Po bolesnej porażce w Kielcach ekipa Macieja Mikłasza szybko stanęła na nogi i była bliska sprawienia bardzo miłej niespodzianki na stadionie przy ul. Piekarskiej w Jarosławiu, czyli pokonania lidera. Koniec końców skończyło się polubownie, ale JKS-owi należą się duże brawa.
Autor: MŁ
Jarosławianie byli bliscy pokonania lidera rozgrywek. W I połowie uzyskali dwubramkowe prowadzenie, choć spora w tym zasługa samych rywali, którzy w 40. min sprokurowali kuriozalną bramkę. Po dośrodkowaniu Wiktora Hołuba i nieporozumieniu między rzeszowskim bramkarzem a Dawidem Bobowskim, ten ostatni zawodnik skierował futbolówkę do własnej siatki. Druga odsłona należała już do gości, którzy mogli nawet przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze