Jutro, 29 stycznia br. (g. 17) odbędzie się sesja nadzwyczajna Rady Miejskiej w Przemyślu. Jednopunktowa. Dotyczyć będzie podjęcia uchwały w sprawie odmowy wyrażenia zgody na rozwiązanie stosunku pracy przez Krajową Szkołę Skarbowości z radnym Robertem Balem.
Jeśli przewodniczący Rady Miejskiej w Przemyślu Marcin Kowalski nie zwołałby w ustawowym (w tym wypadku) terminie 30 dni od otrzymania wniosku parafowanego przez dyrektor KSS Ewę Mróz, mogłoby dojść do tzw. „milczącej zgody” radnych. Co to oznacza? To procedura, w której brak sprzeciwu lub decyzji organu (np. rady miasta czy gminy) w określonym terminie (zazwyczaj 30 dni) oznacza automatyczne, pozytywne załatwienie sprawy zgodnie z wnioskiem. Ułatwia to postępowania administracyjne, zastępując formalną zgodę milczeniem. Skutki są tożsame z decyzją administracyjną.
Przewodniczący M. Kowalski sesję nadzwyczajną zwołał (choć dwa dni wcześniej deklarował na jednym z portali społecznościowych, że tego nie zrobi – przyp. aut.) w przedostatnim dniu określonego procedurą terminu. Być może z tego powodu, że interpretacji tej procedury (w tym kilku wyroków Sądu Najwyższego) jest co najmniej kilka.
Przypomnijmy: 30 grudnia ub.r. do Biura Rady Miejskiej i Współpracy z Zarządami Osiedli w Przemyślu wpłynął wniosek – parafowany przez dyrektor KSS Ewę Mróz – o wyrażenie zgody przez radę na rozwiązanie stosunku pracy z R. Balem. Czyli wypowiedzenie umowy o pracę. Co istotne, wniosek został złożony zaledwie osiem dni po prawomocnym przywróceniu R. Bala na stanowisko kierownika przemyskiej filii. W praktyce oznacza to, że pracodawca nie może skutecznie rozwiązać stosunku pracy z osobą sprawującą mandat radnego bez wcześniejszej zgody właściwej rady. Wypowiedzenie dokonane z pominięciem tego wymogu jest prawnie niedopuszczalne. Tyle że powodem złożonego wniosku – jak wspomnieliśmy – jest likwidacja przemyskiej filii KSS od 1 lutego br.
Wniosek o zwołanie sesji nadzwyczajnej złożyła grupa 8 radnych. Projekt uchwały brzmi:
Uzasadnienie jest dość spore. Projekt najprawdopodobniej przejdzie, ale – jak już wspomnieliśmy – nic to nie zmieni. R. Bal kierownikiem przemyskiej filii KSS nie pozostanie, bo jej… nie będzie. Może sobie jednak np. „zagwarantować” pracę w innej jednostce podległej KSS.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze