczej napisali w warunkach ubezpieczenia, a inaczej załatwili. Składki płaciłem regularnie, a gdy przyszło do odszkodowania pojawiły się problemy – mówi.
Ubezpieczyciel, czyli duża spółka akcyjna, w której obrębie działa kilka różnych podmiotów, zastrzega, że nie udziela informacji dotyczących konkretnych umów ubezpieczenia, powołując się na tajemnicę ich treści i odsyła do Rzecznika Ubezpieczonych, Rzecznika Praw Obywatelskich i podobnych instytucji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Panie Januszu jaka to firma, dla przestrogi innych
Do sądu z nimi a zmienią zdanie po pierwszej rozprawie.