Na 8. miejscu zespół Chemart Niedźwiadków Przemyśl zakończył sezon 2021 – 2022. Sezon eksperymentalny, konieczny dla tzw. przeglądu kadr. Sezon rozegrany w oparciu tylko i wyłącznie koszykarzy wywodzących się z Przemyśla. Sezon, będący forpocztą do kolejnego, w którym tak władze klubu, jak i sztab szkoleniowy oraz zawodników interesuje tylko awans do I ligi.
Już niebawem wzmocniona ekipa następców srebrnych i brązowych medalistów mistrzostwa Polski rozpocznie przygotowania do tej wymagającej, pełnej pułapek i bezwzględnej kampanii. Kampanii, której cel determinować będzie wszystko. Czy Niedźwiadki udźwigną ciężar, wiedząc że miejsca na potknięcia nie będzie zbyt wiele?
Rozmowa z trenerem Chemart Niedźwiadków Przemyśl Danielem Puchalskim.
To był dobry, średni czy nieudany sezon?
– Jestem zadowolony z minionego sezonu. Uważam, że był bardzo udany. Miałem niezbyt przyjemne doświadczenia, bo przecież dwa sezony temu byliśmy już na tym poziomie rozgrywkowy z niezwykle perspektywicznym zespołem, ale nie wydarzyło się wokół niego nic, co mogłoby choć zasugerować, iż w Przemyślu jest na koszykówkę jakiekolwiek zapotrzebowanie i zainteresowanie. Okazało się jednak, że to jest, ale wówczas nie zostało uwolnione. Stworzona została atmosfera, której żadną miarą nie mieliśmy prawa oczekiwać. Okazało się, że to ma sens. Od strony sportowej było podobnie. Z uporem maniaka trwałem przy swojej wersji, odmawiając możliwości gry u nas chłopaków z zewnątrz. To nie był sezon wynikowy[paywall]. To był sezon, który miał określony cel. Miał dać jednym możliwość powrotu do gry, innym nabrania doświadczenia. Mieliśmy w składzie świeżych juniorów i weteranów, którzy już skończyli grę w koszykówkę. Wielkie słowa uznania dla Rafała Serwańskiego i Jakuba Kucharskiego, którzy zrezygnowali z innych propozycji, wierząc że nasza budowa ma przyszłość. Patrząc po sezonie, każdy z zawodników osiągnął maksimum możliwości. A że wystarczyło to tylko na play-offy, nie ma znaczenia.
Po którym meczu lub meczach byłeś zwyczajnie zły?
– Zły byłem kilka razy, ale to kwestia mojej wizji funkcjonowania tego zespołu. Kilka razy musieliśmy zaklinać rzeczywistość. Były mecze z teoretycznie słabszymi rywalami, które traktowałem jako przygotowanie do meczów ważniejszych. Okazywało się, że właśnie tamte były znacznie trudniejsze. Taki jest sport. Były dwa takie kluczowe mecze, których nie mieliśmy prawa przegrać. To mecz u siebie z Wisłą Kraków oraz ostatni w Czeladzi z MCKS-em. Tam zespół był bez sił. A on decydował o tym, czy w play-off zagramy z Katowicami, nad którymi mieliśmy pewną psychologiczną przewagę, czy z Bytomiem.
Jak daleko byliście od czołówki tej ligi?
– Zależy, kogo uznamy za czołówkę ligi. Możemy na przykład uważać za nią zespół z Bielska-Białej, z którym, w bardzo okrojonym składzie, mieliśmy u siebie na widelcu. Bardzo dobrze zrealizowaliśmy założenia taktyczne w spotkaniu z, moim zdaniem, najfajniej grającemu zespołowi w tej lidze, czyli akademikom z Katowic. Spotkaniu wygranym bardzo pewnie. To był chyba szczyt możliwości mojej ekipy w zeszłym sezonie. Czasami mieliśmy problemy z prawidłową interpretacją parkietowej filozofii. Bo jeśli czterech zawodników wie, co gramy, a piąty nie, znaczy to, że oddajemy łatwe punkty rywalowi. Tego kibic z boku nie widzi, nie wie, dlaczego się drę na całą salę. Z każdym zespołem mogliśmy nawiązać walkę, oprócz Bytomia. Fakt, że czasami było w miarę równo, wynikał tylko i wyłącznie z tego, że oni grali słabo, nie wykorzystując swojego potencjału. O jednym musimy przede wszystkim pamiętać. Nie mieliśmy w składzie klasycznego centra. A to determinowało naszą taktykę. Graliśmy bardzo płasko na obwodzie. Z każdym kolejnym meczem rywale o tym wiedzieli i do maksimum utrudniali nam życie.
Ten sezon był eksperymentalny. Miał dać odpowiedź, którzy zawodnicy będą gotowi do walki o znacznie wyższe cele w nadchodzącym sezonie.
– Miniony sezon był dla wszystkich nauką. Zdawaliśmy sobie sprawę, że musimy niektórym zawodnikom uświadomić ich rolę w zespole. Nauczyć bycia liderem. Tego nie da się wpoić w sezonie wynikowym, a właśnie w szkoleniowym. Był konieczny również dlatego, aby nie powtarzać schematu z Przemyśla sprzed wielu lat, że aby grać o awans, będziemy musieli kupić 12 zawodników. A tym, którzy teraz grali, powiedzieć: dziękujemy, nie ma dla was miejsca. Każdy z chłopaków zrobił spory postęp.
Kto z tych zawodników z pewnością znajdzie się w zespole w nadchodzącym sezonie. Sezonie już nie szkoleniowym, a właśnie nastawionym na konkretny wynik, konkretny cel?
– Na pewno liderem mentalnym jest Rafał Serwański i wokół niego chcemy wszystko budować. Na poziomie drugiej ligi wyjątkowo sprawdził się Wiktor Majka, zwłaszcza w obronie. Wywierał ogromny wpływ na pozostałych. Przy wszystkich swoich kontuzjach kilka fantastycznych występów zanotował na swoim koncie Michał Kindlik. Jest wspaniałym człowiekiem i współpraca z nim na podwójne znaczenie. W nadchodzącym sezonie rywalizacja na pozycjach graczy obwodowych będzie bardzo duża, a Michał nie będzie postacią kluczową. Tym bardziej wartościowe dla mnie jest to, że deklaruje pełną gotowość treningową, chęć walki o miejsce w składzie. Po kilku latach przerwy w grze, wrócił do basketu Bartek Bal, o którego potencjale na Podkarpaciu wiedzą wszyscy. Powrót okupiony został wieloma kontuzjami, które wynikały z ogromnych predyspozycji motorycznych. Zawodnik, który przebiega truchtem z jednej strony parkietu na drugą, w życiu krzywdy sobie nie zrobi. On ciągle chce jednak więcej. A że do takiej gry, po takiej przerwie, nie da się przygotować w ciągu dwóch miesięcy, stąd takie a nie inne sytuacje. Konrad Strzępek rok nie grał po kontuzji kolana, jakiej doznał w Łańcucie. To kolejny zawodnik, który wyszedł z niebytu, który dostał szansę i ją wykorzystał. Na pewno w nadchodzącym sezonie dostanie szansę jako zmiennik. Nie było mi łatwo odbudować Jakuba Kucharskiego. Przez dwa lata pobytu w Bytomiu poszedł w bardzo złą stronę. I pod względem przygotowania motorycznego, jak i taktycznego. Dopiero po sezonie dowiedzieliśmy, jakie choroby, a nie kontuzje, nękały Maćka Puchalskiego, który przez to nie grał w wielu meczach. Na szczęście lekarze doszli do tego i mamy nadzieję, że wszystko co najgorsze już za nim. Z pewnością będzie ważną postacią w zespole. Dobre wrażenie pozostawili po sobie Karol Complak i Gniewko Kowalik. W składzie na nowy sezon będą także nasi kadeci, czyli: Bruno Chalicki, Mateusz Barszczak i Filip Olejarz.
Wymieniłeś i scharakteryzowałeś siedmiu zawodników, przez co można rozumieć, że oni będą mieć miejsce w dwunastce meczowej. Pozostaje jeszcze pięć miejsc…
– Tak. To miejsca dla nowych zawodników, którzy wzmocnią zespół. Pierwszą myślą, jaka mi przyświecała to pozyskanie solidnego centra. I to się udało dzięki rozmowom, współpracy i pomocy trenera Dariusza Kaszowskiego z Sokoła Łańcut, beniaminka ekstraklasy. Polecił mi niezwykle ważnego dla niego w pierwszoligowych rozgrywkach zawodnika Rafała Kulikowskiego (36 lat; 205 cm wzrostu – przyp. aut.). Teraz Rafał będzie grał u nas. To zawodnik, który bardzo chce pracować, jest niesamowicie doświadczony. Myślę, że dzięki niemu wielu naszych zawodników sporo się nauczy. Chciałem także wykorzystać możliwości Rafała Serwańskiego, który śmiało może występować na pozycji combo, czyli na pozycjach jeden lub dwa. Ale żeby to w pełni wykorzystać, należy odciążyć go od prowadzenia gry. Dlatego zdecydowałem się, że za organizację będzie odpowiadać Kacper Majka. Zawodnik z Przemyśla, który w zeszłym sezonie prowadził grę pierwszoligowego AZS AGH Kraków. Aby uzupełnić obwód, zdecydowałem się sięgnąć po niezwykle utalentowanego Radosława Skubińskiego (190 cm wzrostu; ponad 10 pkt na mecz; średnia eval w sezonie – 11,8), ważną postać Wisły Kraków w poprzednim sezonie. Brakowało nam także mocnej czwórki. Postawiłem na zawodnika pierwszoligowego WKK Wrocław Łukasza Ubernę (23 lata; 201 cm wzrostu – przyp. aut.). Niezwykle inteligentny, chcący pracować, iść ze swoim rozwojem do przodu, właśnie w Przemyślu. Pozostaje jeszcze jedno wolne miejsce. Czekamy. Wszyscy wymienieni, oprócz Bartosza Bala, potwierdzili już chęć występów w nadchodzącym sezonie. Bardzo byśmy chcieli, aby dołączył także Bartek, ale czas pokaże.
To wystarczy?
– Ściąganie kolejnych zawodników nie ma na razie sensu, ani nie ma takiej potrzeby. Ostateczną budowę zespołu zakończymy późną jesienią.
Po rozgrywkach w grupie, są play-offy. Z udziałem 32 zespołów z wszystkich czterech II-ligowych grup. Nie ma co się oszukiwać: poważna gra zacznie się dopiero wówczas… Niezwykle mocna Polonia Bytom miała na tym etapie ogromne problemy, aby awansować do I ligi.
– To prawda. To dwa różne światy. Zakładam, że będzie wiele meczów, podczas których będziemy mogli pracować z myślą o play-offach. Nie musimy w nich być w najlepszej dyspozycji. Ten skład nie jest zamknięty.
W parze za sprawami sportowymi musi iść poniesienie jakości organizacyjnej. Prawdą jest, że powstała spółka, która będzie się zajmować prowadzeniem zespołu seniorów?
– Tak, to prawda. Do tej pory zespół seniorski prowadziła fundacja, teraz będzie to robić spółka. Głównym udziałowcem jest nasz prezes, szef firmy Chemart Artur Lewandowski. Chcemy zbudować całą organizację. Zgłaszamy drugi zespół do rozgrywek w trzeciej lidze, którego zadaniem będzie awans do drugiej ligi. Poszerzamy skład sztabu trenerskiego. Dołącza do nas Tomasz Przewrocki, z czego się ogromnie cieszę, bo to ogrom koszykarskiej wiedzy i parkietowego doświadczenia. Zostaje Grzegorz Brzezicki i Robert Szkółka. Bardzo bym chciał, aby zaangażował się w ten projekt Bartek Bal, Rafał Serwański czy Jakub Kucharski. Koordynatorem wszystkiego będzie Mariusz Zamirski. W tym roku rusza koszykarska Akademia Niedźwiadków. Każdy kolejny rocznik chłopców w Przemyślu będzie miał możliwość gry w koszykówkę.
To jest aż, ale i tylko sport. Masz gdzieś z tyłu głowy, że nie awansujecie? Nie można tego nie brać po uwagę…
– Nie mogę mieć wątpliwości. Nie może być półśrodków. Zrobimy wszystko, aby awansować, trzeba w to wierzyć. Dzięki naszemu prezesowi, mamy wszystko, aby spokojnie pracować. Gdyby się nie udało, projekt nie oczywiście nie padnie.
Kiedy rozpoczynacie przygotowania, jak będą wyglądać, kiedy startuje liga?
– 6 sierpnia wyjeżdżamy na dwutygodniowy obóz przygotowawczy do Zakopanego. To inauguracja przygotowań. Tam będą miał już wszystkich zawodników. Tam pracować będziemy nad motoryką oraz techniką indywidualną. 24 sierpnia rozegramy pierwszy sparing w Krośnie. Potem chcielibyśmy zagrać dwa mecze z pierwszoligowym Startem Lublin. Na początku września odbędą się tradycyjne Mistrzostwa Podkarpacia. Turniej rozegrany zostanie w Przemyślu, więc będzie to dla kibiców pierwsza okazja, aby nas zobaczyć w akcji. Liga wystartuje prawdopodobnie 24 września.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze